Wojciech Szczęsny w 2012 roku w "Playboyu": "Bliżej mi do kompletnej niewiary" niż do wiary

Wojciech Szczęsny w 2012 roku w "Playboyu": "Bliżej mi do kompletnej niewiary" niż do wiary

Wojciech Szczęsny w 2012 roku w "Playboyu": "Bliżej mi do kompletnej niewiary" niż do wiary

instagram.com/wojciech.szczesny1

Podczas gdy jedni polscy sportowcy publicznie mówią o modlitwie, a drudzy biorą udział w akcji "Nie wstydzę się Jezusa", Wojciech Szczęsny poszedł zupełnie inną drogą. Były bramkarz reprezentacji Polski, znany z ciętego języka i szczerości, raz jeden przerwał milczenie w sprawie wiary i wyłożył karty na stół. Jego słowa, wypowiedziane lata temu, do dziś rezonują jako jedna z najodważniejszych deklaracji w polskim sporcie.

Reklama

Szczęsny jasno o swoim podejściu do religii

Wojciech Szczęsny konsekwentnie chroni swoją prywatność i rzadko wypowiada się na tematy światopoglądowe. Jednak w 2012 roku, w głośnym wywiadzie dla magazynu "Playboy", zrobił wyjątek. Zapytany o kwestię wiary, nie próbował uciekać w bezpieczne formułki o byciu "wierzącym, ale niepraktykującym". Zamiast tego, postawił na bezkompromisową szczerość, nawet jeśli, jak sam przyznał, mógł nią podpaść najbliższym.

Jego słowa do dziś pozostają jedyną tak jednoznaczną deklaracją w tej sprawie. I jaśniej się po prostu nie dało.

Reklama

Pewnie narażę się babci, ale niech będzie, skoro zacząłem, to dokończę: powiedzieć, że jestem wierzący — niepraktykujący, to byłoby dużo za dużo w moim przypadku. Bliżej mi do kompletnej niewiary.

Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-Szczęsna AKPA

Kontrapunkt dla Lewandowskiego i reszty sportowego świata. Gdy jedni się modlą, Szczęsny milczy

Postawa Szczęsnego stanowi ostry kontrast dla wielu innych gwiazd polskiego sportu. Najlepszym przykładem jest jego kolega z boiska, Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski wielokrotnie publicznie mówił o swojej wierze, a nawet dołączył do akcji "Nie wstydzę się Jezusa". W tym samym roku, w którym Szczęsny odważył się na tak szczere wyznanie, Lewandowski prezentował zupełnie inną postawę.

Reklama

Napastnik bez wahania przyznawał, że wiara jest dla niego fundamentem. "Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg na pewno cały czas nade mną czuwa" – deklarował. Tymczasem Szczęsny, w tym samym czasie, poszedł w zupełnie odwrotnym kierunku, stawiając na szczerość, która mogła go wiele kosztować. Podobne postawy prezentowali też inni, jak choćby Agnieszka Radwańska, co pokazuje, że publiczne mówienie o religijności jest w polskim sporcie niemal normą.

Reklama

Wojtek Szczęsny ubrany zielono obok żony i synka instagram.com/wojciech.szczesny1/

Reklama

Nie tylko religia. Szczęsny konsekwentnie unika polityki: "Pozwól piłkarzowi być piłkarzem"

Żelazna zasada niemieszania się w kontrowersyjne tematy to stały element wizerunku bramkarza. Doskonale pokazała to sytuacja z 2024 roku, gdy Kuba Wojewódzki w swoim programie próbował namówić go do ujawnienia poglądów politycznych. Wojciech Szczęsny stanowczo, choć z klasą, odmówił, dając dziennikarzowi do zrozumienia, że nie uważa tego za swoją rolę.

Reklama

Jego odpowiedź była kwintesencją jego podejścia do życia publicznego.

Wiem, że Ty jesteś przekonany, że jesteś zawsze po dobrej stronie mocy. Kiedy mówimy o polityce, wszyscy uważamy, że mamy rację. Pozwól piłkarzowi być piłkarzem. (...) nie uważam, że zadaniem piłkarza, czy kapitana, czy takiej gwiazdy jak Robert jest przekonywanie ludzi do swoich poglądów politycznych.

To pokazuje, że jego deklaracja o niewierze była absolutnym wyjątkiem od reguły, co czyni ją jeszcze bardziej znaczącą. Zdecydował się zabrać głos w jednej, niezwykle osobistej sprawie, jednocześnie konsekwentnie milcząc w innych.

Odważna deklaracja w katolickim kraju. Dlaczego słowa Szczęsnego wciąż budzą emocje?

Wypowiedź bramkarza wywołała wówczas prawdziwą burzę. Media natychmiast podchwyciły temat, a portal Fakt.pl grzmiał nagłówkiem: "Bramkarz reprezentacji Polski nie wierzy w Boga!", określając jego słowa mianem "antyreligijnego coming-outu". W kraju o tak silnych tradycjach katolickich publiczne przyznanie się do niewiary przez osobę o statusie międzynarodowej gwiazdy było aktem niezwykłej odwagi.

Większość celebrytów woli unikać tego tematu, by nie zrazić do siebie fanów i sponsorów. Tymczasem Wojciech Szczęsny pokazał, że jego bezpośredniość i cięty język nie są tylko pozą. W świecie sportu, gdzie wizerunek często jest wszystkim, Szczęsny udowodnił, że dla niego ważniejsza jest prawda – nawet jeśli jest ona niewygodna.

Źródło: instagram.com/lillmisssandy
Reklama
Reklama