Jakub Z., 19-letni uczeń Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce, przeprowadził krwawy atak w swojej placówce. Młody mężczyzna ranił ostrym narzędziem łącznie osiem osób, w tym pięcioro nastolatków oraz troje dorosłych. Po wejściu napastnika do klasy z dymiącym plecakiem w budynku zapanowało przerażenie. Służby ratunkowe natychmiast ruszyły na pomoc poszkodowanym.
- W Ostrołęce rannych zostało pięcioro uczniów i troje dorosłych, w tym nauczycielka
- Ze szkolnego plecaka napastnika wydobywał się dym
- Policja ujęła Jakuba Z. przy plaży miejskiej około pół godziny po ataku
- Dwie osoby z ciężkimi obrażeniami trafiły do szpitali
Przebieg ataku w ostrołęckiej „czwórce”
19-letni Jakub Z. pojawił się w szkole zawodowej przed południem. Nastolatek wszedł do jednej z sal lekcyjnych z plecakiem, z którego zaczęło wydobywać się gęste dymienie. Następnie rzucił go na podłogę i zaatakował uczniów ostrym narzędziem. Wewnątrz sali rozegrały się dramatyczne sceny.
Sprawca zaczął zadawać ciosy obecnym w pomieszczeniu osobom. Zaskoczeni uczniowie i pracownicy placówki próbowali uciekać i ratować swoje życie. Z korytarzy miały dochodzić krzyki. Część przerażonych nastolatków i nauczycieli zabarykadowała się od wewnątrz w sąsiednich salach lekcyjnych. Dla młodych ludzi, którzy przyszli na zwykłe lekcje, kilka chwil zmieniło szkolny dzień w walkę o bezpieczeństwo.
O przebiegu zdarzenia mówiła Elżbieta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
19-letni chłopak, uczeń tej szkoły, wszedł do budynku z niebezpiecznym narzędziem. Zaatakował uczniów i nauczycieli.
Po ataku uczniowie próbowali zorientować się, co się wydarzyło, i odnaleźć kolegów. Wstrząsającą relację przedstawiła Marta Abramczyk, reporterka TVN24.
Te zdjęcia faktycznie przyprawiają o dreszcze. Uczniowie jakoś starali się omijać kałuże krwi i dowiedzieć, co się stało. Napotykali poranionych swoich kolegów i koleżanki. Na innym zdjęciu widziałam uczennicę bądź ucznia z ranami w okolicach nóg na udzie i z ręką zabandażowaną.

CZYTAJ TAKŻE: Szkoła żegna 13-letnią Oliwkę. "Ból, z którym tak trudno się pogodzić". Tragiczny finał ferii wyciska łzy
Akcja ratunkowa i stan rannych po ataku nożownika
Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną oraz policję. W rejonie placówki wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który brał udział w akcji pomocy rannym. Bilans ataku wzrósł do ośmiu osób: pięciorga nastolatków i trojga dorosłych. Wśród rannych znalazła się nauczycielka, która odniosła obrażenia ręki.
Dwie osoby doznały ciężkich obrażeń. Pozostali ranni również wymagali pomocy medycznej, a poszkodowanych przewieziono do szpitali w Ostrołęce oraz w Łomży. Ratownicy zajęli się opatrywaniem rannych, zaś służby ewakuowały cały budynek. W takich chwilach uczniowie i nauczyciele musieli opuścić znane sobie sale i korytarze, by znaleźć się pod opieką służb.
Po ataku władze miasta zdecydowały o zamknięciu szkoły. Prezydent Ostrołęki zarządził też, by do pozostałych placówek prowadzonych przez miasto nie wpuszczać osób postronnych. W urzędzie zwołano sztab kryzysowy. Te działania miały zapewnić bezpieczeństwo uczniom i pracownikom szkół, gdy służby ustalały okoliczności napaści.

CZYTAJ TAKŻE: Dramat w Woli Rzędzińskiej. Wiata runęła na 5-latkę. Dziewczynka jest w ciężkim stanie
Zatrzymanie 19-letniego Jakuba Z. przez policję
Po ataku Jakub Z. uciekł z terenu szkoły. Funkcjonariusze policji rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Zatrzymali go około 25–30 minut później w rejonie plaży miejskiej nad Narwią. Mężczyzna był ranny wskutek samookaleczenia i po ujęciu otrzymał pomoc medyczną.
Informację o tożsamości zatrzymanego przekazała prokurator Elżbieta Łukasiewicz.
Zatrzymany w tej sprawie to 19-letni Jakub Z., uczeń tej szkoły.
Podejrzany był uczniem tej samej placówki, w której doszło do ataku. Ta bliskość sprawia, że wydarzenia rozegrały się w miejscu codziennie znanym uczniom i nauczycielom. Motywy działania 19-latka pozostają nieznane. Prokuratura i śledczy ustalają szczegółowe okoliczności napaści.