Wydawało się, że Karolina Gilon i Mateusz Świerczyński tworzą związek idealny. Nic bardziej mylnego. Gwiazda "Love Island" właśnie zrzuciła na fanów prawdziwą bombę, przyznając, że po narodzinach syna ich relacja przechodzi przez piekło. Para zdecydowała się na odważny krok i idzie na terapię, by ratować to, co z trudem zbudowali.
Karolina Gilon i Mateusz Świerczyński idą na terapię. "Idziemy, by się nie posypało"
Karolina Gilon zszokowała fanów, publikując na Instagramie zdjęcie ze swoim partnerem, Mateuszem Świerczyńskim, znanym z 7. edycji "Love Island". Para, która kilka miesięcy temu powitała na świecie synka Franka, poinformowała, że jest w drodze na pierwszą sesję terapii dla par. Gwiazda podkreśliła, że to nie akt desperacji, ale świadoma decyzja, by zawalczyć o przyszłość, zanim będzie za późno.
W długim wpisie Gilon tłumaczy, że to działanie prewencyjne, które ma uchronić ich miłość przed rozpadem.
Idziemy na terapię nie dlatego, że się sypie, tylko dlatego, by się nie posypało! By się lepiej słyszeć i jeszcze lepiej rozumieć. By nauczyć się mówić głośno, ale bez napięcia. Żeby pozbyć się obaw i lęków, które ciągnie za nami przeszłość. [...] Cieszę się, że teraz idziemy na nią razem. Że mamy odwagę rozmawiać o trudnych rzeczach, bo tylko to sprawi, że będziemy jeszcze szczęśliwsi.
"Życie zmienia się o 180 stopni". Brutalna prawda o rodzicielstwie
Pojawienie się na świecie ich syna, Franka, wywróciło życie pary do góry nogami. Jak sama przyznała, obok ogromnej radości pojawiły się równie wielkie wyzwania, a Gilon bez ogródek wyliczyła, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu. Jej słowa to głos wielu par, które przechodzą przez podobny kryzys w związku.
Kryzys w związku, szczególnie, gdy pojawia się dziecko, to normalna sprawa. Życie zmienia się o 180 stopni. Zmęczenie, frustracja, mniej czasu dla siebie, napięcie, nowe obowiązki, chaos - a do tego jesteśmy tu z tym sami... Drobne rzeczy potrafią się przerodzić w duże emocje. Czasem ciężko nam ze sobą spokojnie rozmawiać. Nikt nikogo nie chce krzywdzić, a mimo to krzywdzi, bo mamy swoje deficyty: traumy, doświadczenia, zakodowane wyobrażenia o mężczyźnie i kobiecie.
"Terapia to nie wstyd". Gwiazda przełamuje tabu
Decyzja Gilon spotkała się z ogromnym poparciem fanów, którzy docenili jej odwagę w mówieniu o problemach. Prezenterka jasno dała do zrozumienia, że wsparcie psychologiczne to nie powód do wstydu, a dowód siły i dojrzałości. To nie pierwszy raz, gdy sięga po pomoc specjalisty – wcześniej przeszła dwuletnią terapię indywidualną, która, jak sama przyznała, pozwoliła jej "stworzyć zdrową relację".
Swoim wyznaniem Gilon nie tylko walczy o swój związek, ale też przełamuje tabu otaczające terapię w Polsce. Jej postawa pokazuje, że dbanie o zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak dbanie o zdrowie fizyczne, a szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko.
Terapia to nie wstyd. A proszenie o pomoc to forma siły, a nie słabości. Dobre partnerstwo to podstawa dobrego rodzicielstwa.
Jedno jest pewne – szczerość Gilon wymagała ogromnej odwagi i przełamała tabu. Myślicie, że terapia pomoże im przetrwać ten trudny czas?