Marcela Leszczak od lat funkcjonuje w świecie, gdzie wygląd jest oceniany pod mikroskopem. Gwiazda postanowiła przerwać milczenie i wrócić do czasów, gdy jej ciało było obiektem bezlitosnej krytyki. Ujawniła, ile ważyła, gdy usłyszała, że ma "za grube uda". Ta liczba jest tak szokująca, że aż trudno w nią uwierzyć.
Marcela Leszczak ujawnia szokującą prawdę o swojej wadze
Marcela Leszczak, świeżo po głośnym i burzliwym rozstaniu z Michałem Koterskim, najwyraźniej otwiera nowy rozdział. Zamiast jednak skupiać się wyłącznie na życiu singielki, modelka postanowiła rozliczyć się z bolesną przeszłością. Na swoim Instagramie wróciła do czasów "Top Model" i bez ogródek wyznała prawdę o presji, jakiej była poddawana. Jej słowa o ówczesnej wadze już same w sobie są szokujące.
Większość swojego życia ważyłam 49 kg przy wzroście 175 cm. Dziś ta waga waha się pomiędzy 53-57. To był taki czas długo przed i po Top Model, kiedy pracowałam jako modelka.
Ta ekstremalnie niska waga Marceli Leszczak była normą w czasach jej największej aktywności w show-biznesie. Jak się jednak okazuje, nawet tak niska liczba na wadze nie była gwarancją akceptacji.
instagram.com/marcelamargerita
Usłyszała, że ma "za grube uda". Absurdalny świat modelingu
Myślicie, że 49 kg to już ekstremum? Nic z tego. Prawdziwy absurd miał dopiero nadejść. To, co Marcela Leszczak zdradziła w kolejnym zdaniu, sprawia, że włos jeży się na głowie i pokazuje toksyczną naturę branży mody w pełnej krasie. Nawet przy tak dramatycznie niskiej wadze, znana z programu "Top Model" Marcela Leszczak musiała mierzyć się z krytyką.
Wyobraźcie sobie, że wtedy w agencji potrafili mi powiedzieć, że mam za grube uda.
Tak, dobrze czytacie. Przy wadze piórkowej i figurze, która dla wielu byłaby powodem do niepokoju, ona usłyszała, że ma za grube uda. To zdanie demaskuje bezlitosne i chore standardy, jakim przez lata musiały sprostać modelki. To, jak wyglądała wtedy sylwetka Marceli Leszczak, dla bezdusznej agencji wciąż było niewystarczające.
Instagram.com/marcelamargerita
Leszczak wysyła mocny sygnał. "Żadna skrajność nie jest zdrowa"
Dziś, bogatsza o te doświadczenia i odnajdująca się w życiu singielki celebrytki, Leszczak patrzy na to wszystko z zupełnie innej perspektywy. Z ulgą zauważa, że branża, która kiedyś niemal ją złamała, wreszcie zaczyna się zmieniać. Jej słowa to nie tylko osobiste wyznanie, ale też mocny apel i przestroga, zwłaszcza w kontekście tego, jak postrzegana jest waga modelek.
Teraz widzę, że to się zmienia i bardzo mnie to cieszy, bo żadna skrajność nie jest zdrowa w szczególności dla młodych dziewczyn.
To ważny głos w dyskusji o akceptacji własnego ciała i dowód na to, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą stać się źródłem siły i mądrości.