To miał być jej wielki powrót na salony, a skończyło się dramatycznym oświadczeniem i łzami. Maja Bohosiewicz, typowana na faworytkę "Tańca z Gwiazdami", musiała pożegnać się z programem. Powodem jest druzgocąca diagnoza, która przekreśliła jej marzenia o Kryształowej Kuli.
Maja Bohosiewicz rezygnuje z "Tańca z Gwiazdami". Diagnoza nie pozostawiła złudzeń
To koniec przygody Mai Bohosiewicz</strong> z "Tańcem z Gwiazdami". Aktorka, która z odcinka na odcinek zdobywała coraz większą sympatię widzów, nie zatańczy już w jubileuszowej edycji programu. Jej przygoda ze słynnym show Polsatu dobiegła końca w dramatycznych okolicznościach, a marzenia o Kryształowej Kuli przekreśliła bolesna kontuzja Mai Bohosiewicz.
Kulisy tej decyzji są niezwykle poruszające. Aktorka doznała urazu żeber ponad tydzień temu, jednak zacisnęła zęby i kontynuowała mordercze treningi. Jak sama przyznała, robiła to dla niezwykłego występu w odcinku rodzinnym. Para miała zatańczyć emocjonalny taniec współczesny, inspirowany legendarnym występem Agnieszki Sienkiewicz i Stefano Terrazzino, co tylko dodaje dramaturgii całej sytuacji. Determinacja okazała się silniejsza niż sygnały, które wysyłało jej ciało.
Niestety, ból w końcu stał się nie do zniesienia. Ostateczna diagnoza lekarska nie pozostawiła aktorce żadnego wyboru. Badanie USG potwierdziło najgorsze obawy – złamanie żebra i uraz okostnej. Dalszy udział w programie stał się niemożliwy i zagrażał jej zdrowiu. W emocjonalnym nagraniu na Instagramie Maja Bohosiewicz poinformowała o swojej rezygnacji.
Z powodu kontuzji muszę zakończyć moją przygodę z "Tańcem z gwiazdami". Ponad tydzień temu doznałam urazu żeber i pomimo bólu trenowałam dalej (...). A w poniedziałek, gdy ten ból stał się nie do zniesienia, poszłam na kolejne badania i USG potwierdziło złamanie żeber i uraz okostnej. Muszę się zatrzymać.

Fani załamani decyzją Bohosiewicz. "Oglądałam ten program tylko dla ciebie!"
Decyzja aktorki wywołała natychmiastową reakcję. Jej taneczny partner, Albert Kosiński, który towarzyszył jej na parkiecie od pierwszego odcinka, skomentował sytuację krótko, ale wymownie: "Dzięki Maja. Zdrowiej szybko!". Ciepłe słowa popłynęły również od innych uczestników TzG. Poruszający wpis zamieściła Barbara Bursztynowicz.
Maju kochana. Kto nas będzie inspirował? Wspierał? Rozśmieszał? Przytulał? Dziękuję za piękny czas spędzony z Tobą i obok Ciebie. Wracaj do zdrowia i ciesz się życiem, jak do tej pory. Uwielbiam Cię!
Wsparcia udzielił także konkurent z parkietu, Michał Kassin, pisząc: "O nieee, Maja! Trzymaj się! Dziękujemy Ci za wspólny czas i dawkę dobrego humoru, który wnosiłaś do programu". Produkcja show również podziękowała parze za ich zaangażowanie.

Jednak to reakcje fanów najlepiej oddają skalę smutku po odejściu aktorki. Internet zalała fala komentarzy pełnych żalu i słów otuchy. Widzowie nie kryli, że to właśnie dla niej śledzili taneczne zmagania.
Szkoda wielka, bo pięknie się na Was patrzyło, ale zdrowie najważniejsze!
Maju, a ja 'TzG' oglądałam tylko ze względu na ciebie.
Kto zastąpi Maję Bohosiewicz? Polsat ucina spekulacje. Jest oficjalna decyzja
Odejście jednej z par natychmiast zrodziło pytanie: kto zastąpi Maję Bohosiewicz w TzG? Fani zaczęli spekulować, że do rywalizacji może powrócić ostatnio wyeliminowany duet – Lanberry i Piotr Musiałkowski. Plotki podsycił sam tancerz, publikując w sieci żartobliwe nagranie z pytaniem, jak wrócić do programu.
Jednak produkcja Polsatu szybko rozwiała wszelkie wątpliwości, wydając oficjalne oświadczenie. Nikt nie wróci do tanecznej rywalizacji. Decyzja Polsatu jest ostateczna i podyktowana regulaminem programu.
Zasady są bezwzględne. Po pierwsze, regulamin nie pozwala na powrót do rywalizacji po dwóch tygodniach nieobecności. Po drugie, w poprzednim odcinku nikt nie odpadł, a zdobyte punkty przechodzą na kolejny tydzień. Pary, które pożegnały się z programem wcześniej, nie brały w nim udziału, więc nie mają punktów startowych i nie mogą wrócić do gry.
W walce o Kryształową Kulę zostało więc osiem par. Sama Maja Bohosiewicz, po wyczerpującej przygodzie, postanowiła natychmiast uciec z Polski, by odpocząć. Jak przyznała z typowym dla siebie humorem, po wszystkim czuje się „jak klapek starej Wietnamki”. Życzymy szybkiego powrotu do formy.