Polska scena muzyczna zamarła. W dniu, w którym miał wystąpić w Sopocie, zmarł Stanisław Sojka. Prezydent Karol Nawrocki pożegnał go słowami nieśmiertelnego hymnu "Tolerancja", a cała Polska przypomniała sobie przejmującą rozmowę artysty o śmierci, która odbyła się zaledwie kilka tygodni wcześniej.
"Wielka strata dla polskiej kultury". Karol Nawrocki sięgnął po słowa "Tolerancji"
Wiadomość o śmierci jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w historii polskiej muzyki wstrząsnęła krajem. Wśród tysięcy pożegnań jedno wybrzmiało szczególnie mocno. Prezydent Karol Nawrocki za pośrednictwem mediów społecznościowych oddał hołd artyście, sięgając po słowa, które znają i którym ufają miliony Polaków.
W swoim wpisie prezydent podkreślił, jak wielką stratą dla polskiej kultury jest odejście Stanisława Sojki. Zamiast wielu słów, postanowił przywołać refren utworu, który stał się hymnem pokolenia i ponadczasowym manifestem empatii. "Tolerancja" w tym kontekście nabrała nowego, niezwykle bolesnego znaczenia.
Nie żyje Stanisław Sojka, wybitny kompozytor, muzyk i wokalista. To wielka strata dla polskiej kultury. Wspominając dorobek tego wielkiego artysty, niech wybrzmi refren jednego z jego najbardziej znanych utworów – "Tolerancja": Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest, by brać. Życie nie po to, by bezczynnie trwać. I aby żyć siebie samego trzeba dać. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie!
Scena w Sopocie zamilkła w dniu jego koncertu. "Zasłabł podczas próby"
Tragedia rozegrała się w czwartek, 21 sierpnia 2025 roku. Stanisław Sojka miał być jedną z największych gwiazd ostatniego dnia Top of the Top Sopot Festival. Nic nie zapowiadało dramatu. Artysta, jak zawsze profesjonalny, brał udział w próbach do wieczornego koncertu. Nagle zasłabł. Mimo natychmiastowej pomocy i przewiezienia do szpitala, jego życia nie udało się uratować.
Wieczorem, gdy informacja o śmierci 66-letniego artysty obiegła media, organizatorzy podjęli decyzję o przerwaniu transmisji festiwalu. Scena w Operze Leśnej zamilkła. W symbolicznym geście hołdu dla zmarłego muzyka, inni artyści zebrani w Sopocie wykonali wspólnie jego największy przebój. Słowa "Na miły Bóg…" popłynęły ze sceny, na której tego wieczoru miał stać sam Sojka.
AKPA
"Dzień w dzień o śmierci jest". Poruszające słowa Sojki na kilka tygodni przed tragedią
Zaledwie kilka tygodni przed śmiercią Stanisław Sojka był gościem Karola Paciorka w programie "Imponderabilia". W niezwykle szczerej rozmowie poruszył temat przemijania, przyznając, że myśl o śmierci towarzyszyła mu regularnie, choć w niewielkim stopniu. Jego słowa, w świetle tragedii w Sopocie, brzmią dziś niezwykle przejmująco.
Jest taka kamedulska mądrość, żeby pamiętać o śmierci. Nie chcę powiedzieć, że ja myślę o śmierci cały czas, ale owszem, stosuję się do tej zasady od lat i jakiś ułamek sekundy dzień w dzień o śmierci jest. To jest ułamek sekundy.
Artysta z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie jest pewien, czy kiedykolwiek można być gotowym na ten ostateczny moment. Dodał jednak coś, co było kwintesencją jego postawy:
Nie wiem, czy będę przygotowany na to, kiedy już przyjdzie pora, ale wiem, że człowiek chce żyć.
"Muzyczny geniusz". Politycy i instytucje żegnają Stanisława Sojkę
Śmierć artysty wywołała falę poruszenia, która przetoczyła się przez cały kraj. Kondolencje spłynęły nie tylko od ludzi muzyki, ale także ze świata polityki i najważniejszych instytucji kultury. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia podzielił się osobistym, bardzo ciepłym wspomnieniem ze współpracy z muzykiem.
Na miły Bóg… Staszek Soyka umarł. (...) Życzliwość, otwartość, humor ostry, a ciepły i w punkt. Muzyczny geniusz. To był honor, to była przyjemność, podróż w nowe światy. Niezapomniany artysta. Niezapomniany Człowiek. Tam, gdzie poszedł, będzie teraz piękniej. Szok, wdzięczność, łza.
W podobnym tonie artystę pożegnało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dziękując za dźwięki, które pozostaną z nami na zawsze.
Jego odejście to wielka strata dla polskiej sceny muzycznej. Soyka łączył jazzową finezję z popową wrażliwością, był multiinstrumentalistą i twórcą, który inspirował. Charyzmatyczny, pełen ciepła i bliski publiczności.
Głos, który nie zamilknie. Kim był Stanisław Sojka?
Urodzony w Żorach Stanisław Sojka był artystą totalnym: wokalistą, pianistą, gitarzystą, skrzypkiem i kompozytorem. Zaczynał w latach 70., a jego korzenie tkwiły głęboko w jazzie. Nigdy jednak nie dał się zaszufladkować. Z wirtuozerią łączył jazz z soulem, popem i poezją śpiewaną. Był artystą niezależnym, cenionym za autentyczność, niezwykłą wrażliwość i emocjonalność, którą słychać było w każdej nucie.
Kamieniem milowym w jego karierze był album "Acoustic" z 1991 roku, a takie utwory jak "Absolutnie nic", "Cud niepamięci" czy właśnie "Tolerancja" na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki. Choć jego głos fizycznie zamilkł, jego twórczość i przesłanie, zawarte w ponadczasowych tekstach, będą rezonować jeszcze przez wiele lat. Bo jak sam mówił, jego celem było, by jego pieśni "dodawały otuchy i podnosiły na duchu". I to z pewnością mu się udało.