Jerzy Owsiak to dziś prezes potężnej fundacji, która w ostatnią niedzielę podczas 34. Finału WOŚP po raz kolejny zjednoczyła Polskę w szczytnym celu. Jednak jego kartoteka kryje epizod, który brzmi jak scenariusz dreszczowca. Aby uniknąć armii PRL, trafił do zamkniętego zakładu. Zamiast munduru wybrał rolę pacjenta szpitala psychiatrycznego.
"Lot nad kukułczym gniazdem". Owsiak trafił do szpitala w Choroszczy
Młody Jerzy Owsiak panicznie bał się dwuletniej służby w Ludowym Wojsku Polskim. Gdy trafił do jednostki w Ełku, postanowił zagrać va banque. Aby wydostać się z koszar, symulował poważne zaburzenia, a konkretnie paranoję.
Fortel zadziałał, ale cena była wysoka. Skierowano go do owianego złą sławą szpitala w Choroszczy. To tam trafiali żołnierze, z którymi armia nie wiedziała, co zrobić.
Owsiak spędził w zamknięciu półtora miesiąca. Warunki były ekstremalne. Sam wspominał to miejsce jako polską wersję kultowego filmu o szpitalu psychiatrycznym.
Dzięki ogromnej determinacji, dzięki pomysłowości, będąc już w wojsku w Ełku, symulowałem chorobę psychiczną. Zostałem wysłany do jednego z większych szpitali psychiatrycznych w Polsce, zajmującego się żołnierzami, u których zauważono psychiczne problemy. Spędziłem tam półtora miesiąca i miejsce to przypominało atmosferę z filmu "Lot nad kukułczym gniazdem". Efektem mojej tam obecności było to, że zwolniono mnie na rok z wojska

CZYTAJ TAKŻE: Małżeństwo Owsiaków wisiało na włosku? Lidia Owsiak szczerze o trudnych chwilach. Nie zawsze było u nich kolorowo
Syn pułkownika i witraż dla Wałęsy. Buntownicza młodość
Bunt miał we krwi, choć paradoksalnie jest synem pułkownika Milicji Obywatelskiej. Zamiast iść w ślady ojca, wybrał artystyczną drogę pod prąd. Czterokrotnie bezskutecznie próbował dostać się na warszawską ASP.
Gdy uczelnia zamknęła przed nim drzwi, zajął się rzemiosłem artystycznym. W swojej pracowni witrażu tworzył m.in. lampy w stylu Tiffany. Owsiak nie porzucił swojej wywrotowej natury. Podczas renowacji witraży u Dominikanów we Wrocławiu pozwalał sobie na ryzykowne żarty. Na szkle umieszczał ukryte, antyrządowe napisy, drwiąc z ówczesnej władzy.
Jego talent docenił nawet Lech Wałęsa, który zamówił u Owsiaka witraż do kaplicy w Belwederze.

CZYTAJ TAKŻE: Szklany stół, białe fronty, czarna wyspa i TO w łazience. Tak mieszka Jurek Owsiak
Od worków na śmieci do imperium. "Pieniędzy ogrom"
Doświadczenia z młodości ukształtowały go na całe życie. Pierwszy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 1993 roku był totalną improwizacją. Pieniądze ze zbiórki pakowano do bawełnianych worków oraz worków na śmieci.
Agata Młynarska wspominała ten moment krótko i dobitnie: "pieniędzy ogrom". To wtedy narodził się ikoniczny wizerunek Owsiaka w żółtej koszuli i czerwonych spodniach. O tych ostatnich sam żartował:
Dodali za mało octu
Dziś to już nie amatorska akcja, a potężna instytucja. Jerzy Owsiak jest prezesem spółki Złoty Melon, która zarządza marką Orkiestry. Niedzielny finał pod hasłem Zdrowe brzuszki naszych dzieci udowodnił, że dawny symulant z Choroszczy stworzył najskuteczniejszą armię wolontariuszy w Polsce.