Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz uchodzili za pewniaków do finału "Tańca z gwiazdami", ale pożegnali się z show w atmosferze skandalu. Zamiast klasy pokazali focha i urządzili scenę, której nie pokazały kamery. Ucieczka ze studia, ignorowanie znajomych i gorzkie słowa — znamy kulisy tego lodowatego pożegnania.
Szokujący werdykt i gorzkie słowa na antenie
To miał być ich wieczór, a skończył się totalnym szokiem. Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz od początku programu Taniec z gwiazdami byli uznawani za jednych z najmocniejszych kandydatów do Kryształowej Kuli. Gdy Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz odczytali werdykt w 7. odcinku Tańca z Gwiazdami, w studiu zapanowała grobowa cisza. Nikt, łącznie z jurorami, nie spodziewał się, że to właśnie ta para pożegna się z programem.
Już na antenie było widać, że Agnieszka Kaczorowska ledwo panuje nad emocjami. Zamiast kurtuazyjnych podziękowań, tancerka nie powstrzymała gorzkich słów, wbijając szpilę hejterom i widzom. Jej wypowiedź sprawiła, że emocje Taniec z gwiazdami sięgnęły zenitu, a atmosfera na parkiecie stała się niezwykle napięta.
Jestem z nas dumna, przetrwaliśmy. (…) Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i który bardzo bolał. Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi. Mówcie dobrze o innych, a nie źle, zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia.

Zgasły kamery, zniknęli i oni. Ucieczka bez pożegnania
Jednak prawdziwy spektakl rozegrał się, gdy czerwone lampki kamer zgasły. Wiele par po odpadnięciu z programu zostaje, by porozmawiać z dziennikarzami i podziękować fanom. Tymczasem zachowanie Kaczorowskiej i jej partnera było zupełnie inne. Para zgotowała wszystkim ciche i szybkie pożegnanie z Tańcem z gwiazdami.
Jak donoszą świadkowie, po zejściu z anteny para zachowywała się, jakby chciała jak najszybciej zniknąć. Nie było mowy o uśmiechach, wywiadach czy pożegnaniach. W odróżnieniu od wszystkich poprzednich par, nie pojawili się na tradycyjnej transmisji na żywo na profilu "Tańca z gwiazdami". Co więcej, nie chcieli pozować do zdjęć ani udzielać jakichkolwiek wywiadów. Para z kamiennymi twarzami minęła nawet Maurycego Popiela, który próbował ich pocieszyć. Chwycili torby od sponsorów i, niczym agenci wywiadu, zniknęli bocznym wyjściem, zostawiając za sobą zdezorientowaną ekipę i dziennikarzy.

"Foch i zero klasy". Internet nie miał litości
Wystarczyło kilkanaście minut, by internet zapłonął. Nagłe zniknięcie pary i jej lodowate zachowanie nie umknęło uwadze widzów, którzy w komentarzach nie zostawili na Kaczorowskiej i Rogacewiczu suchej nitki. Fani poczuli się zlekceważeni, a postawę tancerki określili wprost jako "żenującą".
Krytyka wylała się szerokim strumieniem na oficjalnych profilach programu:
"Wielka gwiazda, a zachowała się jak obrażone dziecko. Wstyd."
"Mówi o hejcie, a sama pokazała totalny brak szacunku dla widzów. Hipokryzja."
"Szkoda, bo im kibicowałam, ale po takim fochu już nie będę. Porażki trzeba umieć przyjmować z klasą."
"Ucieczka ze studia? To jest poziom piaskownicy."
Choć na parkiecie przez siedem tygodni prezentowali mistrzowski poziom, ich pożegnanie z programem przejdzie do historii jako pokaz arogancji, który na długo pozostawi po sobie duży niesmak.