Marta Wierzbicka spakowała walizki i czmychnęła na egzotyczne Gili Air, by cieszyć się słońcem u boku ukochanego męża. Jednak zamiast świętego spokoju, gwiazda "Na Wspólnej" przeżyła na miejscu prawdziwy survival. Od ataku agresywnego drobiu po bliskie spotkanie z bestią – aktorka relacjonuje urlop, który na długo zapamięta.
Marta Wierzbicka relacjonuje "walkę o przetrwanie" w Indonezji
Choć na instagramowych kadrach wszystko wygląda jak z pocztówki, rzeczywistość okazała się o wiele bardziej dynamiczna. Fani mogli podziwiać Martę Wierzbicką w kusym bikini, przemierzającą wyspę na rowerze i chłodzącą się ogórkową lemoniadą. Do tego doszedł przymusowy detoks cyfrowy – aktorka na dwa dni straciła dostęp do telefonu, co początkowo uznała za błogosławieństwo.
Dzień dobry! Ja nadal w raju, straciłam telefon na dwa dni (i to było wspaniałe), a teraz wrzucam Wam tu trochę słoneczka i beztroski
Niestety, rajska sielanka legła w gruzach, gdy do akcji wkroczyła... kura. To jednak nie koniec, bo celebrytka ma wyjątkowe szczęście do pakowania się w tarapaty, nawet na końcu świata. Marta Wierzbicka w swojej relacji przyznała, że nie tylko musiała uciekać przed bojowo nastawionym drobiem, ale też niemal dosłownie potknęła się o gigantycznego gada. Lista jej "nieszczęść" brzmi jak scenariusz filmu przygodowego klasy B.
Ja mam zawsze jakieś przygody, zaatakowała mnie kura, wlazłam na dwumetrowego warana, ratowałam pisklę i małego kotka, a jak jest jeden kamień na plaży to na pewno ja w niego wejdę. Generalnie jest miło i spokojnie

Od skandalistki do oazy spokoju. Jak dziś żyje Marta Wierzbicka?
Patrząc na dzisiejsze życie aktorki, trudno uwierzyć, że to ta sama osoba, która lata temu szokowała odważnymi wyznaniami. Marta Wierzbicka niegdyś gwiazda okładek "Playboya" i bohaterka licznych nagłówków, przeszła spektakularną metamorfozę. Dziś zamiast skandali wybiera ciszę i estetyczne kadry, stając się uosobieniem spokoju.
Gwiazda "Na Wspólnej" pilnie strzeże swojej prywatności, a jej związek to absolutna antyteza medialnych małżeństw z pierwszych stron gazet. Marta Wierzbicka i jej mąż, któremu powiedziała "tak" w maju ubiegłego roku, unikają ścianek jak ognia. Pozostaje mieć nadzieję, że resztę miodowych wakacji para spędzi bez konieczności ucieczki przed lokalną fauną.