To miały być rajskie wakacje na Karaibach, a zamieniły się w prawdziwy koszmar i walkę o powrót do domu. Michał i Aleksandra Żebrowscy wraz z czwórką dzieci utknęli na zdewastowanej przez potężny huragan Jamajce. Ich ostatnia próba ucieczki z wyspy zakończyła się fiaskiem, a o ich frustracji świadczy jedno, krótkie hasło, które stało się nieoficjalnym mottem tego wyjazdu.
Rajskie wakacje zamieniły się w koszmar
Jeszcze kilka dni temu Instagramy Aleksandry Żebrowskiej i jej męża Michała Żebrowskiego zalewały zdjęcia jak z pocztówki: błękitna woda, palmy i szczęśliwa rodzina.
Nikt nie spodziewał się, że ten raj lada chwila zamieni się w piekło.
Nagle idylliczną atmosferę przerwała druzgocąca wiadomość o zbliżającym się huraganie Melissa – bestii ocenianej na spektakularną 5. kategorię, która zmierzała prosto na nich.
Rodzina w pośpiechu ewakuowała się do bezpieczniejszego hotelu. Dostali zapasy wody i jedzenia na przetrwanie. Mimo to, najgorsze miało dopiero nadejść. Nie był to sam żywioł, a desperacka próba ucieczki z wyspy.
Kolejna próba powrotu spaliła na panewce. "Znowu nie udało się wylecieć"
Choć Żebrowscy i ich dzieci cało przetrwali uderzenie żywiołu, prawdziwa walka zaczęła się tuż po nim. Walka nie z żywiołem, a z chaosem, który po sobie zostawił.
Najnowsza próba powrotu do Polski zakończyła się całkowitym fiaskiem, o czym Aleksandra Żebrowska poinformowała na swoim Instagramie, pokazując zdjęcie biletu lotniczego jako dowód.
Po pięciu godzinach drogi na lotnisko znowu nie udało się wylecieć
Mimo wyczerpania, influencerka nie traci nadziei i zwraca się bezpośrednio do fanów:
Mamy nadzieję, że dzisiaj uda nam się wylecieć i już niedługo będziemy w Polsce.
W tle potężny żywioł i dramat mieszkańców
Żebrowscy są uwięzieni w samym sercu klęski żywiołowej. Wokół nich rozgrywa się prawdziwy dramat mieszkańców: zniszczone domy, nieprzejezdne drogi i brak dostępu do podstawowych środków do życia.
Oficjalny bilans ofiar śmiertelnych sięga już 67 osób, a chaos paraliżuje całą wyspę. To tłumaczy, dlaczego ich powrót to nie fanaberia, a walka o wydostanie się z niebezpiecznej strefy.
instagram.com/olazebrowska
"Kurde mać". Rodzina nie traci nadziei, a fani wspierają
W tak ekstremalnych warunkach łatwo stracić nerwy. Aleksandra Żebrowska pokazała, że w ich rodzinnym słowniku pojawiło się nowe, dosadne hasło, które najlepiej oddaje ich frustrację. Na jednym ze zdjęć dziecka dodała komiksowy dymek z napisem "Kurde mać".
Na czarny humor w tej sytuacji zdobył się za to przyjaciel pary, Borys Szyc, który celnie spuentował całą sytuację:
Kurde mać fajne te wakacje! Drogo?
Mimo wszystko, w obliczu katastrofy, Michał Żebrowski stara się zachować spokój i podkreśla, co jest najważniejsze: "Najważniejsze, że jesteśmy razem i cali".
Cała Polska z zapartym tchem śledzi ich walkę o powrót do domu i trzyma kciuki, by ten koszmarny urlop wreszcie dobiegł końca.