Stanisław Soyka ważył 123 kg. Po wizycie u lekarki zaczął badania i walkę o zdrowie

Stanisław Soyka ważył 123 kg. Po wizycie u lekarki zaczął badania i walkę o zdrowie

Stanisław Soyka ważył 123 kg. Po wizycie u lekarki zaczął badania i walkę o zdrowie

AKPA

Polska scena muzyczna pogrążyła się w żałobie. Stanisław Soyka, jeden z najwybitniejszych artystów naszego pokolenia, zmarł w wieku 66 lat. Jego nagłe odejście wstrząsnęło fanami, jednak za kulisami od lat toczył cichą i trudną walkę o zdrowie. Wszystko zaczęło się od jednego, z pozoru prostego polecenia, które usłyszał od zaprzyjaźnionej lekarki.

Reklama

Ważył 123 kilogramy. Niepokojące sygnały, które doprowadziły go na skraj

Dla publiczności Stanisław Soyka zawsze był uosobieniem artystycznej pasji i scenicznej energii. Jego koncerty przyciągały tłumy, a on sam zdawał się być wulkanem siły twórczej. Jednak za tym wizerunkiem kryła się inna, mniej publiczna prawda. Muzyk zmagał się z poważną nadwagą, a waga w pewnym momencie wskazała aż 123 kilogramy.

Mimo niepokojących sygnałów, które wysyłał organizm, artysta nie zwalniał tempa. Koncerty, nagrania, życie w trasie – to wszystko mogło usypiać czujność. Fani, widząc go na scenie, podziwiali jego talent, nie zdając sobie sprawy, że za kulisami toczyła się walka, której stawką było nie tylko dobre samopoczucie, ale i życie.

Reklama

Stanisław Soyka w garniturze AKPA

"Pani doktor zmierzyła ciśnienie i mówi: na badania!". To był początek walki

Przełom nadszedł nagle, podczas z pozoru zwykłej wizyty u zaprzyjaźnionej lekarki. To właśnie wtedy padły słowa, które zadziałały jak zimny prysznic i na zawsze zmieniły podejście artysty do własnego zdrowia. Moment ten Stanisław Soyka wspominał z niezwykłą dokładnością, bo to on zapoczątkował jego walkę o siebie.

Reklama

Miałem przebudzenie w tej sprawie jakieś cztery lata temu. Ważyłem 123 kilo. Przyjaciółka, pani doktor, zmierzyła ciśnienie i mówi: na badania!

To krótkie, stanowcze polecenie okazało się punktem zwrotnym. Stanisław Soyka nie zbagatelizował ostrzeżenia. Zrozumiał, że to ostatni dzwonek, by zająć się sobą na poważnie. Jak sam przyznał, od razu podjął działanie. "Poszedłem na tygodniowy przegląd do Łodzi" – opowiadał, pokazując, że tym razem nie było miejsca na wymówki.

Reklama

Diagnoza była druzgocąca. Soyka złożył sobie jedną obietnicę

Wyniki kompleksowych badań nie pozostawiały złudzeń. Diagnoza była ciosem – cukrzyca typu II. Dla każdego taka informacja jest druzgocąca, ale dla artysty żyjącego w ciągłym biegu mogła wydawać się wyrokiem. Jednak reakcja muzyka była zaskakująca. Zamiast się załamać, poczuł przypływ determinacji.

Reklama

Wspaniali lekarze przejrzeli mnie na wszystkie strony i okazało się, że mam cukrzycę typu II. Powiedzieli, że na razie nie muszę brać insuliny, tylko piguły i się monitorować. "Ale jak pan zrzuci 30 kilo, to się może panu poprawić". Miałem cukrzyków w rodzinie, więc wiem, że to choroba utrudniająca życie. Pomyślałem: "Oho, jeśli coś jest w moich rękach, to ja to zrobię".

Ta obietnica złożona samemu sobie stała się jego nowym mottem. Świadomość, że ma realny wpływ na swój stan zdrowia, dała mu siłę do podjęcia radykalnych zmian.

Reklama

Wygrał bitwę z wagą, ale walka o zdrowie trwała do końca

I słowa dotrzymał. Stanisław Soyka przeszedł prawdziwą metamorfozę. Zmienił nawyki żywieniowe, zaczął dbać o siebie i, co najważniejsze, zrzucił imponujące 30 kilogramów. Efekty były widoczne gołym okiem, a artysta przyznawał, że czuje się znacznie lepiej. "Można się naprawiać!" – mówił z dumą.

Mimo ogromnego sukcesu, choroba nie odpuszczała. W 2022 roku fani przeżyli chwile niepokoju, gdy Grażyna Łobaszewska poinformowała o odwołaniu wspólnych koncertów. Powodem była niedyspozycja zdrowotna przyjaciela. "Z przykrością muszę jednak ogłosić, iż z powodu ciężkiej niedyspozycji zdrowotnej, Stanisław nie będzie w stanie wystąpić przed państwem" – pisała wokalistka. To wydarzenie pokazało, że jego walka wciąż trwała.

Mimo wszystko Stanisław Soyka udowadniał, że się nie poddaje. Jego świetny występ na zeszłorocznym festiwalu w Opolu rozwiał wszelkie wątpliwości. Artysta był w doskonałej formie wokalnej i wciąż miał w sobie tę samą sceniczną charyzmę. Zapytany kiedyś o powrót, odpowiedział w swoim stylu: "Nigdzie nie odszedłem, więc nie musiałem wracać". Te słowa w świetle tragicznych wydarzeń nabierają dziś nowego, poruszającego znaczenia.

Nagła śmierć tuż przed koncertem w Sopocie. "Dołączył do Wielkich"

Niestety, walka wielkiego artysty dobiegła końca. Stanisław Soyka zmarł 21 sierpnia 2025 roku, w wieku 66 lat. Tragedia rozegrała się tuż przed jego planowanym występem na scenie Opery Leśnej podczas Top of The Top Sopot Festival, co wstrząsnęło całym środowiskiem muzycznym i publicznością.

Skala szoku była tak ogromna, że stacja TVN zdecydowała się przerwać transmisję festiwalu. W imieniu wszystkich artystów i organizatorów głos zabrał poruszony Maciej Dowbor:

W imieniu wszystkich artystów obecnych dzisiaj w Operze Leśnej, w imieniu organizatorów tego koncertu i stacji TVN chcielibyśmy złożyć wyrazy najserdeczniejszego współczucia rodzinie Pana Stanisława. Łączymy się w bólu i smutku. To dla nas naprawdę bardzo trudny moment.

Odejście Stanisława Soyki to niepowetowana strata dla polskiej kultury. Artystę pożegnało wielu przyjaciół, a hołd złożyła mu między innymi Monika Olejnik, która w pięknych słowach podsumowała jego życie: "Kochał świat, kochał ludzi. Śmierć Staszka to wielki wstrząs. Dołączył do Wielkich: do Wodeckiego, Grechuty, Osieckie. Młynarskiego, Zauchy i gdzieś tam jest, i może będą grać wspólnie."

Stanisław Soyka zmarł tuż przed wejściem na scenę w Sopocie. TVN wydał pilne oświadczenie
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama