Nikt nie spodziewał się takich rewelacji na początku 2026 roku. Podczas gdy Sandra Kubicka od lat buduje szczęśliwe życie u boku Alka Barona i spełnia się w macierzyństwie, duchy przeszłości z Miami nagle powróciły w najmniej oczekiwanym momencie. Nowa transza dokumentów, ujawniona przez amerykański Departament Sprawiedliwości, to wiadomość, która zmroziła polski show-biznes. Wśród tysięcy stron akt niespodziewanie wypłynęło nazwisko polskiej gwiazdy.
"Bardzo ładna, widziałem ją w Miami". Co dokładnie Epstein pisał o Kubickiej?
Jeffery Epstein nie próżnował. W 2015 roku jego uwadze nie umknęła piękna Polka, która podbijała wtedy amerykańskie wybiegi. Choć nazwisko celebrytki pojawia się w aktach Epsteina tylko raz, kontekst mrozi krew w żyłach. Chodzi o e-mail wysłany 19 października 2015 roku do jednej z najważniejszych osób w branży fashion.
Adresatką wiadomości była Faith Kates, potężna szefowa agencji Next Model Management. To właśnie u niej miliarder próbował zweryfikować tożsamość Polki. W oryginalnej treści wiadomości czytamy:
"is Sandra Kubicka one of yours, very cute saw her in miami"
W tłumaczeniu brzmi to jednoznacznie: "Czy Sandra Kubicka jest jedną z Twoich? Bardzo ładna, widziałem ją w Miami". Epstein, znany ze swojego drapieżnego modu operandi, musiał „namierzyć” modelkę podczas jednego z eventów na Florydzie. Na szczęście, jak wskazują śledczy, na tym jednym pytaniu się skończyło i nie ma dowodów na to, by doszło do jakiegokolwiek spotkania.

Sandra Kubicka przerywa milczenie. "Mogłam stać się jego ofiarą"
Gdy informacja obiegła media, Sandra Kubicka nie zamierzała milczeć. Celebrytka natychmiast zareagowała na doniesienia o skandalu w Miami, nie kryjąc wstrząsu. W emocjonalnym oświadczeniu dla WP Wiadomości przyznała, że nie miała pojęcia, iż znajdowała się na radarze jednego z najgroźniejszych przestępców seksualnych.
"W tamtym okresie byłam dość popularną w Stanach Zjednoczonych modelką. Świadomość, że taki człowiek zwrócił na mnie uwagę i mogłam stać się jego ofiarą, jest dla mnie po prostu przerażająca i obrzydliwa. Nie znałam Jeffreya Epsteina, nigdy go nie spotkałam, a o jego istnieniu i odrażających czynach dowiedziałam się dopiero z doniesień medialnych i z dokumentu na Netflixie"
Jej słowa pokazują, jak blisko niebezpieczeństwa funkcjonowały młode kobiety w tamtym środowisku, często zupełnie nieświadome zagrożenia ze strony siatki zajmującej się handlem ludźmi.
"Byłem nagi?". Szokujący sen Mariany Idźkowskiej
Nazwisko Kubickiej to wierzchołek góry lodowej. Lista Epsteina zawiera znacznie mroczniejsze polskie wątki. W korespondencji z lat 2014–2015 przewija się postać innej modelki, Mariany Idźkowskiej. W jej przypadku relacja wydaje się być bardziej zawiła – mowa jest o biletach do Nowego Jorku i wizytach na prywatnej wyspie.
Najbardziej kuriozalny fragment akt dotyczy jednak wymiany wiadomości na temat... snu. Pod koniec 2015 roku Idźkowska napisała miliarderowi, że jej się przyśnił. Reakcja Epsteina? Natychmiastowe, obleśne pytanie:
"Byłem nagi?"
Modelka szybko sprowadziła go na ziemię, odpisując: "wyglądał inaczej niż w rzeczywistości". Ten krótki dialog idealnie obrazuje obsesje, które trawiły umysł miliardera.
Wielka polityka i szybkie łodzie z Kaszub
Zupełnie inny kaliber ma wątek polityczny. Epstein próbował wkręcić się na szczyty władzy, celując w „Ukrainian Lunch” w Davos w 2011 roku. Miliarder planował przylot własnym samolotem na wydarzenie, które organizowano na cześć prezydentów Bronisława Komorowskiego i Wiktora Janukowycza. Jego ambicje sięgały wysoko – chciał zabrać ze sobą prelegentów Klausa Schwaba, byle tylko ogrzać się w blasku fleszy przy głowach państw.
Co ciekawe, Epstein robił też w Polsce zakupy. I to nie byle jakie. Jego spółka LSJE LLC zamówiła 10-metrową łódź typu RIB od firmy Sportis z małej miejscowości Bojano. Cena? Bagatela, ponad 181 tysięcy dolarów.
Adam Żygowski, członek zarządu firmy, stanowczo ucina spekulacje, zaznaczając, że była to czysta transakcja handlowa sprzed lat:
"Baza naszych klientów obejmuje tysiące osób i firm na całym świecie. (...) Nasi przedstawiciele nie odwiedzali posiadłości Jeffrey’a Epsteina."
Wojciech Fibak: "Byliśmy sąsiadami w Nowym Jorku"
W dokumentach nie zabrakło też legendy polskiego tenisa. Przy nazwisku Wojciecha Fibaka, w kontekście wizyty Epsteina w Paryżu we wrześniu 2013 roku, widniała tajemnicza adnotacja „Fine Arts Investments”.
Sam Fibak bagatelizuje sprawę, tłumacząc, że ich znajomość była powierzchowna i wynikała z faktu, że mieszkali obok siebie na Manhattanie.
"Ten pan odegrał marginalną rolę w moim życiu. Byliśmy sąsiadami w Nowym Jorku. Ledwo się znaliśmy. (...) Trafiłem (do tych dokumentów) tylko dlatego, że on zwrócił się do mnie mailem. Pewnie chciał pochodzić po galeriach w Paryżu, bo zbierał sztukę."
Sprawa Epsteina, mimo jego śmierci w 2019 roku, wciąż jest puszką Pandory. Dzięki ustawie Epstein Files Disclosure Act dowiadujemy się, jak gęstą sieć zarzucił przestępca – od wybiegów w Miami, przez polityczne salony Davos, aż po stocznie na Kaszubach. Dla Sandry Kubickiej to na szczęście tylko mroczne wspomnienie z przeszłości, z którą nie miała nic wspólnego.