To miało być perfekcyjne show, ale rzeczywistość okazała się brutalna. **Maryla Rodowicz** podczas występu w Katowicach musiała zmierzyć się z awarią, która dla każdego wokalisty jest najczarniejszym snem. Podczas gdy publiczność podziwiała widowisko, gwiazda toczyła cichą walkę o przetrwanie. Kamery tego nie pokazały, ale artystka była o krok od katastrofy.
Awaria w samym środku występu. Maryla Rodowicz przerwała milczenie
Dramat rozegrał się w chwili, gdy Maryla Rodowicz, siedząc na udekorowanej różami huśtawce, zaczęła śpiewać nostalgiczny utwór "Remedium (Wsiąść do pociągu)". To wtedy technika odmówiła posłuszeństwa. Gwiazda nagle straciła odsłuch w prawej słuchawce. Dla wokalisty występującego na wielkiej scenie Sylwester TVP2 Katowice oznacza to utratę kontroli – nie słyszy się podkładu muzycznego ani rytmu, co grozi całkowitym "rozjechaniem się" z orkiestrą.
Sytuację pogorszył porywisty wiatr, który bezlitośnie niszczył fryzurę gwiazdy. Rodowicz, zamiast skupić się na emocjach płynących z piosenki, musiała ręcznie dociskać uszkodzony sprzęt do ucha, modląc się, by zadziałał. Niestety, walka była nierówna.
Na scenie, na huśtawce wiatr tak wiał, że włosy, grzywka, misternie ułożona fryzura total, już nie miałam na nic wpływu, wszystko poszło hen sobie. W dodatku już na huśtawce okazało się, że oderwał się kabelek od prawej słuchawki. Przez dłuższą chwilę dociskałam słuchawkę, miałam nadzieję, że zadziała. Ale to była tylko nadzieja. Za kulisami, po zejściu ze sceny słuchawka została mi w ręku.

Czytaj także: "Sylwester z Dwójką" czy nocny klub? Top 5 nieprzyzwoitych stylizacji [galeria]
Półnadzy mężczyźni uratowali sytuację. "Wytrwali rozebrani do pasa"
Rozmach produkcji TVP był ogromny. Artystka przebierała się kilkukrotnie – widzieliśmy ją w złotym gorsecie i biało-czerwonym wianku, gdy towarzyszył jej Zespół Pieśni i Tańca Śląsk przy utworach "Szła dzieweczka do laseczka" oraz "Karliku, Karliku". Jednak to moment na huśtawce okazał się najbardziej ryzykowny. Gdyby nie asysta tancerzy, wpadka Maryli Rodowicz mogła skończyć się upadkiem.
Półnadzy mężczyźni, mimo zimna, dbali o stabilność instalacji i bezpieczeństwo 80-latki. Gwiazda publicznie doceniła ich poświęcenie:
Na szczęście panowie »bujacze« wytrwali, rozebrani do pasa. Dziękuję panowie. Uratowaliście sytuację.
Emocje nie opadły nawet po zejściu ze sceny. Na ściance fotoreporterzy zasugerowali gwieździe pozowanie z gestem pistoletów. Rodowicz natychmiast spoważniała i odmówiła, nawiązując do geopolityki.
A to z tym strzelaniem w obecnej sytuacji wojennej to nie wiem czy to takie wam powiem, odpowiednie
– skwitowała. Gdy jeden z reporterów rzucił: "no, już za późno", napiętą atmosferę rozładował ktoś z otoczenia, krzycząc, że to "pocisk miłości".

Fani drżą o zdrowie gwiazdy. "Zauważyli drżenie rąk"
Występ legendy pod Katowice Spodek sylwester podzielił internautów. Niektórzy bezlitośnie oceniali odważną stylizację seniorki. W sieci pojawiły się uszczypliwe komentarze: "Wszystko ma swoje granice" oraz "Oj, ktoś tu zgubił spódniczkę". Jednak znacznie więcej emocji wzbudziła kondycja fizyczna wokalistki.
Widzowie zwrócili uwagę, że Maryla Rodowicz 80 lat skończyła zaledwie w grudniu, a podczas show wyraźnie unikała ruchu, spędzając czas głównie na huśtawce lub stojąc w miejscu. Najbardziej zaniepokoiło ich jednak co innego. "Chyba z Marylą słabo. Zrezygnowała z choreografii" – pisali fani, wskazując na widoczne w zbliżeniach drżenie rąk artystki.
Mimo tych obaw i technicznych przeciwności, dla wiernych fanów Rodowicz pozostaje niezniszczalna. Komentarze takie jak "Maryla, królowa" i "Rodowicz jest nieśmiertelna" zalały media społecznościowe, udowadniając, że żaden urwany kabel nie jest w stanie zdetronizować jej pozycji w polskim show-biznesie