Sprzęt TTF za 240 tys. zł dla Adriana Szymaniaka zaginął w transporcie. Rodzina apeluje o pomoc

Sprzęt TTF za 240 tys. zł dla Adriana Szymaniaka zaginął w transporcie. Rodzina apeluje o pomoc

Sprzęt TTF za 240 tys. zł dla Adriana Szymaniaka zaginął w transporcie. Rodzina apeluje o pomoc

Facebook: Adrian Szymaniak

Pieniądze to nie wszystko, gdy zawodzi ludzka bezmyślność. Adrian Szymaniak walczy o każdą chwilę, a sprzęt, który miał mu to umożliwić, przepadł jak kamień w wodę. To nie jest zwykła paczka – to technologia warta ćwierć miliona złotych, opłacona z gigantycznego zrywu serc internautów. Zamiast ratunku, w domu uczestnika "Ślubu od pierwszego wejrzenia" panuje teraz rozpacz i wściekłość.

Reklama

"To nie jest para butów". Przesyłka, która miała ratować życie Adriana Szymaniaka złotych zniknęła bez śladu

W obliczu śmiertelnej choroby liczy się każda godzina, a tymczasem rodzina Adriana Szymaniaka musi mierzyć się ze skandalicznym zaniedbaniem. Kluczowym elementem terapii miał być specjalistyczny sprzęt TTF. Koszty są porażające – sama płatność początkowa to 240 tysięcy złotych, a miesięczne użytkowanie to kolejne 120 tysięcy. To gigantyczne pieniądze, które miały kupić życie.

Gdy paczka miała dotrzeć do chrego, stało się coś niewytłumaczalnego. Przesyłka o wartości ćwierć miliona złotych po prostu wyparowała. Skandal to mało powiedziane. Nie wiadomo, czy błąd leży po stronie polskiej, czy holenderskiej logistyki, ale efekt jest jeden: Adrian Szymaniak nie ma sprzętu, za który zapłacono fortunę.

Reklama

Anita Szydłowska-Szymaniak nie gryzła się w język, publikując dramatyczny apel:

Czekaliśmy na bardzo ważną przesyłkę ze sprzętem, a dziś dostaliśmy wiadomość, że został gdzieś zagubiony. Jedne informacje, że gdzieś w Holandii, inne, że gdzieś w Polsce… Przecież to nie jest para butów, tylko sprzęt ratujący życie za 240 tysięcy!

Anita Szymaniak instagram.com/anitaczylija

Reklama

Okrutny żart losu. Wieczór filmowy zamienił się w traumę

Jakby problemów z kurierem było mało, los postanowił zadrwić z pary w najbardziej perfidny sposób. Szukali ucieczki od koszmaru choroby, a wpadli w kolejną pułapkę. Małżeństwo chciało oderwać myśli podczas seansu filmowego, ale przypadkowy wybór tytułu "Życie Chucka" zadziałał wręcz przeciwnie.

Reklama

Bohater filmu to 39-latek umierający na dokładnie ten sam nowotwór, na który choruje Adrian Szymaniak – glejaka. To wstrząsający zbieg okoliczności, który zamiast ulgi przyniósł traumę i kolejne łzy. Psychika w walce z rakiem jest kluczowa, a takie ciosy potrafią odebrać resztki sił.

Reklama

Zrobiliśmy sobie wieczór filmowy i ze wszystkich filmów świata trafiłam na "Życie Chucka". Miał to być film katastroficzny, a okazało się, że jest o 39-letnim mężczyźnie umierającym na glejaka. Nigdzie w opisie tego nie było… do teraz nie mogę się uspokoić.

Po druzgocącej diagnozie spełnili największe marzenie. Anita i Adrian ze "Ślubu..." wzięli ślub kościelny. Wszyscy patrzyli tylko na nią
Źródło: instagram.com/maciejkubik_
Reklama
Reklama