Anita Szydłowska przed drugim ślubem prosiła męża Adriana o odwołanie ceremonii z powodu jego chemioterapii i hejtu

Anita Szydłowska przed drugim ślubem prosiła męża Adriana o odwołanie ceremonii z powodu jego chemioterapii i hejtu

Anita Szydłowska przed drugim ślubem prosiła męża Adriana o odwołanie ceremonii z powodu jego chemioterapii i hejtu

instagram.com/anitaczylija

Podczas gdy wszyscy zachwycali się ich bajkowym, drugim ślubem, Anita Szydłowska w tajemnicy przechodziła przez prawdziwe piekło. Miesiąc przed ceremonią, złamana przez hejt i potworny stres związany z chorobą męża, błagała Adriana, by wszystko odwołali. 

Reklama

Tuż przed drugim ślubem Anita ze ŚOPW błagała, by wszystko odwołać

Zdjęcia z drugiego ślubu Anity Szydłowskiej i Adriana Szymaniaka zalały internet. Wszyscy widzieli udekorowaną na zielono salę, morze fajerwerków i tańce do białego rana. Nikt jednak nie wiedział, że za kulisami tej bajki uśmiechnięta panna młoda przeżywała koszmar i błagała, by wszystko zatrzymać. W poruszającym wpisie na Instagramie Anita Szydłowska wyznała, że była o krok od załamania.

Miesiąc wcześniej miewałam dni kiedy prosiłam, żebyśmy to wszystko odwołali, że najważniejsze jest zdrowie. Adrian przechodził wtedy gorsze dni podczas radio i chemioterapii, ale nigdy nie zwątpił w to, że chce aby ślub się odbył i był przekonany, że da radę.

Miesiąc przed ceremonią, gdy wszystko powinno być dopięte na ostatni guzik, Anita była o krok od załamania. Walka jej męża z nowotworem i bezlitosne komentarze w sieci sprawiły, że wizja wymarzonego dnia zamieniła się w koszmar. Presja była tak ogromna, że niemal ją złamała, a ślub, który miał być świętem miłości, stał się źródłem potwornego lęku.

Reklama

Anita Szydłowska i Adrian Szymaniak instagram.com/anitaczylija

Hejt i choroba Adriana. "Ogromnie przykro mi, gdy czytam brak zrozumienia"

Ten potworny lęk karmiły dwa demony. Pierwszym była druzgocąca diagnoza Adriana – glejak mózgu w czwartym stadium. Drugim – bezlitosna fala hejtu, która wylała się na parę w sieci, gdy ogłosili plany hucznego wesela w trakcie trwania zbiórki na leczenie mężczyzny. Internauci zarzucali im niestosowność i marnotrawienie pieniędzy, a te oskarżenia trafiały w najczulszy punkt.

Reklama

W swoim wpisie Anita Szydłowska uderzyła w hejterów, tłumacząc bolesną prawdę o organizacji wesela i poczuciu ogromnej niesprawiedliwości. Wyjaśniła, że uroczystość była darem od "ludzi dobrej woli" – firm z branży ślubnej, które postanowiły spełnić ich marzenie. Ból, jaki sprawiły jej te oskarżenia, był jednak ogromny.

Reklama

Tym bardziej ogromnie przykro mi, gdy czytam brak zrozumienia i słowa, na które te osoby nie zasługują, bo zrobiły to, co potrafią najlepiej, tak, abyśmy mogli spełnić marzenie, a jednocześnie nie wypłacać tak potrzebnych za chwilę pieniędzy ze zbiórki.

Tuż przed drugim ślubem Anita ze ŚOPW błagała, by wszystko odwołać. Powód łamie serce.
Źródło: instagram.com/anitaczylija
Reklama
Reklama