Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zatańczyli cha-chę z "Dirty Dancing" i zakończyli ją pocałunkiem

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zatańczyli cha-chę z "Dirty Dancing" i zakończyli ją pocałunkiem

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zatańczyli cha-chę z "Dirty Dancing" i zakończyli ją pocałunkiem

AKPA

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zmierzyli się z legendą, odtwarzając jedną z najsłynniejszych choreografii w historii show. I choć technicznie zachwycili, to finał ich występu podzielił widzów jak nigdy dotąd.

Reklama

Kultowy taniec znowu na parkiecie. Kaczorowska i Rogacewicz jak w "Dirty Dancing"

Szósty odcinek jubileuszowej edycji "Tańca z Gwiazdami" upłynął pod znakiem wielkich powrotów. Producenci postawili przed uczestnikami nie lada wyzwanie – odtworzenie najbardziej kultowych choreografii w historii formatu. To miecz obosieczny: można albo przejść do historii, albo polec w starciu z oryginałem. Wszyscy czekali jednak na jeden występ. Gdy na parkiet wyszli Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, na widowni zapanowała cisza pełna wyczekiwania.

Para zmierzyła się z legendarną cha-chą do utworu "Cry to Me" z kinowego hitu "Dirty Dancing". Agnieszka Kaczorowska w białych jeansach i Marcin Rogacewicz w czarnym komplecie, niczym Patrick Swayze, od pierwszych sekund rozpalili parkiet. Chemia między nimi była niemal namacalna, a technicznie ich występ był majstersztykiem, który prowadził do jednego, spektakularnego finału.

Reklama

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz w Tańcu z Gwiazdami w cha cha Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Namiętny pocałunek i hołd dla Julii Wieniawy. Skąd wziął się ten układ?

Punktem kulminacyjnym, o którym mówi dziś cała Polska, był finał choreografii. Taniec zakończył się namiętnym pocałunkiem, który nie pozostawił wątpliwości co do uczuć łączących parę. Kamery na długo zatrzymały się na ich twarzach, a publiczność w studiu oszalała. To właśnie ten moment stał się głównym tematem dyskusji, przyćmiewając nawet taneczną perfekcję.

Reklama

Warto jednak pamiętać, że ten występ był hołdem dla innej pary, która zapisała się w historii show. Pięć lat temu dokładnie tę samą, ikoniczną choreografię zaprezentowali Julia Wieniawa i Stefano Terrazzino. Ich taniec przeszedł do legendy, zdobywając maksymalną liczbę punktów i uznanie widzów. Kaczorowska i Rogacewicz, decydując się na ten układ, podnieśli sobie poprzeczkę niewyobrażalnie wysoko.

Reklama

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz w Tańcu z Gwiazdami w cha cha Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Reklama

Gorąca atmosfera nie tylko na parkiecie. Nagłe odejście i łzy Edyty Górniak

To nie był wieczór wyłącznie jednego występu. Emocje sięgały zenitu jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji, gdy media obiegła informacja o nagłym odejściu Mai Bohosiewicz. Aktorka z powodu bolesnej kontuzji żebra musiała zrezygnować z dalszego udziału w programie. W poruszającym oświadczeniu napisała:

Reklama

Kochani, Strasznie mi przykro. Chciałam bardzo podziękować przede wszystkim mojemu partnerowi Albertowi za cały ten wspólny czas. Za to że zawsze byłeś obok gotowy do pomocy, cierpliwy i czuły.

Jakby tego było mało, na parkiecie doszło do niecodziennej sytuacji. Po występie Barbary Bursztynowicz na scenę niespodziewanie wtargnęła Edyta Górniak. Półfinalistka 12. edycji zalała się łzami, wzruszona tańcem aktorki, i gorąco namawiała widzów do oddawania na nią głosów, co tylko potwierdza, jak bardzo naelektryzowana była atmosfera tego wieczoru.

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz w Tańcu z Gwiazdami w cha cha Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Internet zawrzał. "Arcydzieło" kontra "żenada". Widzowie nie gryzą się w język

Fani programu byli zachwyceni. Oficjalne profile "Tańca z Gwiazdami" zalała fala komplementów. Widzowie chwalili parę za odwagę, autentyczność i emocje, które dosłownie wylewały się z ekranu.

To było coś pięknego! Emocje oddane w całości, a nawet więcej

Najlepsi z najlepszych, To była zasłużona 40.

Jednak tam, gdzie jedni widzieli autentyczną namiętność, inni dostrzegli przekroczenie granicy dobrego smaku. Sekcja komentarzy szybko zamieniła się w pole bitwy, a widzowie nie gryźli się w język. Pojawiło się mnóstwo krytycznych głosów zarzucających parze epatowanie prywatnością.

Czy może być w ich tańcu taniec, a nie tylko miłosne umizgi?

Ja bardzo lubię patrzeć na ich taniec, ale czuję zażenowanie, jak tak epatują swoimi prywatnymi uczuciami

Taniec super, ale te skoki Agi na Marcina podczas ocen jury - cringe! Trochę klasy

Jurorzy nie mieli wątpliwości. Pavlović: "Dawno nie widziałam tak dobrej cha-chy"

Podczas gdy widzowie toczyli zażarte spory, jury było absolutnie jednogłośne. Eksperci nie mieli wątpliwości, że byli świadkami czegoś wyjątkowego. Szczególnie zachwycona była zwykle surowa Iwona Pavlović, która nie szczędziła komplementów.

Powiem Ci, dawno nie widziałam tak dobrej cha-chy. Była subtelna, delikatna, taka jak ta cha-cha powinna być

Wtórował jej Rafał Maserak, który docenił wejście w rolę i klimat występu. "To, co chcieliście uzyskać, uzyskaliście. Całkowicie weszliście w ten klimat" – podsumował.

Ostatecznie para otrzymała od jurorów maksymalną notę – cztery dziesiątki, łącznie 40 punktów. Jedno jest pewne – czy się to komuś podoba, czy nie, o tym występie jeszcze długo będzie głośno. A w tym programie chyba właśnie o to chodzi, prawda?

Tłum gwiazd na jubileuszu "TzG". Mucha jak bombka, ale to Kaczorowska z Rogacewiczem skradli całe show
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama