Janusz Palikot, niegdyś jeden z najbogatszych Polaków i wpływowy polityk, dziś publicznie przyznaje: "jestem bankrutem, bezrobotnym, bezdomnym". Gdy jego imperium legło w gruzach, a on sam trafił za kraty, cios zadała mu najbliższa osoba – żona złożyła pozew o rozwód. A jednak w tej dramatycznej sytuacji pomoc przyszła z najbardziej nieoczekiwanej strony.
Był milionerem, dziś jest bankrutem. Szokująca spowiedź Palikota
"Jestem bankrutem, bezrobotnym, bezdomnym". Te trzy słowa rzucone przez Janusza Palikota w wywiadzie dla portalu Goniec.pl to brutalne podsumowanie jego upadku. Luksusowe apartamenty zamienił na tułaczkę po kanapach znajomych, bo jak sam przyznaje, nie stać go na nic więcej. To nie jest medialna metafora, a twarda rzeczywistość.
Pomieszkuję u znajomych. Mnie teraz nie stać na wynajęcie mieszkania.
Skalę katastrofy finansowej dopełnia fakt, że każda złotówka powyżej trzech tysięcy, która trafia na jego konto, jest natychmiast zajmowana przez k0m0rnika. Trudno uwierzyć, że mówimy o człowieku, którego majątek jeszcze kilka lat temu szacowano na setki milionów złotych. Dziś z tej fortuny nie zostało nic.

Prokuratura, 70 milionów długu i areszt. Jak upadło imperium?
Lawina nieszczęść ruszyła na dobre 3 października 2024 roku. Tego dnia agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego polityka. Chwilę później we wrocławskiej prokuraturze usłyszał osiem zarzutów. Najpoważniejsze z nich to doprowadzenie ponad 5000 inwestorów do strat na astronomiczną kwotę blisko 70 milionów złotych. Po czterech miesiącach w areszcie wyszedł na wolność dopiero po wpłaceniu 2 milionów złotych kaucji.
Pobyt za kratami był dla niego koszmarem nie tylko z powodu utraty wolności. Palikot opisał przerażającą pomyłkę, która mogła skończyć się dla niego tragicznie. Strażnicy przez pomyłkę rozgłosili, że jest p8d0f1lem.
700 osób krzyczy: "kur… jeb…!", bo dowiedzieli się, że przyjechał nowy p8d0f1l. Przez godzinę słyszy pan zwierzęcy wrzask i myśli, że zaraz ściany pękną, dojdzie do samosądu. To przerażające…
W tej dramatycznej opowieści jest też miejsce na wątek celebrycki. Janusz Palikot nie oszczędził swojego byłego partnera biznesowego, Kuby Wojewódzkiego, zarzucając mu publicznie, że ten "bardzo nieładnie się zachował" i nie wykazał "żadnej klasy".
Gdy tonął, obecna żona złożyła pozew o rozwód
Gdy wydawało się, że gorzej być nie może, cios nadszedł z najmniej oczekiwanej strony. W momencie, gdy Janusz Palikot walczył z prokuraturą i widmem bankructwa, opuściła go najbliższa osoba. Jego żona, Monika Palikot, złożyła pozew o rozwód.

Były polityk nie ukrywał swojego rozgoryczenia i bólu, mówiąc wprost o decyzji żony w wywiadzie dla Faktu. Te słowa nie wymagają komentarza.
Niestety, do tego wszystkiego doszło to, że Monika opuściła mnie w tym trudnym momencie.
Nie uwierzysz, kto podał mu pomocną dłoń. To jego była żona
Kto więc wspiera dziś byłego milionera, którego opuściła żona, ściga prokurator, a majątek zajął komornik? Odpowiedź jest tak zaskakująca, że brzmi jak scenariusz filmowy. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego osoba, z którą przez lata toczył publiczne boje o pieniądze – jego była żona, Maria Nowińska.
Paradoks tej sytuacji jest ogromny. Ich własny rozwód był niezwykle burzliwy, a byli małżonkowie publicznie spierali się o podział gigantycznego majątku. Dziś, gdy z tego majątku nic nie zostało, to właśnie ona okazała mu nieoczekiwane wsparcie. W rozmowie z Faktem przyznała, że jest jej przykro z powodu jego losu.
Chce się za niego pomodlić.
Maria Nowińska jest także matką dwóch synów Janusz Palikota - Joachima i Franciszka. Przez lata łączyło ich wszystko: małżeństwo, dzieci i ogromny majątek. Ich rozwód w 2005 roku był medialnym trzęsieniem ziemi – poszło nie tylko o uczucia, ale i o miliony. Ona walczyła o alimenty i uczciwy podział fortuny, on mówił o krzywdzie i niesprawiedliwości. Po rozstaniu Nowińska zniknęła z mediów, a ich relacja zamieniła się w zimną wojnę. Aż do teraz.
Po latach publicznych wojen o miliony, na gruzach jego imperium pozostała tylko modlitwa byłej żony.