To koniec pewnej epoki. Odeszła Patricia Routledge, aktorka, która jako Hiacynta Bukiet przez lata uczyła nas, jak wymawiać nazwisko "Bouquet", organizować kolacje przy świecach i terroryzować listonosza. Ikona brytyjskiej komedii i dama w każdym calu zmarła w wieku 96 lat, zostawiając po sobie rolę, która stała się nieśmiertelna.
Nie żyje Patricia Routledge. Świat żegna Hiacyntę Bukiet
Informację o śmierci aktorki potwierdził jej agent w oświadczeniu dla brytyjskich mediów. Dame Patricia Routledge, bo taki tytuł nosiła, zmarła spokojnie we śnie, otoczona miłością. Jej odejście w wieku 96 lat to symboliczny koniec rozdziału dla fanów brytyjskiego humoru, którzy przez dekady śledzili jej karierę.
Z głębokim smutkiem potwierdzamy śmierć Damy Patricii Routledge, która zmarła dziś rano spokojnie we śnie, otoczona miłością. Nawet w wieku 96 lat, pasja Damy Patricii do pracy i nawiązywania kontaktu z publicznością nigdy nie osłabła, a coraz to nowe pokolenia widzów wciąż odkrywają ją dzięki jej ukochanym rolom.
Aktorka pozostawiła po sobie pustkę, ale i ogromną wdzięczność widzów, którzy dzięki niej mogli na chwilę zapomnieć o troskach i zanurzyć się w świecie absurdalnych aspiracji pani Bukiet.

Stworzyła potwora, którego pokochały miliony. Fenomen "Co ludzie powiedzą?"
Dla milionów widzów Patricia Routledge na zawsze pozostanie Hiacyntą Bukiet (wym. "Bouquet!"). Stworzyła postać nieznośnej snobki, której życiową misją było udawanie arystokratki, co nieustannie sabotował jej mąż-pantoflarz, dobrotliwy Ryszard (w tej roli Clive Swift), oraz reszta rodziny z siostrami Różą i Stokrotką na czele, które uosabiały wszystko, czym Hiacynta gardziła. Jej telefoniczne tyrady, kolacje przy świecach i wieczny strach przed niechlujnymi krewnymi stały się absolutnym klasykiem.
To właśnie dzięki kunsztowi aktorskiemu Routledge postać, która na papierze mogła być jedynie irytująca, stała się ikoną. Sama aktorka doskonale zdawała sobie sprawę z natury swojej bohaterki, co kiedyś podsumowała w charakterystyczny dla siebie, błyskotliwy sposób.
Ona jest absolutnie potworem i to była wielka przyjemność, móc ją grać.
Ta przyjemność była obustronna. Widzowie pokochali tę antybohaterkę, a serial "Co ludzie powiedzą?" (oryg. "Keeping Up Appearances") zyskał status kultowego, bijąc rekordy popularności na antenie BBC i na całym świecie.
To ona zakończyła serial w szczycie popularności. "Nie chciałabym być Hiacyntą na zawsze"
Mało kto wie, że to właśnie Patricia Routledge nalegała na zakończenie serialu po zaledwie pięciu sezonach, mimo że produkcja znajdowała się u szczytu popularności. Aktorka obawiała się, że scenariusze zaczną tracić na jakości, a jej ukochana postać stanie się karykaturą samej siebie. Chciała odejść w glorii i z klasą – dokładnie tak, jak życzyłaby sobie tego sama Hiacynta.
Nie chciała, by jej imponująca kariera aktorska została zdefiniowana tylko przez jedną, choćby najgenialniejszą rolę. Była wdzięczna za popularność, jaką dała jej Hiacynta, ale czuła, że czas na nowe wyzwania.
Nie chciałabym być Hiacyntą na zawsze. Ale to nie znaczy, że nie jestem wdzięczna za tę postać.
Jej decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu serial komediowy BBC na zawsze pozostał świeży i bawi tak samo, jak w dniu premiery.
Wiki Commons
Jej przepis na długowieczność? "Nigdy nie wyszłam za mąż"
Patricia Routledge, która dożyła sędziwego wieku 96 lat, często była pytana o swój sekret długowieczności. Aktorka, znana z ciętego humoru, miała na to zaskakującą odpowiedź. Nigdy nie wyszła za mąż i nie założyła rodziny, co z przymrużeniem oka podawała jako możliwą przyczynę swojego długiego życia.
Poza tym, jej zasady długowieczności były bardziej konwencjonalne, ale jak widać – skuteczne. Do jej recepty na zdrowie należały: regularna aktywność fizyczna, rzucenie papierosów, zbilansowana dieta, unikanie alkoholu oraz dbanie o serdeczne relacje z przyjaciółmi i rodziną. Najważniejsza była jednak pasja do aktorstwa, która napędzała ją przez całe życie.
Była kimś więcej niż panią Bukiet. Dama, która podbiła Broadway
Chociaż Hiacynta Bukiet przyniosła jej światową sławę, kariera Patricii Routledge była znacznie bogatsza. Była cenioną aktorką teatralną, a jej talent doceniono za oceanem, gdzie w 1968 roku zdobyła nagrodę Tony za rolę na Broadwayu. W 2017 roku królowa Elżbieta II nadała jej tytuł Damy za zasługi dla teatru. Jej ostatnie publiczne wystąpienie miało miejsce w marcu 2024 roku, kiedy poruszając się o lasce, odebrała honorowe członkostwo w Royal Academy of Music. Fani byli wzruszeni, widząc ją w tak dobrej formie. "Prawdziwa legenda", "Tak dobrze ją zobaczyć" – pisali w internecie.
Choć była damą Orderu Imperium Brytyjskiego i zdobywczynią nagrody Tony, dla milionów widzów na zawsze pozostanie kobietą w nienagannym kapeluszu, która odbierając telefon, oznajmiała dumnie: "Tu rezydencja Bukietów, przy telefonie pani domu". I nawet jeśli była, jak sama twierdziła, "potworem", to był to potwór, którego świat pokochał.