Łatwogang o kontrowersyjnym ogłoszeniu o pracę. "Pracowanie z UOP jest bez sensu"

Łatwogang o kontrowersyjnym ogłoszeniu o pracę. "Pracowanie z UOP jest bez sensu"

Łatwogang o kontrowersyjnym ogłoszeniu o pracę. "Pracowanie z UOP jest bez sensu"

instagram.com/latwogang, zdjęcie archiwalne

Piotr Hancke, znany w sieci jako Łatwogang, znalazł się pod ostrzałem internautów po publikacji ogłoszenia o pracę na stanowisko asystenta. Oferta wywołała oburzenie przez brak ujawnionych zarobków, wymóg pełnej dyspozycyjności w weekendy oraz umowę-zlecenie przy pełnym wymiarze czasu. Twórca odpowiedział na krytykę w oświadczeniu przekazanym Gimperowi, który odczytał je w podcaście "Zgrzyt".

Reklama
W skrócie
  • Piotr Hancke opublikował ofertę na portalu Pracuj.pl. Nie podał widełek finansowych, a umowa miała być-zleceniem
  • Sieć oburzyło połączenie pełnego wymiaru godzin z umową-zleceniem. Jan Śpiewak nazwał influencera "Łatwojanuszexem"
  • Twórca przekazał oświadczenie do podcastu "Zgrzyt", tłumacząc, że treść wymagań przygotowała jego mama
  • Stanowisko asystenta ostatecznie objęła osoba studiująca, której odpowiadał elastyczny tryb pracy

Wymagania w ogłoszeniu o pracę dla asystenta

23-letni Piotr Hancke opublikował ofertę na portalu Pracuj.pl 6 października 2026 roku. Szukał asystenta lub asystentki w Warszawie. Z pozoru wszystko brzmiało nowocześnie: ogłoszenie obiecywało pracę o zróżnicowanym charakterze oraz przyjazne i partnerskie podejście do współpracy. Jednak po zapoznaniu się ze szczegółami formalnymi kandydaci mogli poczuć rozczarowanie.

Oferta obejmowała pełen wymiar czasu pracy, jednak zamiast etatu zaproponowano umowę-zlecenie. W treści zabrakło widełek płacowych i konkretnej kwoty wynagrodzenia. Pojawił się za to warunek pełnej dyspozycyjności, również w weekendy. Partnerskie relacje miały więc iść w parze z szeroką dostępnością.

Reklama

Lista obowiązków nowego pracownika okazała się imponująca i wszechstronna. Asystent miał bezpośrednio wspierać influencera przy realizacji pomysłów na materiały wideo, organizować rekwizyty, przygotowywać lokalizacje oraz dbać o scenografię i sprzęt. Do jego zadań należało także planowanie nagrań, koordynowanie wydarzeń i bieżące rozwiązywanie problemów organizacyjnych. Docelowo miała to być osoba odpowiedzialna za całe zaplecze produkcji influencera.

Łatwogang prowadzi rower Fot. ArtService/AKPA, zdjęcie archiwalne

Reklama

Krytyka w sieci i mocny komentarz Jana Śpiewaka

Twórca należy do najpopularniejszych polskich tiktokerów. Zyskał rozpoznawalność dzięki viralowym filmom oraz zbiórce charytatywnej na rzecz fundacji Cancer Fighters. Widzowie i internauci negatywnie odebrali ofertę, krytykując połączenie pełnego wymiaru godzin z umową-zleceniem oraz brak informacji o wynagrodzeniu. Część z nich zarzuciła mu próbę obchodzenia podatków.

Reklama

Do dyskusji włączył się również Jan Śpiewak, znany z krytycznych wypowiedzi o rynku pracy i nadużyciach pracodawców. Skomentował sprawę w dosadny sposób, nadając influencerowi złośliwy przydomek:

Reklama

Łatwojanuszex

W sieci pojawiły się głosy sprzeciwu wobec konkretnych warunków zatrudnienia. Internauci zwracali uwagę, że wymaganie pełnej elastyczności bez podania widełek płacowych budzi ich sprzeciw. Połączenie pełnego wymiaru godzin ze zleceniem stało się głównym punktem krytyki.

Reklama

Łatwogang na rowerze Fot. ArtService/AKPA, zdjęcie archiwalne

Piotr Hancke odpowiada na zarzuty w podcaście "Zgrzyt"

Zamiast oficjalnego komunikatu w mediach społecznościowych Łatwogang przesłał wiadomość do Gimpera, który zaprezentował jej treść na antenie podcastu "Zgrzyt". Twórca przekonywał, że medialna burza wynika z nadinterpretacji osób niezorientowanych w realiach internetowej produkcji. Winą za niefortunny wydźwięk ogłoszenia obarczył... własną mamę:

Generalnie moja mama robiła ogłoszenie i może nad wyraz opisała wymagania. Ale generalnie rzeczywiście szukaliśmy asystentki/asystenta i to w gruncie rzeczy tyle. Widziałem, że niektórzy byli źli, że jest na umowę zlecenia, ale no inaczej nie da się, żeby ktoś mógł pracować samodzielnie i działał w losowych godzinach. Ja nie mam twardego grafiku, więc dla mnie pracowanie z UOP jest bez sensu. W jeden dzień taka osoba pracuje 8h, czasem w inny 3h, a czasem w ogóle, jest to mocno nieregularne i losowe. Dodatkowo udało się zatrudnić osobę na studiach, więc jej pasowało.

Hancke w swoim oświadczeniu odniósł się również do kwestii wynagrodzenia oraz relacji, jakie buduje z pracownikami:

Bardziej na domysłach powstały jakieś oskarżenia niż na faktach. Gdybym coś zrobił lipnie, przyznałbym się bez bicia, ale realnie z każdym, jak pracuję, to dbam, żeby miał czas, przestrzeń. Jak powiedzmy dla przykładu mój asystent/asystentka ma coś ważnego lub cokolwiek, na czym zależy, na luzie daję przestrzeń na wolne i się dostosowuję, i robię tak, żeby i osobie, z którą działam, i mi dobrze się pracowało. Jeżeli chodzi o pieniądze, to płacę serio bardzo dobrze i zależy mi, że jak z kimś działam, żeby dobrze mu się żyło, a nie żeby go wykorzystać. Ja staram się generalnie działać drużynowo

Ostatecznie tiktoker rozstrzygnął casting na asystenta. Piotr Hancke zatrudnił osobę studiującą, której odpowiadał nieregularny tryb pracy. Wygląda więc na to, że twórca domknął sprawę asystenta, choć przydomek "Łatwojanuszex" może pozostać w sieci na dłużej.

Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama