Ewa Szykulska, ikona polskiego kina o niezapomnianym, chrypliwym głosie, świętuje dziś 76. urodziny. Choć na ekranie olśniewała przez dekady, ostatnie lata to dla niej czas walki z samotnością, problemami zdrowotnymi i bolesną prawdą o przyszłości, o której mówi bez ogródek.
Ewa Szykulska świętuje 76. urodziny. Ostatnie lata to pasmo nieszczęść
Ewa Szykulska, ikona polskiego kina, kończy dziś, 11 września 2025 roku, 76 lat. Jednak za fasadą urodzinowych życzeń kryje się historia walki, którą aktorka toczy od kilku lat. Ten czas naznaczony był dla niej serią bolesnych ciosów: śmiercią siostry, nagłym odejściem ukochanego męża i poważnym wypadkiem, który na długie miesiące przykuł ją do domu. Mimo to, gwiazda nie traci swojego charakterystycznego pazura i z brutalną szczerością opowiada o życiu, które nie zawsze przypominało bajkę.
Jej chrypka uwodziła miliony. Role, które przeszły do historii
Nazywano ją "polską Brigitte Bardot", a jej charakterystyczny, niski głos stał się znakiem rozpoznawczym. Jednych uwodziła jako tajemnicza blondynka w "Hydrozagadce", innych rozbrajała komediowym talentem w "Seksmisji", "Vabanku" czy serialach "Lokatorzy" i "Sąsiedzi". Była tak przekonująca w swoich rolach, że emocje z ekranu przenosiły się na ulicę. Jej kreacje były tak sugestywne, że jak sama wspominała, zdarzało się, że inne kobiety pluły na nią na ulicy z zazdrości o mężów:
Parę kobiet opluło mnie. Za swoich mężów. "Jak k**wa się pani zachowuje" — mówiły. — "Męża mi pani deprawuje". A że na ekranie, to już dla nich nie miało znaczenia.
Wiki Commons
Przeżyli razem 44 lata. Nagła śmierć męża była dla niej ciosem
Jej życie prywatne było równie barwne co role. Prawdziwą miłość odnalazła w niecodziennych okolicznościach, kiedy zepsuł jej się samochód. Trafiła do sklepu z częściami, gdzie poznała inżyniera Zbigniewa Perneja. Po 17 latach znajomości postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Jej oświadczyny były równie niekonwencjonalne, co ona sama.
Rzekłam więc: "Zbigniewie, ożenisz się ze mną?". I, nie zważając na przerażenie w jego oczach, brnęłam dalej: "Czyż nie przekonałeś się już, że jestem kobietą twojego życia?". Przyparty do muru, wyznał, że owszem, jestem. Z obawy, żeby się nie rozmyślił, szybko pobiegłam załatwiać formalności
- opowiadała na stronach Twojego Stylu.
Spędzili razem 44 lata. Jego nagła śmierć w Boże Narodzenie 2021 roku była dla niej druzgocącym ciosem:
Samotność jest najgorsza. Kocham samotność, ale taką kontrolowaną - tak nazywaliśmy to z moim mężem. Nie wchodziliśmy sobie w drogę, gdy pracowaliśmy, ale zawsze mieliśmy siebie na wyciągnięcie ręki. Cholera jasna! Mieliśmy przed sobą jeszcze trochę wspólnego czasu. Mogliśmy się jeszcze zestarzeć. We dwójkę starzenie mniej boli.

"Mogę teraz głębiej oddychać". Wygrała z nałogiem, który niszczył ją latami
Zanim jednak los zadał jej najboleśniejszy cios, Ewa Szykulska stoczyła inną, wieloletnią walkę. Była uzależniona od nikotyny, wypalając nawet dwie paczki papierosów dziennie. Nałóg niemal doprowadził ją do tragedii. W 2023 roku w ciężkim stanie trafiła do szpitala. To był moment przełomowy. Postanowiła zawalczyć o siebie i wygrała.
W październiku rzuciłam palenie i trwam w tym do dziś. Jest to mój duży sukces. Mogę teraz głębiej oddychać niż wdychać. Lepiej się czuję od tamtego czasu, bo zadbałam o siebie. Chociaż paczka papierosów jest w mojej torebce, ale ćwiczę silną wolę.
"Nie mogłam chodzić". Do problemów doszła brutalna rzeczywistość
Niestety, pasmo nieszczęść na tym się nie skończyło. W 2024 roku aktorka uległa wypadkowi, w którym poważnie uszkodziła kręgosłup. Kontuzja unieruchomiła ją na wiele miesięcy, odbierając możliwość pracy. W swoim stylu opowiadała o determinacji w powrocie do sprawności: "Jak nie mogłam wejść na swoje piętro – właziłam na czworaka". Do problemów fizycznych doszła brutalna rzeczywistość finansowa. Mimo dekad pracy, jej emerytura jest skromna, co zmusza ją do dalszej aktywności. Mimo to nie zamierza się poddawać.
Choroby bardzo nachalnie wciskają się w mój organizm, ale nie wolno mi się do tego przyznawać, bo zaraz ktoś powie: "nie bierzcie tej staruchy na plan, bo tylko problemy będzie robić".
Mimo ciosów od losu, jej charakterystyczny, chrypliwy głos nie milknie. Ewa Szykulska w dniu 76. urodzin udowadnia, że prawdziwej ikony nie da się złamać – można ją co najwyżej na chwilę zatrzymać. Niedawno pojawiła się w serialu "Ojciec Mateusz", po raz kolejny pokazując swoją niezłomność i pasję, która nigdy nie gaśnie.