Doda, która od tygodni toczy medialną i prawną wojnę w obronie maltretowanych zwierząt, zderzyła się ze ścianą. Choć jej interwencje doprowadziły do trzęsienia ziemi w Bytomiu, w kolejnej placówce czekały na nią zamknięte bramy, agresja i groźby wezwania służb. "Piekło pod płaszczykiem pomocy" – grzmi artystka.
Dramatyczne sceny w Sobolewie. "Brama na klucz"
To, co miało być spokojną wizytą, w ułamku sekundy zmieniło się w otwartą wojnę. Dorota Rabczewska, po spotkaniu w Urzędzie Gminy w Sobolewie, udała się pod bramę placówki, którą wolontariusze wprost nazywają "patoschroniskiem". Na widok gwiazdy, dziennikarzy i wolontariuszy, kierownik zareagował nerwowo.
Brama została ostentacyjnie zamknięta na klucz, a zarządca schroniska zamienił azyl dla zwierząt w twierdzę nie do zdobycia. Mężczyzna postawił ultimatum: Doda może wejść, ale zupełnie sama. Artystka, pamiętając o agresji wobec obrońców praw zwierząt, stanowczo odmówiła.
Ja sama tam nie wejdę. Ja nie wiem, co pan mi zrobi. Ja muszę wejść ze swoim menadżerem, ze swoją prawniczką. Ja nie będę sama wchodzić
– mówiła wyraźnie zdenerwowana gwiazda, stojąc za kratami. Odpowiedź kierownika była krótka i szokująca:
To wejdzie pani z policją
Sytuacja eskalowała błyskawicznie. Doda nie dała się jednak zastraszyć groźbami wezwania służb i punktowała absurdalne zachowanie zarządcy, który teoretycznie nie powinien mieć nic do ukrycia.
Pan nie ma policji na pstryknięcie palcem. To nie są pana ochroniarze. No to czego pan się boi? Co ja panu zrobię? Jest jakaś kara za wejście tam?
instagram.com/dodaqueen
Koszmar w Bytomiu i "pies w chłodni"
Zanim Doda dotarła do Sobolewa, Polska wstrzymała oddech po jej relacji z Bytomia. To właśnie tamtejsze Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt stało się symbolem patologii, z którą walczy artystka. Ujawnione fakty mrożą krew w żyłach.
Według doniesień medialnych, w placówce dochodziło do dantejskich scen. Najbardziej wstrząsający jest przypadek psa, który po nieudanej eutanazji spędził dwa dni w chłodni. Zwierzęta miały też rany na szyjach, co świadczy o skrajnym zaniedbaniu.
Cierpienie zwierząt szło w parze z cynizmem finansowym. Doda ujawniła, że środki przeznaczone na inwestycje – takie jak nowe budy czy garaż – były rzekomo wykorzystywane na prywatnych posesjach osób związanych z placówką.
Prezydent Bytomia Mariusz Wołosz, pod ogromną presją społeczną i po interwencji artystki, rozwiązał umowę z zarządcą.
Troska o dobro zwierząt powinna łączyć, a nie dzielić. Dlatego podjąłem decyzję o rozwiązaniu umowy z zarządcą Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Niepokoje społeczne, które wzbudza kwestia zarządcy sprawiły, że Schronisko Bytom przestało spełniać swoją podstawową funkcję – nie jest już azylem dla zwierząt w trudnej sytuacji
Królowa wchodzi do Sejmu
Walka o prawa zwierząt przeniosła się z błota schronisk na salony polityczne. Doda przyjęła zaproszenie posłanki Katarzyny Piekarskiej i pojawiła się na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt. Tam również pokazała charakter.
Na liście obecności, w rubryce "stanowisko", artystka wpisała krótko: "królowa". To nie był żart, ale jasny sygnał pewności siebie w walce o tych, którzy sami nie mogą się bronić.
No cóż — królowa jest tylko jedna
– skwitowała Katarzyna Piekarska, dziękując gwieździe za nagłośnienie tematu. W Sejmie nie było jednak miejsca na kurtuazję. Doda ostro punktowała system, który pozwala zarabiać na krzywdzie czworonogów.
Pod płaszczykiem pomocy kryje się piekło. Nie miałam pojęcia, że katowanie zwierząt w Polsce może być tak dochodowym biznesem. Nie sądziłam, że wpłacając pieniądze na schroniska, sponsoruję luksusy ich kierowników, a psy umierają w męczarniach
Walka trwa: Prokuratura wkracza do akcji
Interwencje przynoszą skutki, choć sytuacja wciąż jest napięta. W Bytomiu wstrzymano masowe adopcje, by zapobiec chaosowi. Prezydent Mariusz Wołosz zapewnił, że zwierzęta są bezpieczne, a wydawanie psów odbywa się pod ścisłym nadzorem.
W efekcie pierwszych, spontanicznych adopcji do schroniska wróciły dwa psy. Mamy sygnały o psie wypuszczonym w ogródkach działkowych. [...] Obecnie zwierzęta w schronisku są bezpieczne i zaopiekowane
Choć zarządcy próbują kontratakować, nazywając decyzje prezydenta "niezrozumiałymi i oburzającymi", machina sprawiedliwości już ruszyła. Prokuratura w Mysłowicach wszczęła śledztwo dotyczące przetrzymywania zwierząt w warunkach sprzecznych z ustawą oraz możliwych malwersacji finansowych. Czas bezkarności dla oprawców zwierząt dobiega końca.