Program "Nasz Nowy Dom" miał być dla nastoletniego Michała nowym początkiem po rodzinnej tragedii. Nikt nie spodziewał się, że prawdziwy dramat rozgrywa się gdzie indziej. Kiedy chłopiec łamiącym się głosem wyznał prawdę, na okrucieństwo rówieśników Polacy odpowiedzieli falą miłości, jakiej nikt się nie spodziewał.
Wstrząsające słowa chłopca z "Nasz Nowy Dom" poruszyły całą Polskę
Dla 14-letniego Michała z miejscowości Wiejca ekipa programu "Nasz Nowy Dom" miała być końcem koszmaru. Po śmierci ojca i ciężkiej chorobie mamy, która trafiła do specjalistycznego ośrodka, chłopiec znalazł schronienie u swojej babci, pani Heleny. Kobieta przyjęła wnuka pod swój dach, mówiąc wzruszona:
Musiałam zabrać Michała do siebie, nie mogłam go zostawić samego.
Jednak azyl, który z miłością próbowała stworzyć mu babcia, okazał się pułapką. Wszechobecna wilgoć, przegniłe podłogi i kopcący piec zagrażały zdrowiu zarówno chłopca, jak i chorującej na astmę starszej pani.
Nadzieja pojawiła się wraz z prowadzącą program, Elżbietą Romanowską. Kiedy ogłosiła, że Telewizja Polsat wyremontuje ich dom, wydawało się, że najgorsze już za nimi. To miał być dla Michała nowy start.

"Zaczęli wyzywać moich rodziców". Prawdziwy dramat wyszedł na jaw
Szybko okazało się, że to nie wilgoć i zimno były największym wrogiem chłopca. Prawdziwe piekło, o którym nikt nie wiedział, rozgrywało się w szkolnych murach. W jednej z najbardziej poruszających scen w historii programu Michał wyznał prawdę, która zmroziła krew w żyłach widzów. Opowiedział o bezlitosnym hejcie i przemocy, jakich doświadczał z powodu rodzinnej tragedii.
W szkole zaczepiali mnie, bili, śmiali się strasznie, że moja mama jest chora i jeździ na wózku.
– wyznał łamiącym się głosem. Jego wyznanie poruszyło do głębi prowadzącą, Elę Romanowską, która, przytulając chłopca, podzieliła się własnym, bolesnym doświadczeniem:
Mnie też często wyzywali. Jak moja mama zachorowała, to też niektórzy się niezbyt fajnie się do mnie odzywali. Ja wiem, że to boli.

Internet zalała fala miłości po emisji odcinka "Nasz Nowy Dom"
Okrutne słowa rówieśników zderzyły się z potężną reakcją widzów. Chwilę po emisji odcinka w internecie rozpętała się prawdziwa burza. Sekcja komentarzy pod postem o historii Michała stała się manifestem wsparcia i dowodem na to, że na hejt dzieci jest zerowa tolerancja. Widzowie nie kryli oburzenia.
Gdzie jest wychowawca tej klasy i gdzie dyrektor szkoły? Nie widzą co się dzieje w szkole? Żeby tak poniżać dziecko... Brak słów na tę szkołę.
Zastanawia mnie gdzie wcześniej, byli nauczyciele i wychowawcy? Ile jest jeszcze takich dzieciaków, do których nie przyjedzie telewizja i nikt im nie pomoże, bo nauczyciele najprawdopodobniej nie chcą brać sobie problemu na głowę. Przykre, ale obawiam się, że prawdziwe.
W morzu komentarzy przeważały słowa otuchy skierowane bezpośrednio do chłopca, które musiały być dla niego bezcennym wsparciem. Jedna z internautek napisała krótko, ale treściwie:
Jesteś cudownym chłopakiem.

To nie remont był najważniejszy. Prawdziwa pomoc nadeszła z innej strony
Metamorfoza domu była spektakularna, ale to nie nowe ściany okazały się najważniejsze. Prawdziwa pomoc dotarła do Michała z zupełnie innej strony. Dziennikarz Polsatu, Tomasz Wolny, postanowił osobiście wesprzeć chłopca. Zorganizował dla niego i jego kolegów specjalne warsztaty, które miały dać mu siłę do walki z hejtem.
Spotkanie z bohaterem programu „Nasz nowy dom” było dla mnie bardzo ważne i poruszające. Poznałem świetnego chłopaka, wojownika. Jak sobie z nim radzić, jak poczuć swoją prawdziwą wartość i wyjątkowość, dlaczego zamiast dobijać, warto wspierać... o tym rozmawialiśmy.
– relacjonował dziennikarz przytoczony przez portal Polsat.pl. To właśnie ta interwencja i fala wsparcia od internautów dały Michałowi coś, czego nie da się zbudować w pięć dni – poczucie, że nie jest sam i że jego głos ma znaczenie.