Czy kino w połączeniu z jedzeniem jest idealną parą? Dietetycy twierdzą, że lepiej rozdzielić te dwie sfery - ponoć oglądając film więcej zjadamy. Co jednak jeśli podejdziemy do tematu nieco inaczej? I zamiast się objadać patrząc w ekran, smakowite dania będziemy oglądać przez szybę telewizora? Chcemy Wam przypomnieć kilka filmów związanych z jedzeniem, o których nie powinno się zapomnieć.
Istnieją dwie kategorie filmów "jedzeniowych": takie, które mają nas przerazić oraz takie, które spowodują, że zapragniemy być najlepszymi kucharzami świata.
Oto pierwsza kategoria:
- "Wielkie żarcie" - ten film aż boli. Idealny dla osób odchudzających się.
- "Super Size Me" - dokument opowiadający o skutkach niezdrowego odżywiania. Naprawdę warto zobaczyć choć raz w życiu.
- "Atak pomidorów zabójców" - trudno załapać się na seans tego filmu. Jednak jeśli się Wam uda ta sztuka - wzruszenia, głównie spowodowane płaczem ze śmeichu gwarantowane
A teraz - druga:
- "Skrzydełko czy nóżka" - film z niezapomnianym i jedynym w swoim rodzaju komikiem francuskim Louis de Funèsem
- "Życie od kuchni" - pokazało nam, że Catherine Zeta-Jones dobrze wygląda nawet w fartuchu i czapce kucharskiej. Film jest remakiem niemieckiej produkcji "Tylko Marta". Jak można zgadywać, pierwowzorem charakteru bohaterki była zapewne Martha Stuart. Choć być może to zbyt daleko idące skojarzenia...
- "Jedz i pij, kobieto i mężczyzno" - nie dość, ze film Anga Lee jest naprawdę świetny, to jeszcze ta kuchnia chińska...
- "Julie i Julia" - piękne jedzenie, piękna Meryl Streep jako Julia Child. Czas spędzony z tym filmem z pewnością będzie należał do udanych.
- z filmów animowanych najbardziej godny polecenia jest "Ratatuj" - polecamy całym rodzinom. Nawet jeśli nie macie dzieci.
Dobra rada: nie zasiadajcie do tych filmów głodni. Chyba, że w programie zamierzacie mieć "Wielkie żarcie". W tym wypadku lepiej nie jeść nic już na 2 do 3 dni przed seansem.
