Tomasz Komenda przez połowę życia zmagał się z trudami losu. Wiele lat spędził w więzieniu, a po wywalczeniu upragnionej wolności znalazł się w kręgu złych doradców i nie był gotowy na normalne życie. Zmarł przedwcześnie na nowotwór. Teraz bliscy byłego więźnia zdradzili, z czym zmagał się po wyjściu zza krat.
Tak potoczyła się smutna historia Tomasza Komendy
Tomasz Komenda jest przykładem tego, jak niesłuszny wyrok może zniszczyć ludzkie życie. Mężczyzna spędził 18 lat w więzieniu i choć został uniewinniony i otrzymał rekordowe odszkodowanie, nigdy nie zaznał prawdziwego szczęścia.
Od dawna było wiadomo, że w rodzinie Komendy nie układa się zbyt dobrze. Mężczyzna zerwał kontakt z bliskimi. Odwrócił się nawet od matki, która zawsze była jego ogromnym wsparciem i do końca walczyła o niewinność syna. Były wiezień nie utrzymywał też kontaktów z resztą rodziny, ze swoim synem i byłą narzeczoną. Jedynie jego najstarszy brat Gerard, zwany również Maćkiem miał z nim bliską relację. A nawet, jak twierdzi rodzina zmarłego Tomasza Komendy, relację, w której Gerard wykorzystywał brata i żerował na jego ogromnym majątku.
Miesiąc temu odbyła się pełna emocji rozprawa spadkowa Tomasza Komendy. Matka wybiegła z płaczem, a bliscy zmarłego w szczerym wywiadzie w końcu powiedzieli, co działo się z Tomaszem po opuszczeniu więziennych krat.
Tomek był dobrym człowiekiem, miał po prostu przerąbane życie. Stracił od groma lat i bardzo chciał je nadrobić, tylko nie zdawał sobie sprawy z zagrożeń, które my widzieliśmy. Wszystko działo się za szybko, zrobiono z niego celebrytę, a Tomek nie był na to gotowy, zresztą na narzeczeństwo czy dziecko też nie
- mówił "Wyborczej" Krzysztof Klemański, brat Tomasza.
instagram.com/dziendobrytvn
Starszy brat przejął majątek Tomasza Komendy
Ostatnio wypłynęło, że brat Tomasza Komendy przejął jego mieszkania. Ustawowo spadek należał się synowi. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że Gerard podpisał z bratem umowę, na podstawie której w zamian za dożywotnią opiekę otrzymuje trzy mieszkania Tomasza Komendy. Nieruchomości są warte krocie.
Teresa Klemańska nie kryje żalu do Gerarda, wskazując, że to on manipulował Tomaszem
Przez trzy lata widziałam go trzy razy po 15 minut. Ten trzeci pojechałam i okazało się, że Tomek już dwie godziny nie żyje
- zdradziła Teresa Klemańska, mówiąc również, że tylko na takie relacje z Tomaszem zezwolił Gerard.
Krzysztof Klemański nie kryje żalu i mówi wprost, że po otrzymaniu odszkodowania Gerard celowo wpływał na Tomasza, wykorzystując jego nałogi, by, jak sugeruje Krzysztof, lepiej nim manipulować.
Mama Komendy powiedziała "Wyborczej", że syn odciął się od niej tuż po otrzymaniu odszykowania. O tym, co dzieje się z Tomkiem, wiedziała od znajomych i przypadkowych osób. Próbowała wyrwać go ze szponów nałogu, chodziła w miejsca, w których go widywano. Na próżno. 21 lutego 2024 roku Tomasz Komenda zmarł. Miał zaledwie 46 lat. Chorował na nowotwór. Do końca nie pojednał się z bliskimi.