"Dzieci powinny być przy matce. Owszem, powinny pójść do przedszkola, ale żłobek to nie jest dobre miejsce dla maluchów. Mój wnuczek zasługuje na to, co najlepsze, a synowa w ogóle o tym nie myśli. Kiedy skończył jej się urlop macierzyński, to od razu wróciła do pracy, a biedny Gabryś jest pod opieką obcych kobiet. To tak nie powinno wyglądać".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Synowa oddała Gabrysia do żłobka
Gabryś to moje oczko w głowie, mój ukochany wnuczek. Prawdziwy z niego skarbek, jest słodkim dzieckiem, choć bardzo wymagającym. Odwiedzam go raz w tygodniu, bo sama pracuję, jeszcze nie jestem na emeryturze, ale w weekendy zawsze znajduję dla niego czas. Mamy rodzinny problem. Kamila, moja synowa, wróciła po urlopie macierzyńskim do pracy! Myślałam, że zrezygnuje, bo przecież dobro dziecka jest najważniejsze, ale nie. Ona postanowiła, że będzie pracować, a taki mały chłopiec pójdzie do żłobka. To okropne, że zajmują się nim obce kobiety, kiedy ona sobie beztrosko pracuje.

Powinna zrezygnować z pracy
Uważam, że mamy dziś takie czasy, że Kamila powinna być świadoma tego, co w takim żłobku może się dziać. Przecież tam jest w grupie minimum dwudziestka dzieci, te panie nie mają czasu na to, żeby spełniać ich wszystkie potrzeby. Gabrysiowi najlepiej byłoby przy mamusi, powinien z nią być przynajmniej aż skończy trzy latka. Wtedy mógłby iść do przedszkola i nie byłoby problemu. Poza tym te wszystkie choroby, on jest jeszcze malutki i co chwilę przynosi do domu jakąś infekcję, to tak nie powinno wyglądać.
Co z niej za matka?
Zastanawiam się nad tym, jaka z niej matka. Tłumaczyłam jej wiele razy, że podjęła złą decyzję i powinna się nad tym dłużej zastanowić, ale ona robi swoje. Uważa, że żłobek nie jest niczym złym, a ja przesadzam. Twierdzi, że chętnie by została z dzieckiem, ale nie ma innego wyjścia i po prostu musiała oddać go do żłobka. Ja myślę, że jakoś by sobie poradzili. Mój syn nie zarabia kokosów, ale przecież mogą po prostu żyć skromniej. Nic by im się nie stało, gdyby się na to zdecydowali. Za kilka lat synowa będzie żałować, bo jej syn będzie jej wypominać to, co przeszedł w żłobku, nie wierzę w to, że obce kobiety odpowiednio się nim zajmą, to wykluczone.
Zatroskana Babcia