Angelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, w najnowszym filmie z serii „Vlogtober” otworzyła się na temat swoich finansów. Influencerka wraz z mężem poruszyła kwestię oddawania zarobków państwu, nie kryjąc rozżalenia. Gwiazda internetu narzeka na wysokie daniny i brak korzystania z publicznych usług, a wizja oddania 200 tysięcy złotych w jeden miesiąc sprawiła, że puściły jej nerwy.
- Angelika Trochonowicz przyznała w sieci, że w Polsce płaci „strasznie duże” podatki. Dodała, że wolałaby rozliczać się za granicą
- W sesji Q&A pojawił się wątek oddania fiskusowi 200 tys. zł w jeden miesiąc
- Firma influencerki, Twinkle Candle, wypracowała blisko 3 mln zł zysku, odprowadzając przy tym jedynie 26 025 zł daniny dochodowej
- Andziaks twierdzi, że nie powinna płacić tak wysokich podatków, ponieważ leczy się wyłącznie w prywatnych placówkach medycznych
Andziaks i Luka o podatkach w Polsce
Angelika Trochonowicz oraz jej mąż Łukasz Trochonowicz w najnowszym odcinku swojego corocznego cyklu „Vlogtober” poruszyli temat finansów. Małżonkowie nagrali materiał w samochodzie, gdzie postanowili odpowiedzieć na pytania nadesłane przez zaciekawionych widzów. Wśród poruszonych wątków nie zabrakło zarobków oraz tego, jak para radzi sobie z polskim fiskusem. Jej internetowe materiały gromadzą miliony wyświetleń, ale perspektywa dzielenia się zyskami z urzędem skarbowym wyraźnie nie wywołuje u celebrytki entuzjazmu.
Gdy temat zszedł na kwestie rozliczeń, Luka próbował tonować wypowiedź żony. Łukasz Trochonowicz zaznaczył, że ich finanse są w pełni legalne, ucinając spekulacje internautów.
My nie mamy tak, od razu mówię. My legalnie.
Sama celebrytka nie zamierzała jednak gryźć się w język i wyłożyła swoje podejście do państwowej kasy. Andziaks przyznała, że chciałaby płacić niższe podatki.
W Polsce się rozliczamy, płacimy polskie podatki. Czasami mnie zaskakuje, właśnie ludzie mówią: "Czy wy się na pewno rozliczacie w Polsce?". To by było bezprawne, gdybyśmy tutaj siedzieli i nagrywali, musimy się rozliczać w Polsce, ale ja bym bardzo chciała się rozliczać za granicą. Bo ja na przykład nie korzystam z żadnych tych wszystkich, nie wiem, usług, z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się.

Podatek w wysokości 200 tysięcy złotych miesięcznie
W dalszej części rozmowy para zaczęła rozważać konkretne liczby. Mówiono o obowiązku zapłacenia 200 tysięcy złotych podatku w jednym miesiącu. Taka kwota wywołała u Andziaks wyraźne wzburzenie.
Za co? Wiesz, o co chodzi - za co?
Influencerka stwierdziła, że oddawanie tak pokaźnych kwot boli znacznie mocniej przy wielkich zarobkach. Jej zdaniem sytuacja wygląda inaczej, gdy na konto wpływają skromniejsze wypłaty. Łukasz Trochonowicz próbował sprowadzić żonę na ziemię, tłumacząc, że dla osób zarabiających mniej oddawanie podatków bywa o wiele trudniejsze. Z pozostałych pieniędzy muszą przecież przeżyć do pierwszego.
Dyskusja zeszła też na temat ewentualnej ucieczki przed polską skarbówką. Para rozważała przeniesienie rezydencji podatkowej do Dubaju, gdzie celebrytka chętnie spędzałaby zimowe półrocze, choć bez definitywnego porzucania ojczyzny. Finanse pary od dawna budzą emocje. Niedawno głośno było o tym, jak Luka ujawnił, że gwiazda w samym 2024 roku zarobiła prawie dwa miliony złotych z samych wyświetleń na YouTube.

Ile podatków płaci spółka Twinkle Candle
Narzekania influencerki na wysokie daniny szybko zderzyły się z danymi finansowymi spółki Twinkle Candle. Przychód firmy w 2025 roku sięgnął 12 milionów złotych. Zysk wyniósł niemal 3 miliony złotych, a danina dochodowa zamknęła się w kwocie 26 025 złotych.
Sprawę podsumował doradca podatkowy Grzegorz Hatała w analizie opublikowanej na TikToku. Ekspert wyliczył, że osoba pracująca za minimalną krajową zasila budżet państwa większą kwotą podatku niż biznes ze świecami przynoszący miliony zysku. Portal Pudelek zauważył z kolei, że z usług publicznych korzysta każdy, kto jeździ po drogach, wzywa policję czy spaceruje po parku. Słowa Andziaks skomentowała także dziennikarka Karolina Korwin Piotrowska, stwierdzając, że najbogatszym celebrytom powinno się zakazać jakichkolwiek wypowiedzi publicznych. Słowa influencerki wywołały szeroką dyskusję, w której dziennikarze i eksperci zestawiają jej narzekania z twardymi danymi finansowymi oraz przypominają o powszechnym korzystaniu z usług publicznych.