Quantcast

Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa! Opisała, jak to wyglądało! Reakcja Jędruszczaka? Szok!

Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa! Opisała, jak to wyglądało! Reakcja Jędruszczaka? Szok!

Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa! Opisała, jak to wyglądało! Reakcja Jędruszczaka? Szok!

Instagram.com/sylwia_madenska_official/Instagram.com/mikolaj_jedruszczak_official

Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa! Na Instagramie poinformowała, jak wyglądała cała akcja. Nie obyło się bez wizyty na policji! Niestety jej były partner, Mikołaj Jędruszczak grozi byłej partnerce.

Reklama

Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa!

Sylwia Madeńska znana z "Love Island" od miesiąca walczyła ze swoim byłym partnerem Mikołajem Jędruszczakiem o odzyskanie psa, suczki o imieniu Oreo. Madeńska twierdziła, że Jeruszczak ukradł jej psa. Początkowo próbowała odzyskać suczkę polubownie, jednak według jej słów, Jędruszczak ją szantażował. Dlatego o całej sprawie poinformowała na Instagramie. O sprawie była poinformowana policja. Sam Jędruszczak publikował na Instagramie nagrania z Oreo i nie wiedział powodów, by oddać psa partnerce.

Po miesiącu sprawa cała sprawa miała swój szczęśliwych finał - w piątek uczestniczka odzyskała psa. Madeńska opublikowała zdjęcie z psem zrobione pod komisariatem policji.

Tak, mam Oreo. Odzyskałam swoją psinkę kochaną - podpisała.

Sylwia Madeńska na komisariacie Instagram.com/sylwia_madenska_official/

W tym samym czasie Jędruszczak zamieścił na Instagramie relację, w której twierdził, że tym razem to pies został ukradziony jemu, a on sam został napadnięty.

Na wieczornym spacerze Oreo została mi UKRADZONA (sic!) przez bandę osób, która to - zasłaniając się jakąś niby blachą, której nie byłem w stanie wyegzekwować - ukradła mi psa przy zorganizowanej akcji. Pies się trząsł cały, był totalnie w szoku. Cztery kobiety, dwóch facetów, przez płot podali sobie psa. (...) Jeżeli Sylwia brała w tym udział, to niestety muszę powiedzieć, że jest to pokłosie do nawoływania do tej samowolki. Składam obietnicę, ze do ostatniej kropli krwi będzie walczył o wyjaśnienie tej sytuacji. (...) Konsekwencje będą bardzo opłakane" - groził partnerce.

Jak Sylwia Madeńska z "Love Island" odzyskała psa?

W niedzielę popołudniu Sylwia Madeńska opublikowała na Instagramie nagranie, w którym szczegółowo opisała, jak wyglądało odzyskanie jej psa.

Cały dramat mojego kochanego psiaka rozpoczął mój były partner. Oreo miała spokojny dom, spędzałam z nią tak naprawdę 24 godziny na dobę. A od miesiąca była przerzucana z rąk do rąk, spędzała czas u jakichś obcych ludzi.

Sprawa była niezwykle trudna, ponieważ Oreo regularnie zmieniała miejsce swojego przebywania, abym nie mogła jej znaleźć. Na szczęcie zdobyłam wiele informacji, poniekąd też dzięki wam.

Wbrew temu, jak mogło się wcześniej wydawać, policja nie miała na to dużego wpływu. O sprawiedliwość Madeńska musiała walczyć sama.

Policja od miesiąc praktycznie nic nie zrobiła. Byłam na policji co chwilę, aby dowiadywać się, jak ta sprawa wygląda i ile zdziałali, ale w Polsce sprawy zaginięcia psiaków są nadal bagatelizowane.

Byłam w regularnym kontakcie z moja panią prawnik. Sprawa jest w sądzie. Jednak powiedziano mi, że takie sprawy mogą się ciągnąć rok, półtora - mówiła.

Według słów Madeńskiej, Mikołaj szantażował ją, że odda jej psa dopiero, gdy spełni jego warunki, a na to nie zamierzała się zgodzić.

Horror Oreo zapoczątkował mój były partner. Poinformowanie was o tej całej akcji wynikało z mojej bezsilności, kiedy przez 2 tygodnie próbowałam polubownie rozwiązać tę sprawę ze swoim byłym partnerem. Jednak Mikołaj poinformował mnie on, że dopiero, jak podpiszę z nim dokument notarialny, że będę się z nim tym psem dzielić, sprawi, że odda mi psa.

Niestety nie podpisałabym dokumentu, który zmusiłby mnie do regularnego kontaktowania się z nim przez kolejne 15 lat.

W swoim oświadczeniu podkreślił, że będzie przetrzymywać mojego psa, do czasu aż nie spełnię jego oczekiwań.

Madeńska podkreśliła, że jest jedyną właścicielką psa i ma na to dowody i stosowne dokumenty.

Jestem jedyną właścicielką Oreo. Przedstawiłam wam dowody w postaci nagrania od hodowcy, a wszelkie dokumenty to potwierdzające są w sądzie i na policji.

Mateusz nie przebywał na co dzień z Oreo. Wszystkie nagrania, które publikował były stare, a większość z nich było nagrane w moim mieszkaniu. Oreo przebywała pod opieką obcych ludzi. Cały stres, który przeżył mój psiak, jest winą tylko i wyłącznie Mikołaja. Na pewno zadbam teraz o nią, będę z nią spędzała jak najwięcej czasu, a jeżeli będzie taka potrzeba, to pójdę do behawiorysty, aby przepracować traumy, które przeszła.

Następnie Madeńska opisała, jak wyglądała akcje odzyskania pieska! Celebrytka musiała sama wziąć sprawy w swoje ręce i w akcję zaangażowała przyjaciółki.

Udało się zlokalizować ostatnie miejsce, gdzie przebywała Oreo m.in. dzięki wam. Wysyłaliście mi od dwóch dni jej lokalizację. Więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Pojechałam wieczorem razem ze swoimi trzema koleżankami. O wszystkim poinformowałam policję, że zamierzam takie kroki podjąć.

Podczas wieczornego spaceru moje koleżanki, których Mikołaj nie znał, podeszły do Mikołaja, wykorzystały moment nieuwagi, wzięły Oreo i bezpośrednio przekazały do moich rąk. Ja wszystko obserwowałam z auta. Bezpośrednio po tej akcji, pojechałam z Oreo na policję i opisałam całą sytuację.

Nie ukrywa wam, bałam się podejść [do Mikołaja], ponieważ wcześniej między mną a Mikołajem były różne sytuacje i czułam strach, co się stanie. [Odebranie psa] odbyło się odrobinki agresji, został wykorzystany moment nieuwagi.

Dopiero po całej akcji, poszła na policję.

Potem na policji opisałam, jak odzyskałam psiaka. Powiedziano mi, że niczym mam się nie martwić, że najważniejsze, że psiak jest ze mną.

I wiem, że mogę być skrytykowana za sposób odzyskania mojej psinki. Był to tak naprawdę jedyny sposób odzyskania psiaka, aby Oreo wróciła do domu i, żebym zadbała o jej zdrówko. I tak, muszę teraz zadbać o nasze bezpieczeństwo, dlatego będę teraz bardzo ostrożna. Pomimo to, mam nadzieję, że odzyskamy z Oreo spokój.

Madeńska zachowała klasę do samego końca i nie obrzucała błotem Mikołaja.

I z tego miejsca proszę cię Mikołaj. Uszanuj moją decyzję, zajmij się swoim życiem i po prostu przestań mnie atakować. Życzę ci wszystkiego co najlepsze i sugeruję pewne rzeczy po prostu przepracować w swojej głowie. Na tę chwilę zamykam całą sprawę.

Mikołaj Jędruszczak komentuje

Niestety Mikołaj nie odpuszcza. W niedzielę zamieścił na Instagramie kolejne zdjęcie z psem, w którym wręcz grozi Sylwii.

„Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób” ~ Oscar Wilde.

Przysięgam Wszystkim, w szczególności swojej Rodzinie oraz Przyjaciołom, którzy w sposób bezpośredni ucierpieli oraz w dalszym ciągu cierpią z powodu nieustannych kłamstw, oszczerstw oraz pomówień w moim kierunku w związku ze sprawą z Moim Ukochanym Pyszczolcem.

Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby konsekwencje dosięgnęły odpowiednie osoby i aby prawda na temat tej sprawy ujrzała światło dzienne. Artyści potrafią świetnie grać - dokładnie tak jest w tym przypadku.

Najbardziej szkoda mi tych, którzy dali się wciągnąć w machinę haniebnej manipulacji i dali się namówić do wzięcia udziału zorganizowanej akcji przestępczej, która została we mnie wycelowana. Kłamstwo posiada wiele aspektów: niedopowiedzenie, półprawdę, oczernianie… ale zawsze jest bronią tchórzy.

Wszelkie granice zostały przekroczone. Dopilnuję, żeby każdy został właściwie osądzony - komunikuję to z pełną stanowczością i odpowiedzialnością. Już niedługo Wszyscy zobaczycie jakim naprawdę kto jest człowiekiem i do jak obrzydliwych kroków potrafią się niektórzy posunąć. Obiecuję.

Co sądzisz o tej całej sprawie? Czy powinno się mieszać w rozstanie psa?

Zobacz, jak teraz wygląda pies Sylwii Madeńskiej!
Źródło: Instagram.com/sylwia_madenska_official/
Reklama
Reklama