Półfinał "Tańca z Gwiazdami" rozgrzał widzów do czerwoności, ale największa bomba wybuchła na widowni. Kamery przyłapały tam znanego polityka, który nie tylko entuzjastycznie kibicował, ale rzucił produkcji publiczne wyzwanie. Jego słowa natychmiast rozpaliły internet do białości – czyżby szykował się najgłośniejszy transfer w historii polskiego show-biznesu?
Polityk na widowni "TzG". Też chce zatańczyć w programie!
Jubileuszowa edycja programu "Taniec z Gwiazdami" od samego początku dostarcza widzom niezapomnianych wrażeń. Jednak emocje podczas półfinału sięgnęły zenitu nie tylko za sprawą popisów na parkiecie. Wśród publiczności zasiadła postać, której mało kto spodziewałby się w tanecznym studiu – europoseł Robert Biedroń.
Kamery Polsatu co chwilę pokazywały polityka, który z wypiekami na twarzy kibicował jednemu z najbardziej rewolucyjnych duetów w historii programu – żeńskiej parze: wioślarce Katarzynie Zillmann i tancerce Janji Lesar. Niestety, dziewczyny nie zatańczą w finałowym odcinku.
Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
To jednak nie wszystko. Robert Biedroń relacjonował swoją wizytę na Instagramie, gdzie pozował z uczestnikami i udowadniał, że taneczne pląsy nie są mu obce. Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy w swojej relacji zamieścił pytanie, które zelektryzowało fanów programu.
To gdzie można wysyłać zgłoszenia?
To jedno zdanie, rzucone niby żartem, natychmiast podchwyciły media i internauci. Czyżby jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich polityków na poważnie rozważał udział w kolejnej edycji TzG?
Historyczny taniec na horyzoncie? Biedroń pójdzie w ślady Zillmann?
Jego obecność na występie Zillmann i Lesar z pewnością nie była przypadkowa. Jako zdeklarowany działacz LGBT i polityk, który od lat publicznie pozostaje w związku z mężczyzną, Robert Biedroń swoim kibicowaniem wysłał jasny sygnał. To rodzi kolejne, znacznie bardziej elektryzujące pytanie: czy jeśli faktycznie trafi na parkiet, odważy się na kolejny przełomowy krok?
instagram.com/robertbiedron/
Występ z męskim partnerem byłby absolutnym hitem w polskiej edycji show i ruchem, który wywołałby ogólnokrajową dyskusję. Dla Polsatu byłaby to gwarancja rekordowej oglądalności, a dla samego Biedronia – szansa na dokonanie czegoś, co zapisałoby się w historii nie tylko rozrywki, ale i debaty publicznej w Polsce. Czy polityk jest gotów na taką rewolucję?