Święta Bożego Narodzenia to dla wielu najpiękniejszy czas w roku, pełen ciepła i rodzinnej bliskości. Jednak dla Ewy Bem tegoroczne święta będą naznaczone ogromnym smutkiem i pustką. Legendarna wokalistka pierwszy raz spędzi je bez ukochanego męża, a słowa, które wypowiedziała na wizji, łamią serce.
Pierwsze święta Ewy Bem w cieniu żałoby
Ten rok zaczął się dla Ewy Bem w najgorszy możliwy sposób. 17 stycznia artystka pożegnała ukochanego męża, Ryszarda Sibilskiego. Był dla niej wszystkim, co sama określiła w poruszającym wpisie jako „sens życia”. Jego odejście pozostawiło w jej sercu pustkę, z którą teraz musi zmierzyć się w najtrudniejszym okresie – podczas pierwszych, samotnych świąt.
Właśnie dlatego jej niedawna wizyta w „Pytaniu na śniadanie” tak wstrząsnęła widzami. W szczerej rozmowie z Anną Lewandowską i Łukaszem Kadziewiczem artystka z trudem opowiadała o Bożym Narodzeniu. Jej słowa to bolesny dowód na to, jak wielki ciężar nosi w sercu.

Ewa Bem ze łzami w oczach o świętach. "To będą smutne dni"
Zapytana o to, jak będą wyglądać jej tegoroczne święta bez męża, artystka nie próbowała ukrywać swojego bólu. Padło niezwykle smutne wyznanie Ewy Bem, które chwyta za serce.
Święta w tym roku będą smutne — znacznie smutniejsze, bo zawsze są smutne.
Artystka, nawet próbując się uśmiechnąć, nie była w stanie ukryć żalu. W pewnym momencie, zwracając się symbolicznie do męża, dodała: „Rysio, jest tak, ale nie ma komu za rybą latać”.
Mimo bólu, artystka spędzi ten czas z najbliższymi. Jak zdradziła, wybiera się na Wigilię do córki Gabrieli, która po raz pierwszy organizuje ją samodzielnie ze swoim chłopakiem.
Moja córka Gabrysia w tym roku robi premierową swoją wigilię ze swoim chłopakiem, więc ja jestem proszona.
Ewa Bem z delikatnym uśmiechem dodała, że nie zamierza być obserwatorem ani krytykiem, bo "sama jej tego wszystkiego nauczyła". Jej wizja świąt jest jednak pełna zadumy, a nie beztroskiej radości.
To będą takie spokojne, bardzo melancholjne święta. Chciałabym, żeby się znalazł czas na modlitwę. Na pewno na kołysankę, kolędę. No i nie wiem… zajrzenie jeden drugiemu w serce, w duszę.
Los nie oszczędzał artystki. To już druga tak bolesna strata
Ból po stracie męża jest tym dotkliwszy, że w życiu artystki to kolejna, niewyobrażalna tragedia. To już drugi raz, gdy musi żegnać ukochaną osobę.
W 2017 roku Ewa Bem musiała zmierzyć się ze śmiercią córki, Pameli. Tamta strata na lata wycofała ją z życia publicznego i odcisnęła na niej ogromne piętno.
"Dlaczego mnie zostawiłeś?". Codzienna rozmowa ze zmarłym mężem i córką
Artystka w jednym z wywiadów wyznała, że codziennie rozmawia ze swoimi zmarłymi bliskimi. Jej słowa pokazują ogrom tęsknoty i bólu, z jakim musi żyć każdego dnia.
Mam jego portret na ścianie. Rano się z nim witam, tak jak z Pamelą. Mówię do nich z wielką miłością. Ale bywa, że podchodzę i mówię z wyrzutem: "Coś ty zrobił, Dżindżi? Dlaczego mnie zostawiłeś?". A zaraz potem głaszczę jego portret. Płaczę krótko, ale do dna.
Kolejne ciosy od losu nie złamały artystki, ale walka, którą toczy, jest niezwykle trudna. Sama przyznała, że była przekonana, iż odejdzie pierwsza.
Wydawało mi się, że to ja pierwsza odejdę. Wszystko na to wskazywało. Dwa lata temu okazało się, że mam raka, byłam w dramatycznym stanie, miesiąc niemal konałam.
Na szczęście Ewa Bem wygrała walkę o swoje życie. Niedawno zakończyła cykl chemioterapii i jest w okresie remisji, co miesiąc przechodząc badania kontrolne.
Historia Ewy Bem przypomina, że okres świąteczny, choć pełen magii, dla wielu osób pogrążonych w żałobie jest najtrudniejszym czasem w roku. W tym trudnym czasie fani przesyłają artystce ogromne wsparcie i ciepłe myśli.