Piasek miał ostatnio trudny czas. Wyszło na jaw, że do Sopotu, na występ z okazji 30-lecia swojej działalności artystycznej, przyjechał wprost ze szpitala! Mimo to dał z siebie wszystko. 53-latek ujawnił w wywiadzie, że coraz trudniej wyjeżdża mu się na koncerty ze swego domu na wsi. Powoli zaczyna myśleć o emeryturze z dala od świateł sceny. Wspomina o torach wyścigowych.
Andrzej Piaseczny leżał 3 dni w szpitalu
Andrzej Piaseczny 24 maja wystąpił na Sopot Hit Festival. Zagrał koncert wieczoru - z okazji 30 lat swojej działalności artystycznej zabrał publiczność w sentymentalną podróż po swojej twórczości. Wzruszony Piasek świętuje 30 lat na scenie. Były plakaty i zdjęcia sprzed lat [galeria].
Zaprezentował chronologicznie swoje największe przeboje i zebrał burzę oklasków. Nina Terentiew wręczyła mu także okolicznościową statuetkę, a na koniec Piasek dał upust emocjom i popłynęły łzy wzruszenia, gdy wysłuchał życzeń od bliskich mu artystów i siostry.
Nikt nie miał wtedy pojęcia, że 53-letni artysta dopiero co wyszedł ze szpitala, a cały występ wisiał na włosku. Cała sprawa wyszła na jaw, ponieważ portal "Jastrząb Post" opublikował słowa swojego informatora. Według portalu Piasek przed Sopotem:
Stracił głos, miał poważne problemy z gardłem i krtanią. Spędził 3 dni w szpitalu, wyszedł osłabiony, do końca nie było pewne, czy będzie mógł śpiewać. Cała jego ekipa przeżyła mnóstwo stresu. Ale, mimo że nie był w super formie, Andrzej wystąpił. Bardzo zależało mu na tym koncercie, nie codziennie świętuje się jubileusz 30-lecia pracy. Poza tym nie chciał zawieść swoich fanów.
- podano do wiadomości.
Sam Piasek po koncercie zwrócił się z podziękowaniami dla fanów i zespołu. Na Instagramie opublikował pełen wdzięczności wpis:
A kiedy emocje opadną... i na tym mógłbym poprzestać, czuję tylko wielką potrzebę podziękowań dla wszystkich, którzy są przy mnie i pomagają mi jakoś ten wózeczek pchać dalej. Mojemu zespołowi i zaproszonym gościom, Julitce i Karolinie, wszystkim, którzy wczoraj zgotowali mi tak wspaniałe wsparcie za kulisami, a najbardziej Wam - mojej publiczności, która jest przy mnie, mimo że nie znajdujecie mnie zbyt często na okładkach pism. #dziękuję

Andrzej Piaseczny myśli już o emeryturze. Nie zamierza się nudzić
W obliczu problemów ze zdrowiem nie dziwi, że Andrzej Piaseczny powoli zaczyna myśleć o emeryturze. Choć artysta skończył dopiero 53 lata, wyznał, że coraz trudniej opuszczać mu dom na wsi, by wybrać się w trasę koncertową. Potwierdził, że mógłby zniknąć ze sceny:
Czy potrafiłbym ze sceny zejść niepokonanym? Tak. To nie znaczy, że nie tęskniłbym za sceną. Na pewno bym za nią tęsknił, ale potrafiłbym to zrobić. Świadczy o tym, chociażby fakt, że coraz trudniej wyjeżdża mi się na koncerty z ukochanego domu na wsi. Zwłaszcza wtedy, kiedy jestem u siebie zaledwie kilka dni. Wyjazdy są dla mnie trudne, ale takie jest moje życie. Ta różnorodność też jest fajna.
- wyznał w wywiadzie z "Faktem". W ukochanym domu nie przebywa jednak sam. Andrzej Piaseczny zamieszkał z partnerem. Na jaw wychodzą nowe fakty o jego chłopaku!
Okazuje się, że wokalista ma wiele pasji, które chciałby pielęgnować po zakończeniu kariery: od najprostszych przyjemności takich jak czytanie książek, poprzez podróże, aż po... ekstremalne wrażenia za kierownicą:
Na pewno nie nudziłbym się na emeryturze. Pewnie nadrabiałbym zaległości książkowe. Może pracowałbym troszkę więcej w ogrodzie? Na pewno jeździłbym bardzo dużo po Polsce i świecie. Uwielbiam podróżować na wszystkie możliwe sposoby. Kocham podróże wypoczynkowe, ale też survivalowe - z plecakiem. Może pojawiałbym się czasami na torach wyścigowych? Jest ich coraz więcej w Polsce, więc miałbym gdzie pojeździć. Nie wyobrażam sobie, żebym miał się nudzić na emeryturze!
Trzymamy kciuki za spełnienie tych planów.