Olga Bończyk o rodzinie Wodeckiego mówi wprost: "Zrobili mi tyle krzywdy"

Olga Bończyk o rodzinie Wodeckiego mówi wprost: "Zrobili mi tyle krzywdy"

Olga Bończyk o rodzinie Wodeckiego mówi wprost: "Zrobili mi tyle krzywdy"

AKPA

Olga Bończyk kończy dziś 58 lat, ale zamiast szampana i konfetti, w mediach znów wrze. To nie jest czas radosnego świętowania, a bolesne rozliczenie z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć. Aktorka, która przez lata milczała na temat kulis relacji z bliskimi Zbigniewa Wodeckiego, jakiś czas tenu postawiła sprawę na ostrzu noża. Po piekle, jakie przeszła po śmierci artysty, mówi wprost o krzywdzie, którą jej wyrządzono.

Reklama

Zbigniew Wodecki i Olga Bończyk. "Szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej"

Chemia między Olgą Bończyk a Zbigniewem Wodeckim była tak silna, że plotki o ich romansie rozgrzewały kuluary polskiego show-biznesu do czerwoności. Rozumieli się bez słów, oddychali tym samym rytmem na scenie. To nie była zwykła współpraca, a artystyczny tandem, który budził zazdrość i domysły.

Sam muzyk, zafascynowany talentem przyjaciółki, miał rzucić do niej znamienne słowa:

Reklama

Szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej.

Choć oficjalnie łączyła ich tylko przyjaźń i praca, temperatura tej relacji była niepodważalna. Niestety, śmierć artysty w 2017 roku przerwała ten duet, a to, co nastąpiło później, przypominało najgorszy koszmar.

Instagram.com/olgabonczyk

Reklama

Hejt i opluwanie. Nie pozwolono jej na żałobę po przyjacielu

Odejście Wodeckiego stało się dla Olgi Bończyk początkiem prywatnej gehenny. Zamiast ciszy nad trumną, aktorka musiała mierzyć się z brutalną nagonką. Oskarżano ją o lansowanie się na tragedii, wmawiano romans i "rozbijanie rodziny". Gwiazda cytowana przez ŚwiatGwiazd.pl przyznaje wprost: odebrano jej prawo do pożegnania przyjaciela.

Reklama

To opluwanie mnie w mediach potwornie mnie bolało. [...] Było to nieludzkie. Nie dane mi było przejść tej żałoby tak jak każdemu, kto się czuł w jakiś sposób związany ze Zbyszkiem. O to mam żal do mediów.

Artystka musiała boksować się z oszczerstwami w momencie, gdy jej świat się zawalił. Przez blisko rok nie potrafiła poradzić sobie z "potwornym ciężarem" i szczuciem, jakie zgotowała jej opinia publiczna. Ale najgorszy cios przyszedł ze strony tych, po których spodziewałaby się zrozumienia.

Reklama

Olga Bończyk, Zbigniew Wodecki AKPA

Reklama

"Zrobili mi tyle krzywdy". Otwarta wojna z rodziną Wodeckiego

Tu leży sedno problemu. Olga Bończyk jest wielką nieobecną na festiwalach i koncertach ku czci Wodeckiego, organizowanych przez jego córkę oraz wdowę, Krystynę Wodecką. Jej absencja to nie przypadek, a efekt otwartego konfliktu. Aktorka nie gryzie się w język i stawia sprawę jasno: wyrządzono jej krzywdę, której nie zamierza wybaczać.

Nie chcę mieć kontaktu z tymi ludźmi. Zrobili mi tyle krzywdy, że po prostu nie chcę. Chcę się odciąć, zamknąć te drzwi. Mam totalną ścianę, nie życzę nikomu źle, niech żyją swoim życiem. Ja żyję swoim życiem.

Bończyk stanowczo ucina też spekulacje, jakoby jej kariera wisiała na znajomości z Wodeckim. To bzdura, z którą musiała walczyć latami.

Pamiętam, że ktoś w tamtym trudnym dla mnie okresie powiedział, że ja się na Zbyszku wybiłam, że na jego plecach coś zrobiłam. Nigdy tak nie było. Ja istniałam przed Zbyszkiem, w trakcie naszej współpracy, po Zbyszku nagrałam dwie płyty, żyję swoim życiem, koncertuję. [...] Ogromnym nadużyciem jest oskarżanie mnie o to, że coś w życiu dostałam dzięki Zbyszkowi.

Dziś Olga Bończyk idzie własną drogą. W 2019 roku dała poruszający występ w Opolu, dedykując go przyjacielowi – na własnych zasadach, bez błysków fleszy narzuconych przez organizatorów rodzinnych festiwali. Swoje 58. urodziny świętuje jako kobieta niezależna, która zamknęła za sobą toksyczne drzwi i nie zamierza ich już nigdy otwierać.

Bliscy i przyjaciele żegnają Zbigniewa Wodeckiego. Pogrzeb odbył się w Krakowie.Jolanta Kwaśniewska, Aleksandra Kwaśniewska, Kuba Badach
Źródło: MW Media
Reklama
Reklama