Ostatnio o Filipie Chajzerze jest bardzo głośno. Zdradził bowiem, że zawalczy na gali freak fightowej, a wcześniej zarzekał się, że nigdy tego nie zrobi, ponieważ to kwestia honoru. Wychodzi na to, że każdy ma swoją cenę. Chajzer zdradził, na jaką kwotę może liczyć za walkę.
Filip Chajzer na gali Fame MMA
Kiedyś Filip Chajzer zarzekał się, że na pewno nie weźmie udziału w tego typu wydarzeniu, jakim jest Fame MMA. Kiedyś mówiło się o tym, że dziennikarz ma zmierzyć się z Książulem, ale to były jedynie pogłoski, które nie okazały się prawdą. Teraz potwierdzone już zostało, że prezenter telewizyjny zmierzy się z Tomaszem "Gimperem" Działowym.
A całkiem niedawno podczas podcastu "WojewódzkiKędzierski" przekonywał, że takie walki nie są dla niego:
Ja nie walczę w ogóle. Daj mi spokój. Jeszcze jest jakaś godność gdzieś tam mniej więcej potrzebna.
Wtedy proponowano mu milion zł za jedną walkę. To było dla niego za mało. Teraz otrzyma więcej kasy, co go przekonało do wzięcia udziału w imprezie.

Tyle zarobi na walce
Chajzer podkreśla, że to wydarzenie nie jest dla niego walką z przeciwnikiem, a walką z samym sobą. Okazuje się, że kwota za walkę jest spora i przekonała dziennikarza do pojedynku. W rozmowie z Szalonym Reporterem wyznał:
Dzwoni telefon: 'Dzień dobry, Fame'. Ja mówię: 'O, chyba będę się n**********ć'. Oni mówią, że tak. Ja pytam za ile, a oni podają kwotę mieszkania. Mówię: 'Ok, robimy'.
W podcaście "WojewódzkiKędzierski", były dziennikarz TVN naśmiewał się z tego typu walk i mówił, że gdyby zawalczył, to miałby już ksywkę. Teraz wypomniał to Arkadiusz Tańcula, który powiedział:
Zgodnie z tym, co powiedział u Wojewódzkiego, powinien wyjść do walki pod pseudonimem "Ursynowska Maczuga", skoro już jest taki słowny i honorowy.
Wygląda na to, że Chajzer w obliczu kryzysu wizerunkowego uznał, że już nie ma nic do stracenia i gorzej być nie może. Pewnie dlatego skusił się na zarobek i skorzystał z szansy na wzbogacenie się.