Bohaterowie "Leaving Neverland" KŁAMIĄ? Biograf Michaela Jacksona podważył zeznania jednej z ofiar! Ma dowody

Środa, 10 kwietnia 2019 | Gwiazdy
Oceń:
4 / 11 głosów

Nie ma wątpliwości co do tego, że "Leaving Neverland" będzie jednym z najgłośniejszych dokumentów ostatnich lat: bohaterowie filmu, James Safechuck i Wade Robson mieliby raz na zawsze skompromitować Michaela Jacksona, przedstawiając go jako pedofila, zwyrodnialca i przestępcę.

Opinia, z jaką nie chce się zgodzić wielu fanów Króla Popu. Miażdżące świadectwa Safechucka i Robsona były dla nich ciężkim ciosem. Ale teraz okazuje się, że to, co miało być ostatecznym dowodem w sprawie winy Jacko, może być stekiem kłamstw!

Biograf Michaela Jacksona, Mike Smallcombe, zwrócił uwagę na nieścisłość, jaka pojawiła się w relacji Safechucka: w swoich wstrząsających zeznaniach Safechuck wspomina o kolejce znajdującej się na terenie rancha Neverland: tymczasem w latach 1988-1992, gdy mężczyzna miałby być molestowany przez Króla Popu, kolejki na terenie rancha jeszcze nie było!

Smallcombe nie byłby tak dobrym biografem, gdyby nie zwracał uwagi na szczegóły. A to szczegóły najczęściej  przesądzają o tym, czy relacja jest czy też nie jest wiarygodna. Pozostaje jeszcze świadectwo Robsona, lecz i ono budzi wątpliwości: mężczyzna wielokrotnie zmieniał zeznania. Czy to, co przedstawił w "Leaving Neverland", jest aby na pewno ich ostateczną wersją?

Podnoszą się głosy, że ktoś chce po prostu zarobić na oczernianiu muzyka, który już nie może się bronić.

Zostawcie Michaela w spokoju! - czytamy w komentarzach na Instagramie.

Fani zwracają też uwagę na fakt, że pośmiertne osądzenie Michaela okrutnie uderza w jego dzieci. Dokument "Leaving Neverland" nie naprawia błędów, a wyrządza krzywdy.

A Wy, po której jesteście stronie?

Fani chcieliby czcić pamięć Michaela Jacksona...

Podobne tematy

Obejrzyj także