Czytelniczka o mężu, który po ślubie oczekiwał, że będzie gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi

Czytelniczka o mężu, który po ślubie oczekiwał, że będzie gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi

Czytelniczka o mężu, który po ślubie oczekiwał, że będzie gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi

zdjęcie ilustrujące/canva

"Myślę, że to wciąż dość powszechny problem. Mężczyzna żeni się z kobietą i myśli, że od tej pory już niczego nie musi robić w domu, a jak pojawią się dzieci, to przecież ma od tego żonę, żeby się nimi zajmowała. Nie chcę absolutnie generalizować, piszę to na podstawie myślenia mojego męża i jego kolegów. Szybko jednak nauczyłam się, jak wybijać mu z głowy taką myśl, że ma kucharkę, sprzątaczkę i niańkę do dzieci".

Reklama

Publikujemy list od czytelniczki.

Nigdy nie planowałam być stereotypową żonką

Przyznaję, że z Piotrem nie znaliśmy się wystarczająco długo i dobrze zanim wzięliśmy ślub. Być może to był błąd i powód naszych kłótni. Ja nigdy nie planowałam być stereotypową żonką, która czeka na męża z 5 garami ciepłego obiadu, lata ze ścierką i mopem od rana do nocy, wkurza się o brudne skarpetki na ziemi i niańczy dzieci. Co to, to nie. Myślałam, że Piotrek pokochał mnie właśnie za ten luz, za spontaniczność i nowoczesne podejście. Może i tak było, ale po ślubie liczył chyba, że sukienkę i szpilki zamienię na fartuch i kapcie, a wyjścia na siłownię lub imprezę ze znajomymi zastąpi supermarket i warzywniak.

On za to chciał zajmować się zarabianiem pieniędzy i niczym więcej. Codziennie wieczorem robił awantury, dlaczego w domu jest syf i nie ma obiadu. Od razu podawał mi za przykład swoją matkę, która tak dba o jego ojca i żony kumpli, które poświęciły wszystko dla swoich partnerów. Najpierw próbowałam na spokojnie tłumaczyć Piotrkowi, że nie na tym polega małżeństwo - bezskutecznie. Znalazłam inny sposób.

Zdjęcie ilustracyjne/Canva

Reklama

W końcu takie rzeczy to chyba robi facet

Zaczęłam zachowywać się tak jak mój mąż. Wracam z pracy i pytam, czy przywiesił już nową półkę i ramki na zdjęcia albo czy naprawił odkurzacz. W końcu takie rzeczy to chyba robi facet, prawda? Kiedy on wychodzi w weekend z kolegami, to ja nie siedzę w domu i nie płaczę, tylko sama idę ze znajomymi na kolację czy drinka.

Najpierw Piotrek narzekał, że jak ja mogę się tak zachowywać. Pytał o to, jak zamierzam zajmować się dziećmi w przyszłości, więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą "Dzieląc się obowiązkami po połowie". Mam wrażenie, że mój mąż ostatnio zaczął powoli rozumieć, że małżeństwo to nie jest zakres usług i na pewno niejednostronny.

Może i to nie jest do końca dojrzały sposób komunikacji, zdaję sobie z tego sprawę, ale za to bardzo skuteczny. Małżeństwo to partnerstwo - takie jest moje zdanie.

Martyna

Co zrobić, aby cieszyć się z małżeństwa? Jak uniknąć rozwodu? Te porady sprawią, że znów się w sobie zakochacie i docenicie! Zobacz galerię!
Źródło: unsplash.com
Reklama
Reklama