Nagłe oświadczenie o końcu małżeństwa jednej z najbardziej tajemniczych par show-biznesu dosłownie wbija w fotel. Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop uchodzili za duet idealny, jednak po ponad 20 latach wspólnego życia ogłosili rozstanie. Dziś, gdy kurz po tej szokującej informacji powoli opada, na jaw wychodzą dawne konflikty. Prawda wyszła na jaw, a archiwalne wypowiedzi rzucają zupełnie nowe światło na to, co działo się za zamkniętymi drzwiami.
Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop ogłosili rozstanie. Co z córką?
Para poznała się przed laty na imprezie u wspólnych znajomych i od tamtej pory spędziła ze sobą ponad dwie dekady. Zawsze wyjątkowo mocno chronili swoją prywatność i unikali medialnych skandali. Ostatnie oświadczenie opublikowane na Instagramie było więc potężnym ciosem dla fanów, którzy wierzyli w ich wieczną miłość. Okazało się, że Marcin Prokop rozwód uważa za początek zupełnie nowego etapu.
Byli małżonkowie zadeklarowali, że pomimo zerwania romantycznych więzi, pozostają w dobrych relacjach. Oboje szanują się i nadal wspólnie wychowują pełnoletnią córkę, Zosię. Z ich internetowego wpisu bije niezwykła klasa i spokój.
Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają. Którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i mimo, że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. Dla niektórych rozwód to koniec wspólnego świata. Dla nas - był początkiem nowego.
Podczas gdy fani przecierali oczy ze zdumienia, czytając oświadczenie o rozwodzie, my przypominamy wywiad, który rzuca nowe światło na ich relację. Maria Prażuch-Prokop nie owijała w bawełnę, gdy jej mąż zaczął wychwalać swój egoizm. Padły słowa, których Marcin Prokop zapewne nigdy nie zapomni.

Dlaczego Marcin Prokop nie chciał drugiego dziecka? Spór z żoną w "Vivie"
W 2008 roku słynna para udzieliła wspólnego wywiadu dla magazynu "Viva!". Gdy dziennikarka zapytała o powiększenie rodziny, nikt nie spodziewał się takiej reakcji Marii. Jej ostre słowa do dziś odbijają się szerokim echem w sieci. W studio zrobiło się gęsto od emocji.
Prezenter stanowczo odrzucił pomysł posiadania kolejnego potomka. Ulubieniec widzów stwierdził, że woli skupić się na dotychczasowym życiu i pierwszym dziecku. Wtedy właśnie z jego ust padło kontrowersyjne tłumaczenie.
W tym względzie odrobinę się z Marysią różnimy. Nie myślę o kolejnym dziecku, ponieważ swoją energię skupiam na tym jednym
Następnie gwiazdor TVN poszedł o krok dalej i bez mrugnięcia okiem mówił wprost o celebracji egoizmu. Przyznał otwarcie, że po latach rodzicielskich poświęceń chciałby zwyczajnie odzyskać swoją utraconą swobodę.
Chciałbym po odchowaniu istoty, która teraz buszuje po moim życiu, znowu przez jakiś czas pobyć człowiekiem mającym więcej swobody. To celebracja egoizmu? Tak, wciąż we mnie istnieje.
Wtedy jego żona najwyraźniej nie wytrzymała narastającego napięcia. Maria Prażuch-Prokop rozwód mogła wykluczać, ale na pewno nie godziła się z postawą męża. Kobieta nie gryzła się w język i wyznała bez ogródek, co myśli o jego planach, zarzucając mu niszczenie przyszłości ich dziecka.
A ja to potępiam. Robisz krzywdę swojej córce. Kochasz ją, ale wychowując jako jedynaczkę, robisz jej krzywdę
Marcin Prokop o jedynaczce. Jak wychowuje córkę Zofię?
Dziennikarz starał się natychmiast załagodzić tę wybuchową sytuację przed dziennikarką. Bronił swojej decyzji, przekonując, że bycie jedynakiem wcale nie jest wyrokiem dla dziecka. Co więcej, zasugerował, że takie ostre spięcia w zasadzie ratują ich małżeństwo przed rutyną.
Znam wielu jedynaków, którzy mają fantastyczne i szczęśliwe życie... No widzisz, co temat, to nowa dyskusja. To nas napędza, nakręca nasz związek jak sprężynę
Dziś dorosła już Zosia Prokop uchodzi za absolutne oczko w głowie swoich znanych rodziców. Prezenter od zawsze zaznaczał, że zależało mu przede wszystkim na jej życiowej twardości. Chciał, by w przyszłości kompletnie nie musiała oglądać się na wsparcie innych ludzi.
Chciałbym, aby moje dziecko choćby w bazowych sprawach nie musiało korzystać z tego zewnętrznego mózgu. Chciałbym też zaszczepić jej jak najdalej idącą niezależność. Poczynając od niezależności od głupich owczych pędów, od presji grupy, poprzez niezależność ekonomiczną, czyli nie licz na to, że w dorosłym życiu cokolwiek od kogokolwiek ci się należy
Czy tamte mroczne rysy na idealnym wizerunku zapowiadały definitywny koniec tej wielkiej miłości? W swoim niedawnym oświadczeniu sam Marcin Prokop wymownie podsumował to, jak bardzo oddalili się od siebie na przestrzeni tych wszystkich lat.
Różnimy się w sposobie patrzenia na świat, ludzi i codzienność. Właściwie wszystko, co nas kiedyś połączyło, z czasem zaczęło nas też dzielić
Nie da się jednak ukryć, że mimo tak wielkich różnic w poglądach na kluczowe, życiowe sprawy, ich zachowanie nadal może być wzorem. Głośne oświadczenie Prokopów to dziś dowód na to, że nawet z najbardziej wymagającej relacji można wyjść z podniesionym czołem i wzajemnym szacunkiem.