Quantcast

Manuela Gretkowska zmiażdżyła Annę Lewandowską na okładce "Elle". "Siła nabywcza kobiet", a nie "siła kobiet"

Manuela Gretkowska zmiażdżyła Annę Lewandowską na okładce "Elle". "Siła nabywcza kobiet", a nie "siła kobiet"

Manuela Gretkowska zmiażdżyła Annę Lewandowską na okładce "Elle". "Siła nabywcza kobiet", a nie "siła kobiet"

Elle/ MW Media

Manuela Gretkowska skrytykowała Annę Lewandowska na okładce "Elle". Stwierdziła, że bardziej pasuje do niej hasło "siła nabywcza kobiet" niż "siła kobiet". Zgadzacie się z nią?

Reklama

Manuela Gretkowska - Anna Lewandowska, okładka "Elle"

Nie milkną echa ostatniej okładki "Elle", na której widnieje Anna Lewandowska. Szkopuł w tym, że okładka reklamowana jest hasłem "Siła kobieta", które kojarzy się ze Strajkiem Kobiet, a Lewandowska nigdy ani słowem ani czynem nie poparła protestów, które wybuchły po kontrowersyjnym wyroku TK zakazującym aborcji. W czasach, gdy Polki walczą o swoje prawa i masowo wychodzą na ulicę narażając się na atak policjantów, czy nawet na pobicie przez nich (!), a w końcu i zatrzymanie, zbitka słów "siła kobieta" nabrała nowego znaczenia, ale wydaje się, że Lewandowska to przegapiła. Wielu komentujących internautów zwróciło uwagę na to, że trenerka nie zrobiła nic dla strajkujących kobiet, nie ma więc moralnego prawa, by pod takim hasłem się podpisywać.

Okładkę "Elle" z Lewandowską skomentowała teraz Manuela Gretkowska. Pisarka zwróciła uwagę na to, że Lewandowska bardziej kojarzy się ze zwrotem "siła nabywcza kobiet" niż "siła kobiet", świadczą o tym choćby jej ostatnie aktywności - jak wzięcie udziału w niezbyt głębokiej reklamie Apartu, czy niczym nieskrępowane zachęcanie kobiet do kupowania jej produktów, czy korzystania z jej diet, podczas gdy na ulicy dzieje się rewolucja. Oliwy do ognia dodaje fakt, że wcześniej z takim samym hasłem "siła kobiet" ukazała się okładka "Vogue", do której pozowała Anja Rubik wspierająca Strajk Kobiet. Gretkowska nie zostawiła na Lewandowskiej suchej nitki.

ZMIERZCH BOGIŃ. W tym rewolucyjnym miesiącu Vogue i ELLE mają to samo hasło na okładce: „Siła kobiet”. Dlaczego nie SIŁA NABYWCZA KOBIET ? Bo przecież chodzi głównie o kasę, ile ciuchów, mazideł i podupadających kolorowych pisemek kupią kobiety, a nie o to, o co naprawdę walczą na ulicach myślące Polki. Współtworzyłam polskie ELLE, byłam nawet chwilę naczelną i „wdrażałam” francuski patent wyzwolonego piękna. Mającego dawać radość istnienia przekładającą się na radość kupowania. We Francji, gdzie ELLE powstało, było lustrem mody ale też wsparciem rewolucji obyczajowej i kobiecego wyzwolenia. W Polsce stało się kolorowym świadkiem upodlenia kobiet. I to nie wina kolejnych redakcji. Jednak najnowszy numer z Anną Lewandowską na okładce wygląda jak okładka zastępcza przyzwoitości - pisała Gretkowska.

Pisarka wróciła do sytuacji, gdy Lewandowska żartowała z otyłych kobiet tańcząc w kostiumie imitującym dodatkowe kilogramy, za co została skrytykowana.

Milionerka bywająca w Polsce od święta i wakacji, zastraszająca tutejszą feministkę (Maję Staśko), która słusznie zresztą, ośmieliła się skrytykować boginię, żonę pół boga Lewandowskiego. Lewandowska nie podała Staśko do sądu. Wysłała jej tylko list z pogróżkami, (żeby suka odszczekała). I to nie Ania wysłała list, ale prawnicy Ani. Bogactwo i wpływy dają najwyraźniej moc niepokalania, jak Dziwiszowi, nie przyjmującemu listów, ani pewnych prawd do wiadomości. Pomijając kasę (milionerki ciągną za sobą reklamy, kupują je lub w nich występują) okładka z Lewandowską ma bardzo polskie tło.

Dostało się też Blance Lipińskiej, a nawet Małgorzacie Rozenek, a w zasadzie wszystkim celebrytkom, które sens życia kobiety sprowadzają do zachwycania się ładnymi ciuchami, dodatkami, czy meblami.

Miliony Polek zachwyca się gwałtem i gangsterem milionerem (zawsze to jakaś forma stabilności finansowej) w dziełach Lipińskiej. Obserwują z uwielbieniem Małgonię i Radzia oraz podobne formy życia Insta. Ich gehennę jak to określiła Rozenek i inne frustracje pławienia się w luksusie. Kurrrwa kulszowa, jej nie dopadnie na deisgnerskiej kanapie, w butach za kilka średnich krajowych. Gdyby chociaż dało się odkrawać rozenkowe obcasy i karmić ścinkami głodnych. Najwyraźniej jednak Polki tkwią w potrzasku podziwu bezguścia i zawiści. Do tego dokłada się opresja dziadów w sukienkach i torebkach na głowach czyli księży. O polityce nie mówiąc, bo jest gangsterskim mentalem, którym oddychamy. Ostatnio płaczemy przez to na ulicach, lżone, bite, poniżane. Może i do tego Polki się przyzwyczają.

Pisarka wspomniała o policjancie, który z bliskiej odległości zaatakował gazem pieprzowym posłankę PO, Barbarę Nowacką, która była na Strajku Kobiet i je wspierała.

Pokazany dokładnie atak policji na Nowacką uzbrojoną w legitymację poselską był tak samo bestialski jak wszystkie inne ataki władzy na bezbronne kobiety. Czym to się różni od przemocy domowej? Że ofiary męskiej przemocy płaczą od gazu, a w domu od ciosów w duszę i ciało?

Na koniec Gretkowska wyraża nadzieję, że niedługo skończy się świat "celebrytek sprzedających się za reklamy" i radzi im, by... się oddaliły.

Tylko w takim zakłamanym, pełnym przemocy, pogardy, zainteresowanym wyłącznie kasą świecie, Lewandowska może być na okładce ELLE. Firmować sobą „Siłę kobiet”. Mam nadzieję, że ten „drogocenny” świat celebrytek sprzedających się za reklamy odchodzi. Wiedzą o tym kobiety na ulicach, szkoda, że nie dotarło to jeszcze do Polek ogłupianych za własne cierpienie i pieniądze. I do kolorowych pism, tych katalogów bajek o lepszym świecie, tandety i patologii. W*pierdalać. Realne kobiety nie chcą być ani księżniczkami, ani boginiami, bo są tego warte - zakończyła.


Zgadzacie się z tak ostrą oceną Manueli Gretkowskiej? Czy Anna Lewandowska powinna być na okładce "Elle"? Zobaczcie galerię.

Anna Lewandowska zdobi okładkę "Elle" z hasłem "siła kobiet"...
Reklama
Reklama