Katarzyna Bujakiewicz w szczerym wywiadzie z października 2026 roku wróciła pamięcią do wyjątkowej więzi z Anną Przybylską. Choć od śmierci uwielbianej aktorki minęło 12 lat, ich wspólna historia wciąż wywołuje ogromne emocje. Gwiazda zdradziła, jak naprawdę wyglądała ich z pozoru nudna codzienność w Poznaniu, z dala od warszawskich salonów i zabiegania o kolejne role. Obie miały je w głębokim poważaniu.
- Obie stawiały życie prywatne ponad karierę. Dla Katarzyny Bujakiewicz i Anny Przybylskiej aktorstwo nie było priorytetem.
- W poznańskim mieszkaniu Przybylskiej wisiał specjalny kalendarz. Zaznaczała w nim terminy, w których na pewno nie pojedzie na plan, nawet gdyby zadzwonił Andrzej Wajda.
- Bujakiewicz wspierała przyjaciółkę w Poznaniu i pomagała jej w prowadzeniu domu
- Przyjaźń gwiazd była dla nich ucieczką od warszawskiego środowiska show-biznesu
Wspólne podejście do kariery. Kalendarz z zakazem pracy na poznańskim Piątkowie
Katarzyna Bujakiewicz pojawiła się w podcaście Maksa Behra, gdzie opisała kulisy relacji ze zmarłą artystką. Obie nie zabiegały o poklask branży za wszelką cenę. Łączyło je podobne podejście do życia. Pierwsze miejsce zajmowali bliscy i codzienność, a praca była dodatkiem.
Zamiast walki o każdą rolę w stolicy, aktorki wybierały spokój i życie na własnych zasadach. W mieszkaniu Przybylskiej panowały bardzo konkretne reguły, których aktorka konsekwentnie przestrzegała. Specjalny kalendarz wyznaczał terminy, kiedy nie pojawiała się na planie – nawet jeśli zadzwoniłby sam Andrzej Wajda.
Powiedzmy sobie szczerze, miałyśmy trochę wywalone na ten zawód. On był przy okazji, życie było przede wszystkim. Pamiętam, na Piątkowie u Ani był taki kalendarz i tam było zaznaczone, kiedy na pewno, nawet jak zadzwoni Wajda, Ania nie pojedzie na plan
- wyznała Katarzyna Bujakiewicz w rozmowie z Maksem Behrem.

SK: premiera filmu "Rh+", styczeñ 2005
fot. Zawada/AKPA
Życie w Poznaniu. Pomoc domowa i lekcja macierzyństwa
Katarzyna Bujakiewicz stanowiła nieocenione oparcie dla przyjaciółki w czasach, gdy ta mieszkała w stolicy Wielkopolski. Często bywała u Przybylskiej i pomagała jej w domowych obowiązkach. Ich relacja nie opierała się na blasku reflektorów. Składała się z prostej, szczerej codzienności.
Właśnie wtedy Przybylska stała się dla niej inspiracją w kwestii macierzyństwa. Pokazała, że opieka nad dziećmi nie musi wiązać się ze sztywnymi regułami i niepotrzebnym stresem. Obserwowanie koleżanki podczas codziennych domowych obowiązków i zabawy z dziećmi dało Bujakiewicz cenną lekcję luzu. Przyjaciółka pokazała jej też, że można spontanicznie zapakować całą rodzinę i wyjechać.
Jak poznałam Anię, to poczułam, że to, co robię, że trzymam się trochę z daleka od Warszawy, od tego świata show-biznesu, jest okej (...). Prowadziłyśmy takie naprawdę nudne, normalne życie. Byłam takim wsparciem, pomocą domową, można by było powiedzieć, w domu Ani, jak jeszcze mieszkała w Poznaniu. Nauczyła mnie tego, że też z taką lekkością można wychowywać dzieci, że ten dom nie musi być tak serio prowadzony, że można zapakować się całą rodziną i wyjechać gdzieś
- podsumowała Katarzyna Bujakiewicz.

Dystans do show-biznesu. Ucieczka od warszawskich salonów
Znajomość z Przybylską utwierdziła Bujakiewicz w przekonaniu, że trzymanie się z dala od warszawskiej gorączki jest w porządku. Wcześniej aktorka mierzyła się z presją idealnego wyglądu, która doprowadziła ją niemal do granic wytrzymałości. Życie w Poznaniu pozwalało jej zachować dystans do oczekiwań branży.
Od śmierci Anny Przybylskiej minęło już 12 lat, a pamięć o niej wciąż pielęgnują fani i najbliżsi. Niedawno Oliwia Bieniuk pokazała archiwalną fotografię z mamą, poruszając internautów. Słowa Bujakiewicz przypominają, że Przybylska ceniła codzienność i bliskich ponad branżowe konwenanse. Jej przyjaźń z Bujakiewicz była właśnie taka: bez salonowego blichtru, za to z miejscem na zwyczajne życie.