Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny

elek 2010-05-30 o godz. 12:25, liczba odsłon 3816 0

Sąsiadka :-(

Zbierałam się do napisania tego postu i poproszenia o radę już baaardzo długo...
Zacznę od początku... w zeszłym roku od rodziny męża odkupiliśmy działkę z warsztatem samochodowym (który wynajmujemy) Warsztat działa od przeszło 30 lat i jest położony na osiedlu domków jednorodzinnych... Gdzieś ok. 4-5 lat temu dom obok kupiła kobieta w moim wieku (tak po 30-tce) i zaczęły się problemy..
Wyzywa.. robi zdjęcia... nasyła policję (np. zgłosiła, że na naszej posesji są kradzione samochody) i straż miejską... (głośno, palimy gumę itd).. Oprócz tego mieśliśmy już chyba wszystkie komisje.. z Urzędu Gminy, Insperktoratu Ochrony Środowiska... już sprawdzali wszystkie papiery, bydynki... mierzyli natężenie hałasu, pobrali próbki gruntu.. ostatnio musiałam załatwiać ekspertyzę szamba... kosztuje nas to sporo i czasu i pieniędzy.. gromadzenie papierków, noszenie do urzędów i tłumaczenie się..
Ostatnio nawet byliśmy bohaterami artykułu w lakalnej bezpłatnej gazetce... Najemca chciał nawet na spółkę z nią postawić porządne ogrodzenie (nie zgodziła się)...
Z tego co wiem, podobno już nawet raz zapłaciła mandat za bezpodstawne wzywanie policji, ale i to nie powstrzymało sąsiadki...
Czarę goryczy przelała zainstalowana na jej domu kamera po chamsku skierowana na naszą działkę...
W przyszłym roku planujemy budowę domu i likwidację warsztatu.. boję się, że będzie nam nasylać kolejne kontrole, policję, straż miejską w trakcie budowy.. a potem we własnym domu piardnąć za przeproszeniem nie będę mogła... czy wjechać samochodem po godz. 19.. (nawyzywała męża jak podjechał pod warsztat i nie zgasił samochodu a przyjechał tylko po klucz - trwało to ze 2 min)
Wiedziała baba gdzie kupuje dom... i pewnie tanio go kupiła ze względu na sąsiedztwo, a teraz próbuje za wszelką cenę doprowadzić do zlikwidowania...
Powoli zaczynam wymyślać scenariusze jak wredna sąsiadkę usadzić.. i jeszcze troche to będę mogła napisać kryminał

Proszę poradźce co ja mam z nią zrobić...

PS. postanowiliśmy, że jak wyskoczy z wiązanką inwektyw to postaramy się ją nagrać i założyć jej sprawę...
Dodam że od strony naszej działki wychodzą tylko jej drzwi wejściowe, schody i okno od garażu...

Odpowiedzi (25) | Kategoria: Czas wolny | Ostatnia odpowiedź: 2010-06-10, 22:43:02

Tagi:

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Gość 2010-05-30 o godz. 13:25 0

o raju, nie bardzo wiem jak pomoc..ale
wydaje mi sie, ze instalowanie kamer, ktore nie filmuja twojej czesci dzialki jest nielegalne.
moze cos w ta strone?
albo sprawe o nekanie..

Doosia 2010-05-30 o godz. 13:32 0

o kurcze...
babka jawnie was nęka... kamera skierowana na teren waszej działki a nie swojej - to już naruszenie prywatności... babka może za to zapłacić mandacik...

przykre, że nasyła na was policję - bo nawet jeśli policja nic nie znajdzie to sprawa później zostaje w papierach jako "interwencja" :x

współczuję sąsiadki wariatki...

aga_lub 2010-05-30 o godz. 13:39 0

"Kto w celu dokuczenia innej osobie złosliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zl albo karze nagany art 107 kodeksu wykroczen"

8)

Gość 2010-05-30 o godz. 13:57 0

Nie wiem, czy dużo pomogę, ale jesli kobieta Was wyzywa mało eleganckimi słowami to może można to podciągnąć pod groźby? Groźby kierowane w Twoją stroną, które powodują zaburzenie (nawet tylko w Twoim odczuciu) poczucia bezpieczeństwa są karalne - możesz spokojnie wówczas zgłosić sprawę w prokuraturze i policji o: uzywanie gróźb i nękanie. Zaznaczam, informacja do sprawdzenia, bo o podobnej sprawie słyszałam już bardzo dawno temu.

Jeżyna 2010-05-30 o godz. 14:43 0

Czy tylko Wy macie problem z tą kobietą czy inni sąsiedzi też? Może warto porozmawiać z innymi i wspólnymi siłami okiełznać babsko ;)
A może inni sąsiedzi również narzekają na sąsiedztwo warsztatu?

elek 2010-05-30 o godz. 15:23 0

Nikt nie narzeka bo obecnie nikt nie mieszka z pozostalych 2 stron(powymierali) starzy sąsiedzi też nie narzekali bo jak budowano warsztat wszyscy musieli się notarialnie zgodzić...

Może jakieś pomysły aby kochanej sąsiadce dokuczyć

Gość 2010-05-30 o godz. 15:26 0

ja na Twoim miejscu zajelabym sie kamera.

Bierz poprawke na to, ze ona jest obcykana w sprawach dokuczania ludzmi. Ty mozesz ja oskarzyc o podgladanie i nekanie.

Jeżyna 2010-05-30 o godz. 15:34 0

aga_lub napisał(a):"Kto w celu dokuczenia innej osobie złosliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zl albo karze nagany art 107 kodeksu wykroczen"


Może to jest jakieś rozwiązanie? Spróbujcie zgłosić na policji, że ta kobieta Was nęka bezpodstawnie od x czasu (pewnie zresztą sami mają w papierach wszelkie interwencje zaaranżowane przez sąsiadkę), a ,mało tego podgląda Was kamerą, co jest niedopuszczalne po prostu
Współczuję tej sytuacji, powodzenia.

aga_lub 2010-05-31 o godz. 00:39 0

elek napisał(a):
Może jakieś pomysły aby kochanej sąsiadce dokuczyć

Ja bym nie ryzykowała,bo wtedy naprawdę będziesz podlagała pod paragraf i to sąsiadka mogłaby wreszcie zatriumfować

zieleniack 2010-05-31 o godz. 01:17 0

Przypomina mi sie sprawa kolezanki, która wynajmowala mieszkanie w bloku pelnym upierdliwców i ci upierdliwcy napisali petycje do straży miejskiej, ze ta dziewczyna zakloca cisze w bloku. Zaklocanie ciszy to bylo...szczekanie psa... =___=' Tyle, ze ta Wasza sąsiadka z 100 razy gorsza:/ wyslalabym ją do psychiatry....

Podpisze sie pod resztą, że mozesz spokojnie zglosic to na policje. Ale zanim to zrobisz, nie odgryzaj sie na sąsiadce. Nie dokuczaj jej na złość! Bo wtedy ona też będzie mogła Was zgłosić, a tak to jestescie czysci.

Gość 2010-05-31 o godz. 10:27 0

Skoro mieliście już tyle różnych kontroli za sprawą sąsiadki i wiecie, że to jej sprawka to na pewno musiała smarować jakieś pisma i we wszystkich instytucjach te pisemka są. Skoro wszystkie kontrole wyszły na waszą korzyść to może pozbierajcie je wszystkie wraz z jej pisemkami, dodajcie tą nieszczęsną kamerę i napiszcie jeszcze o tych bezpodstawnych donosach na policję i straż miejską - trochę tego wszystkiego jest :o
Macie piękny materiał do prokuratury.

A jeżeli chodzi o dopieczenie sąsiadce to jest jeden niezawodny sposób - bądźcie dla niej niesamowicie grzeczni i uprzejmi.
Zobaczysz, nic jej tak nie wkurzy jak uprzejmość z Twojej strony 8)

Gość 2010-05-31 o godz. 11:19 0

Zwróciłabym sie do lokalnego MOPRu albo MOPSu z prośba o wizytę u takiej Pani, może to staruszka z jakąś psychozą starczą... Wydaje mi się że jeśli tyle czasu spędza na zajmowaniu się Wami to jej dom może wyglądać nieciekawie. Wizyta pracownika MOPRu z psychiatrą może by coś załatwiła?

elek 2010-05-31 o godz. 11:41 0

amst odpada bo kobieta jest w moim wieku 8) pracuje itd. ma 4 dzieci.. dom i obejście wyglądają na zadbane... pomaga jej w tym jej teściowa... w poniedzialek to właśnie ona nasłała na nas (tzn. na Najemcę) straż miejską i policję.. tym razem za hałas.. (czasami ciężko coś robić bez hałasowania, ale nigdy tego nie robią w godzinach wieczornych czy w niedzielę i starają się pracować dla świętego spokoju przy zamkniętych drzwiach)..
Najbardziej dokucza jednak Najemcy bo to on przyjmuje wizyty policji, SM i komisji.. my tylko dostajemy pisemka z instytucji jeśli im coś brakuje i każą coś dostarczyć i jest to w gestii właściciela... mąż stara się rzadko bywać na posesji, aby nie napatoczyć się sąsiadce i się nie denerwować... bo jak pisałam wcześniej sąsiadka wyskakuje na schody nawyzywa go od najgorszych i chowa się do domu... że biedak nie ma czasu na zareagowanie...

Gość 2010-06-01 o godz. 23:25 0

Elek, my chyba mamy tę sama sąsiadkę :o
Właśnie wyszła ode mnie policja 8) Sąsiadka nasłała, po podobno na działce sąsiada wykopałam skarb lol
Tak po krótce...niedawno ocieplaliśmy i tynkowaliśmy dom. Z jednej strony granicą działki jest mur, więc musieliśmy wejść na działkę sąsiada, żeby wytynkowac (za jego pozwoleniem oczywiście, a działka jest nieuzywana, same zarośla). Dzisiaj wzięlismy się za porządki i m.in. kopalismy dół, żeby wrzucić resztkę gruzu. No i wezwała policję, bo podobno wykopalismy dól i wyciągnęliśmy z niego wielką skrzynię i zanieśliśmy do domu :o lol Najpierw wyzwała moja mamę od k..., przybłęd i mend
To czywiscie nie pierwsza wizyta policji, kiedyś wezwala w sobote o 11 rano jak wbijalismy w ziemię pal do ogrodzenia.
Nie mam pojęcia co z nią zrobić, nie mam czasu ani kasy, żeby latać po sądach ale po dzisiejsze wizycie policji i rewizji całego domu naprawde się wk....

Gość 2010-06-02 o godz. 00:34 0

no to współczuję sąsiadki... a ja zapytam tak czy wy tam jesteście non stop??? bo może warsztat faktycznie pali gumy, lakieruję na zewnątrz?? jak bardzo ufasz właścicielowi warsztatu??

nie warto się kłócić, sama jestem po rozprawie sądowej z sąsiadem..po kilku latach nerwówki doszło do ugody...

co do kamery to zawsze może powiedzieć, ze kameruje ogordzenie jak psychiczna to coś wymyśli na bank

a tak OT nie myśleliście, żeby sprzedać tę ziemię i kupić gdzie indziej... ona ma dopiero 30 lat i prawdopodobnie będziecie mieszkać koło niej baaardzo dłuuugo 8) 8) 8)

moi sąsiedzi wykopali kiedyś wieelki dół przed brama i nie można było wyjechać samochodem to taki jedeeen z wielu przykładów mega złośliwości sąsiedzkiej

elek 2010-06-02 o godz. 10:52 0

W czwartek była znowu policja bo podobno u nas była awantura :o akurat był mąż po przyjechał znajomy i pomagał mu regulować gaźnik... (raz na parę miesięcy coś robi znajomemu albo przy naszym samochodzie)... akurat przytoczone intewencje były przy mężu więc napewno nic złego się nie działo....
Przy pomocy zaprzyjaźnionej radcy prawnej wystosowałam pismo... w sprawie kamery... bezpodstawnych wezwań itd. zobaczymy jaka będzie reakcja... poza tym.... w przyszłym tygodniu idziemy do dzielnicowego pogadać... bo to on musi skierować sprawę do jakieś tam komórki, żeby karała ją za każde bezpodstawne wezwanie.. może jak będzie musiała parę razy w miesiącu zapłacić mandat to się baba uspokoi...

Mąż myślał o sprzedaży działki.. ale raz.. ona jest w rodzinie ponad 35 lat... dwa... jest w dobrym miejscu, w Warszawie... trzy... blisko naszych rodzin... i bardzo szkoda nam....

Cały czas się pocieszam, że jak zkiwidujemy warsztat i wybudujemy dom to się uspokoi.. a jak nie to zawsze będzie można dom sprzedać..

elek 2010-06-02 o godz. 10:58 0

Esterka nie musiałaś ich wpuszczać bez nakazu prokuratora na teran posesji... to była tylko Twoja dobra wola, że ich wpuściłaś i pozwoliłaś zaglądać po kątach...

Liberales 2010-06-02 o godz. 11:35 0

elek szczerze współczuję, ale oprócz tego co już zrobiliście nic innego nie przychodzi mi do głowy

tak sobie tylko myślę że skoro teraz robi takie akcje, to co będzie działo się jak ruszycie tam z budową domu

Gość 2010-06-02 o godz. 12:29 0

Dziewczyny!! Jestem w szoku, że takie rzeczy się w ogóle dzieją.....jeszcze.
Myślałam, że tacy ludzie, co to sie o miedzę kłóciłi juz dawno poumierali.

Serdecznie Wam współczuję i zacznę doceniać moich mrukowatych sąsiadów.

Gość 2010-06-02 o godz. 14:20 0

Wiesz, niektorzy ludzie to sa tacy, ze jak ich krotko za morde nie bedziesz trzymac to cie nie beda szanowac.

Moze wyczula, ze jestes (jestescie) miekka i jezdzi sobie jak moze?
czas to skonczyc.
Badz lodowato zimna dla swojej sasiadki, zadnych usmiechow czy milych slow. traktuj ja jak powietrze, staraj sie ignorowac i patrz na nia z wzyzszoszcia ;)
moze to cos pomoze?

Gość 2010-06-02 o godz. 14:20 0

elek napisał(a):Esterka nie musiałaś ich wpuszczać bez nakazu prokuratora na teran posesji... to była tylko Twoja dobra wola, że ich wpuściłaś i pozwoliłaś zaglądać po kątach...
Elek, wiem ale wydawało mi się, że jak ich nie wpuszczę to faktycznie może byc podejrzenie, że cos ukradłam. A tak, weszli, rozejrzeli sie po kątach, spisali notatkę i poszli.
Dzisiaj dalej porządkujemy działkę więc pewnie znowu będę miała wizyte policji
W poniedziałek wybiorę się do dzielnicowegeo, żeby ja ukarali za bezpodstawne wezwania i chyba zgłosimy sprawę do sądu za wyzwiska.
Mamy jednego haka na babę ale moi rodzice, to ugodowi ludzie i nie chcieli tego wyciagać ale teraz chyba nie będzie innego wyjścia. Ma niezachowana odległosc od naszej działki, więc może nieglugo przestanie sie nudzic i zajmie się zamurowywaniem okien ;)

A co do budowy domu, obym nie wykrakała i oby się Wasza sąsiadka uspokoiła ale nasza, jak budowaliśmy, to miala takie pole do popisu, że szok. Betoniarka chodzila i juz policję mieliśmy, jak dach kładliśmy, to nam zdjęcia robiła, itp.

Gość 2010-06-02 o godz. 14:23 0

Elek, przepraszam, że tak się wcięłam w Twój wątek ze swoim problemem.

elek 2010-06-02 o godz. 21:21 0

Esterka nic nie szkodzi :)

Niestety nie będzie musiała zamurowywać okien bo dom już stoi... a może budowała przed zmianą prawa budowlanego..

My się sąsiadce nie kłaniamy... udajemy że jej nie widzimy.. dzisiaj byliśmy na działce i przyjechała znajoma, która mieszka niedaleko rozmawiałąm z nią nt budowy i sąsiadka wyszła "robić" w ogródku i ucho nastawiała...

elek 2010-06-05 o godz. 12:49 0

historii ciąg dalszy.. umówiliśmy się telefonicznie na czwartek z dzielnicowym.. doskonale zna naszą sąsiadkę i opowiedział.. że kiedyś wezwała go i... kazała mu iść i zamknąć warsztat lol...
myślę, że nie będzie większych problemów załatwić z nim, aby za każde bezpodstawne wezwanie zapłaciła mandacik... 8)

Gość 2010-06-10 o godz. 22:43 0

elek napisał(a):historii ciąg dalszy.. umówiliśmy się telefonicznie na czwartek z dzielnicowym.. doskonale zna naszą sąsiadkę i opowiedział.. że kiedyś wezwała go i... kazała mu iść i zamknąć warsztat lol...
myślę, że nie będzie większych problemów załatwić z nim, aby za każde bezpodstawne wezwanie zapłaciła mandacik... 8)

niestety nie jest to takie łatwe...bo bezpodstawne to pojęcie względne..zagłuszanie ciszy ( nie musi być to nocna cisza) , przekroczenie ddecybeli....przy warsztacie sory, ale to się dzieje. Ja mysle, ze jak warsztat zniknie to i problem się rozwiąze...

raczej trzeba poszukać rozwiązania problemu a nie tymczasowego zawieszenia,dzielnicowy powinien być tutaj bardziej mediatorem a nie tylko wypisywać mandaty. Tak czy inaczej życzę powodzenia... ja też ziemi nei sprzedałam, ale pokornie poszłam porozmawiac z sąsiadem, mąż pozałątwiał ugody i odetchneliśmy z wieeelką ulgą

;)