Koniec serialu „Przyjaciółki” wstrząsnął milionami widzów, ale prawdziwy dramat rozegrał się za kulisami. Podczas gdy Małgorzata Socha zapewnia, że główne gwiazdy o wszystkim wiedziały wcześniej, młodzi aktorzy twierdzą, że o utracie pracy dowiedzieli się z... Instagrama. Ujawniamy kulisy decyzji Polsatu, o których nie było mowy w oficjalnym komunikacie.
Nagły koniec po 13 latach. Polsat podjął decyzję, fani w szoku
Wiadomość o zakończeniu serialu „Przyjaciółki” spadła na fanów jak grom z jasnego nieba. Przez ponad trzynaście lat produkcja była stałym elementem czwartkowych wieczorów, a losy Ingi, Patrycji, Zuzy i Anki śledziły miliony Polaków. Po 26 sezonach i 314 odcinkach, Telewizja Polsat wydała oficjalny komunikat, w którym poinformowała o „trudnej decyzji” podyktowanej zmianami programowymi. Formalny ton oświadczenia pozostawił jednak więcej pytań niż odpowiedzi, a w sieci zawrzało.

„Dowiedziałam się z Instagrama!”. Młodzi aktorzy zostawieni na lodzie
Podczas gdy oficjalne komunikaty malowały obraz trudnej, ale profesjonalnej decyzji biznesowej, za kulisami rozegrał się dramat, o którym nikt nie mówił. O ile główne gwiazdy zostały potraktowane z szacunkiem, o tyle młodsza część obsady przeżyła szok. Głos w tej sprawie zabrała Zofia Świątkiewicz, córka Joanny Kurowskiej, która w serialu miała rozbudowany wątek. Aktorka ujawniła, że o zakończeniu produkcji i utracie pracy dowiedziała się z mediów społecznościowych.
Byłam w szoku, bo dostałam tam ogromny wątek. (...) Szczególnie było to przykre, ponieważ telewizja Polsat nie powiadomiła nikogo drogą mailową, czy telefoniczną, tylko ogłosiła wszystko przez Instagram i Facebooka. Także młodzi aktorzy, którzy mają dużo nadziei i planów finansowych, nie mogli się na to przygotować w żaden sposób.
Emocjonalną relację młodej aktorki potwierdziła jej matka chrzestna, Agata Młynarska. Dziennikarka nie kryła oburzenia i smutku, opisując telefon od zapłakanej chrześnicy.
Zosia zadzwoniła do mnie z płaczem. Wszyscy byliśmy bardzo wstrząśnięci. (...) jako mama chrzestna mojej córeczki na pewno miałam poczucie, że dla Zosi to jest bardzo trudne.
Inna wersja wydarzeń. Socha: „Miałyśmy rozmowę z producentem”
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawia Małgorzata Socha, dementując plotki, jakoby główne aktorki również zostały zaskoczone. Jej wersja wydarzeń wyraźnie pokazuje, że trzon obsady potraktowano zupełnie inaczej niż resztę ekipy. Serialowa Inga Gruszewska w jednym z wywiadów zdradziła, że o decyzji dowiedziała się podczas osobistego spotkania z producentem, Michałem Kwiecińskim.
Miałyśmy rozmowę z producentem, czyli z Michałem Kwiecińskim, który był bardzo przemiły i przekazał nam te wiadomości. Myśmy się też z tym liczyły, ale z drugiej strony było też nam przykro, bo jednak 13 lat wspólnej pracy, przyjaźni, tej relacji. Trudno tak po prostu o tym zapomnieć i od tego się odciąć.
Jak przyznała aktorka, choć ona i jej koleżanki spodziewały się, że ten moment kiedyś nadejdzie, informacja i tak była bolesna. Zwłaszcza że przygotowywały się już do pracy nad kolejną serią.
Gorzkie słowa o pożegnaniu. „Myślałyśmy, że będzie inaczej”
Największym rozczarowaniem, nawet dla poinformowanych wcześniej gwiazd, okazał się sposób, w jaki Polsat postanowił zamknąć historię bohaterek. W oficjalnym komunikacie stacja zapewniła, że powstanie specjalny odcinek, który domknie wszystkie wątki. Zza kulis słychać jednak, że aktorki liczyły na zupełnie inne pożegnanie z widzami i czuły, że tak ważnej produkcji należy się więcej.
Małgorzata Socha nie ukrywa, że obsada miała nadzieję na pełnoprawny, ostatni sezon. Decyzja o stworzeniu zaledwie jednego, finałowego odcinka była dla nich gorzką pigułką do przełknięcia.
Myślałyśmy jedynie o tym, że lepiej zostanie zakończony i będzie większy ukłon w stronę widza w postaci takiej końcowej serii, a nie odcinka specjalnego. Niemniej jednak dobrze, że gdzieś te wątki zostaną pozamykane i będzie taka klamra losów naszych bohaterek. Nic nie trwa wiecznie.
Podobne emocje towarzyszyły Joannie Liszowskiej. Serialowa Patrycja skomentowała oficjalny komunikat Polsatu jednym, ale jakże wymownym słowem: „najgorzej”, dodając zapłakaną emotikonę.
Prawdziwa przyjaźń czy tylko praca? Socha o relacjach na planie
Siłą serialu „Przyjaciółki” od zawsze były relacje między bohaterkami. Okazuje się, że chemia na ekranie nie była udawana. Socha podkreśla, że przez 13 lat cała ekipa stała się dla siebie drugą rodziną, a rozstanie będzie dla wszystkich niezwykle trudne. Aktorka przyznała, że jednym z najcięższych momentów w historii produkcji było dla niej odejście Anity Sokołowskiej. To wspomnienie tylko potwierdza, jak autentyczne więzi łączyły gwiazdy.
Wielkim ciosem dla mnie było to, kiedy Anita Sokołowska odeszła z serialu i rzeczywiście wtedy czułam, że odchodzi moja przyjaciółka. Z drugiej strony to rozumiałam i byłam też z nią całym sercem.
Koniec „Przyjaciółek” to nie tylko biznesowa decyzja stacji, ale przede wszystkim ludzkie historie i skrajne emocje – od goryczy związanej z formą pożegnania, przez szok młodych aktorów, po smutek gwiazd, dla których plan był drugim domem. Choć Małgorzata Socha ma już nowe zawodowe plany, jedno jest pewne: łzy na planie ostatniego, specjalnego odcinka będą prawdziwe. Dla całej ekipy to koniec pewnej epoki.