Julia von Stein opublikowała w mediach społecznościowych zaskakującą relację ze swojego miejsca zamieszkania. Gwiazda znana między innymi z programu „Królowe życia” postanowiła zrecenzować na YouTube i Instagramie altanę śmietnikową pod prestiżowym adresem w centrum stolicy. Sąsiedzi celebrytki zostawiają w kontenerach ubrania, materace oraz wyposażenie mieszkań w bardzo dobrym stanie.
- Julia von Stein mieszka w jednym z najdroższych wieżowców w kraju.
- Bohaterka „Królowych życia” zestawiła tamtejszą altanę śmietnikową z butikiem pełnym ubrań i wyposażenia wnętrz.
- Przytaczane oferty wynajmu mieszkań w tym wieżowcu mieściły się w granicach od 12,5 tys. zł do 45 tys. zł miesięcznie.
- Partner celebrytki, znany w sieci jako Koala, towarzyszył jej w relacji i ocenił stan porzuconych przedmiotów jako lepszy niż nowy.
Meble, materace i ubrania w altanie śmietnikowej wieżowca Cosmopolitan
Julia von Stein postanowiła podzielić się z fanami nietypowym odkryciem prosto z podziemi warszawskiego drapacza chmur. Gwiazda zrelacjonowała wizytę w pomieszczeniu gospodarczym, w którym lokatorzy zostawiają niepotrzebne przedmioty. Zamiast typowych odpadów celebrytka zastała tam jednak rzeczy, które dla wielu mogłyby stać się bazą do metamorfozy wnętrza.
Z relacji wynika, że lokatorzy wieżowca pozbywają się przedmiotów w bardzo dobrym stanie, które mogłyby posłużyć nowym właścicielom. Wśród wyrzucanych rzeczy pojawiają się elementy garderoby oraz pełnowymiarowe umeblowanie. Julia von Stein nie kryła rozbawienia całym zjawiskiem i barwnie podsumowała wynoszenie odpadków w tak ekskluzywnym otoczeniu.
Słuchajcie, kiedyś chodziłam i to, co się dzieje w śmietniku w Cosmo, słuchajcie, tam wchodzicie po prostu jak do butiku. Wchodzicie w jednym ubraniu, wychodzicie po prostu z worami ubrań
Jeżeli ktoś chciałby wykończyć mieszkanie, wykończycie wszystko. Łóżka, materace, stoły, krzesła, wszystko
Zamożni mieszkańcy bez mrugnięcia okiem wystawiają pod śmietnik kompletne wyposażenie sypialni i salonów, co zdaniem Julii von Stein mogłoby wielu osobom zastąpić wizytę w salonie meblowym. Celebrytka z właściwym sobie dystansem zauważyła, że w tym miejscu dbanie o wystrój wnętrz nabiera zupełnie innego znaczenia.

Ile kosztuje życie w Cosmopolitanie?
Skąd w kontenerach tak okazałe skarby? Odpowiedź kryje się w statusie samego budynku. Cosmopolitan to prestiżowy wieżowiec w samym sercu stolicy, w którym mieszkania warte są miliony złotych. Dla zamożnych lokatorów wymiana stołu czy kanapy może być po prostu drobnym kaprysem, a nie wieloletnią inwestycją.
Koszty życia pod tym adresem przyprawiają o zawrót głowy. Oferty wynajmu lokalu o powierzchni około 53 metrów kwadratowych wskazywały na koszt rzędu 12,5 tysiąca złotych miesięcznie. Za apartamenty o powierzchni około 160 metrów kwadratowych właściciele oczekiwali od 38 do 45 tysięcy złotych miesięcznie. Do tej kwoty mogły dochodzić dodatkowe opłaty. Sama Julia von Stein nie ujawnia publicznie, czy apartament w ścisłym centrum jest jej własnością, czy go wynajmuje. Nie wiadomo też, ile dokładnie płaci za mieszkanie.

Julia von Stein odpowiada na plotki o zabieraniu rzeczy ze śmietnika
Opowieści o darmowych meblach mogłyby sprowokować złośliwe domysły. Celebrytka w porę uprzedziła jednak ewentualne spekulacje internautów. Podczas relacji towarzyszył jej partner Marcin, znany w sieci jako Koala. Julia von Stein całkiem niedawno pokazała twarz po liftingu.
Oboje ze śmiechem oglądali pozostawione przez sąsiadów dobra, jednak gwiazda od razu postawiła sprawę jasno i stanowczo zapewniła fanów, że luksusowy „butik” pod blokiem traktuje wyłącznie jako ciekawostkę. Zapewniła przy tym, że nie zamierza wynosić stamtąd żadnych porzuconych perełek, by ukrócić ewentualne złośliwe komentarze.
Aha, kochani, żeby nie było, że ja te rzeczy wynoszę. Nie wynoszę niczego ze śmietnika. Teraz was informuję, co się dzieje w Kosmo w śmietnikach
W centrum Warszawy recykling w wydaniu lokatorów Cosmopolitana zyskał specyficzny charakter. Podczas gdy inni polują na promocje w marketach budowlanych, mieszkańcom Cosmopolitana wystarczy krótka wycieczka windą na poziom minus jeden, choć jak widać, nie każdy decyduje się na takie darmowe zakupy.