Karol Nawrocki pożegnał Stanisława Sojkę refrenem "Tolerancji": "Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest, by brać"

Karol Nawrocki pożegnał Stanisława Sojkę refrenem "Tolerancji": "Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest, by brać"

Karol Nawrocki pożegnał Stanisława Sojkę refrenem "Tolerancji": "Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest, by brać"

Wiki Commons

Polska scena muzyczna zamarła. W dniu, w którym miał wystąpić w Sopocie, zmarł Stanisław Sojka. Prezydent Karol Nawrocki pożegnał go słowami nieśmiertelnego hymnu "Tolerancja", a cała Polska przypomniała sobie przejmującą rozmowę artysty o śmierci, która odbyła się zaledwie kilka tygodni wcześniej.

Reklama

"Wielka strata dla polskiej kultury". Karol Nawrocki sięgnął po słowa "Tolerancji"

Wiadomość o śmierci jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w historii polskiej muzyki wstrząsnęła krajem. Wśród tysięcy pożegnań jedno wybrzmiało szczególnie mocno. Prezydent Karol Nawrocki za pośrednictwem mediów społecznościowych oddał hołd artyście, sięgając po słowa, które znają i którym ufają miliony Polaków.

W swoim wpisie prezydent podkreślił, jak wielką stratą dla polskiej kultury jest odejście Stanisława Sojki. Zamiast wielu słów, postanowił przywołać refren utworu, który stał się hymnem pokolenia i ponadczasowym manifestem empatii. "Tolerancja" w tym kontekście nabrała nowego, niezwykle bolesnego znaczenia.

Reklama

Nie żyje Stanisław Sojka, wybitny kompozytor, muzyk i wokalista. To wielka strata dla polskiej kultury. Wspominając dorobek tego wielkiego artysty, niech wybrzmi refren jednego z jego najbardziej znanych utworów – "Tolerancja": Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest, by brać. Życie nie po to, by bezczynnie trwać. I aby żyć siebie samego trzeba dać. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie!

XKarol Nawrocki @NawrockiKn
Nie żyje Stanisław Sojka, wybitny kompozytor, muzyk i wokalista. To wielka strata dla polskiej kultury.⁰Wspominając dorobek tego wielkiego artysty, niech wybrzmi refren jednego z Jego najbardziej znanych utworów – „Tolerancja”:
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @NawrockiKn w serwisie X

Scena w Sopocie zamilkła w dniu jego koncertu. "Zasłabł podczas próby"

Tragedia rozegrała się w czwartek, 21 sierpnia 2025 roku. Stanisław Sojka miał być jedną z największych gwiazd ostatniego dnia Top of the Top Sopot Festival. Nic nie zapowiadało dramatu. Artysta, jak zawsze profesjonalny, brał udział w próbach do wieczornego koncertu. Nagle zasłabł. Mimo natychmiastowej pomocy i przewiezienia do szpitala, jego życia nie udało się uratować.

Wieczorem, gdy informacja o śmierci 66-letniego artysty obiegła media, organizatorzy podjęli decyzję o przerwaniu transmisji festiwalu. Scena w Operze Leśnej zamilkła. W symbolicznym geście hołdu dla zmarłego muzyka, inni artyści zebrani w Sopocie wykonali wspólnie jego największy przebój. Słowa "Na miły Bóg…" popłynęły ze sceny, na której tego wieczoru miał stać sam Sojka.

Reklama

Stanisław Soyka w okularach AKPA

Reklama

"Dzień w dzień o śmierci jest". Poruszające słowa Sojki na kilka tygodni przed tragedią

Zaledwie kilka tygodni przed śmiercią Stanisław Sojka był gościem Karola Paciorka w programie "Imponderabilia". W niezwykle szczerej rozmowie poruszył temat przemijania, przyznając, że myśl o śmierci towarzyszyła mu regularnie, choć w niewielkim stopniu. Jego słowa, w świetle tragedii w Sopocie, brzmią dziś niezwykle przejmująco.

Reklama

Jest taka kamedulska mądrość, żeby pamiętać o śmierci. Nie chcę powiedzieć, że ja myślę o śmierci cały czas, ale owszem, stosuję się do tej zasady od lat i jakiś ułamek sekundy dzień w dzień o śmierci jest. To jest ułamek sekundy.

Artysta z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie jest pewien, czy kiedykolwiek można być gotowym na ten ostateczny moment. Dodał jednak coś, co było kwintesencją jego postawy:

Reklama

Nie wiem, czy będę przygotowany na to, kiedy już przyjdzie pora, ale wiem, że człowiek chce żyć.

"Muzyczny geniusz". Politycy i instytucje żegnają Stanisława Sojkę

Śmierć artysty wywołała falę poruszenia, która przetoczyła się przez cały kraj. Kondolencje spłynęły nie tylko od ludzi muzyki, ale także ze świata polityki i najważniejszych instytucji kultury. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia podzielił się osobistym, bardzo ciepłym wspomnieniem ze współpracy z muzykiem.

Na miły Bóg… Staszek Soyka umarł. (...) Życzliwość, otwartość, humor ostry, a ciepły i w punkt. Muzyczny geniusz. To był honor, to była przyjemność, podróż w nowe światy. Niezapomniany artysta. Niezapomniany Człowiek. Tam, gdzie poszedł, będzie teraz piękniej. Szok, wdzięczność, łza.

W podobnym tonie artystę pożegnało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dziękując za dźwięki, które pozostaną z nami na zawsze.

Jego odejście to wielka strata dla polskiej sceny muzycznej. Soyka łączył jazzową finezję z popową wrażliwością, był multiinstrumentalistą i twórcą, który inspirował. Charyzmatyczny, pełen ciepła i bliski publiczności.

Głos, który nie zamilknie. Kim był Stanisław Sojka?

Urodzony w Żorach Stanisław Sojka był artystą totalnym: wokalistą, pianistą, gitarzystą, skrzypkiem i kompozytorem. Zaczynał w latach 70., a jego korzenie tkwiły głęboko w jazzie. Nigdy jednak nie dał się zaszufladkować. Z wirtuozerią łączył jazz z soulem, popem i poezją śpiewaną. Był artystą niezależnym, cenionym za autentyczność, niezwykłą wrażliwość i emocjonalność, którą słychać było w każdej nucie.

Kamieniem milowym w jego karierze był album "Acoustic" z 1991 roku, a takie utwory jak "Absolutnie nic", "Cud niepamięci" czy właśnie "Tolerancja" na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki. Choć jego głos fizycznie zamilkł, jego twórczość i przesłanie, zawarte w ponadczasowych tekstach, będą rezonować jeszcze przez wiele lat. Bo jak sam mówił, jego celem było, by jego pieśni "dodawały otuchy i podnosiły na duchu". I to z pewnością mu się udało.

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama