Bogdan Trojanek stracił restaurację w pożarze. Mówił o zleceniu zab***twa: "Wskazując mój adres"

Bogdan Trojanek stracił restaurację w pożarze. Mówił o zleceniu zab***twa: "Wskazując mój adres"

Bogdan Trojanek stracił restaurację w pożarze. Mówił o zleceniu zab***twa: "Wskazując mój adres"

AKPA

Bogdan Trojanek, przeżywał dramat rodem z gangsterskiego filmu. Najpierw spłonęła jego restauracja, a później artysta ujawnił, że wydano na niego zlecenie zabójstwa. To kulminacja wieloletniego konfliktu, który wymknął się spod kontroli.

Reklama

Dramat w Połczynie-Zdroju. Restauracja w ogniu

Noc z 13 na 14 lutego 2022 roku Bogdan Trojanek zapamięta do końca życia. To właśnie wtedy ogień strawił jego ukochaną Cygańską Restaurację Trojanka w Połczynie-Zdroju. Drewniana konstrukcja spłonęła błyskawicznie, a wraz z nią dorobek życia artysty znanego z występów dla Tadeusza Rydzyka i słuchaczy Radia Maryja.

Dla lidera zespołu Terne Roma, którego żywiołem jest muzyka romska, sprawa była jasna – to nie była awaria, lecz celowe podpalenie.

Reklama

dom bogdana trojanka Facebook/Bogdan Trojanek

"Łączcie kropki". Konflikt, który wymknął się spod kontroli

Bogdan Trojanek otwarcie mówił o wojnie w środowisku romskim, która tliła się od lat, by teraz wybuchnąć z niszczycielską siłą. Wszystko zmieniło się po śmierci autorytetu – Henryka Kozłowskiego, Króla Cyganów, który odszedł 3 kwietnia 2021 roku. Dopóki żył, trzymał wszystko w ryzach.

Reklama

Państwo pamiętają, od 2006 r. taki spór między mną a Stowarzyszeniem (Romów w Polsce - przyp. red.) tu w Szczecinku. Konflikt, taki romsko-romski bym powiedział. Jeszcze jak żył król, Henryk Kozłowski (Szero Roma Polskich Cyganów Nizinnych - przyp. red), wszystko się trzymało. Odszedł król Henryk Kozłowski, zaczęło się to w naszym środowisku gdzieś tam wymykać spod kontroli

Po śmierci króla ruszyła lawina nienawiści. Najpierw zbezczeszczono grób rodzinny artysty. Chwilę później pod jego domem spłonęły dwa samochody. Trojanek nie wierzy w przypadki i sugeruje, że te wydarzenia to elementy zaplanowanej akcji wymierzonej w jego osobę.

Reklama

Ja postawiłem kropki, państwo sami te kropki połączycie, jak to się stało – groby, samochody, w czerwcu zlecenie na mnie na zrobienie mi wielkiej krzywdy za pieniądze i nagle teraz restauracja

Szokujące wyznanie. Nagranie z planem egzekucji

Najbardziej przerażający w tej układance jest wątek bezpośredniego zagrożenia życia. Bogdan Trojanek twierdził, że wydano na niego zlecenie zabójstwa lub trwałego kalectwa. Sprawą zajęła się prokuratura, która postawiła już zarzuty jednemu z członków Stowarzyszenia Romów w Polsce. W grę miały wchodzić pieniądze za "głowę" artysty.

Reklama

Brat ze Stowarzyszenia Romów w Polsce, w Szczecinku, zlecał wykonanie na mnie krzywdy, z możliwością nawet, nie wiem, zabicia mnie? Ale było to dość drastyczne, bo to nie była taka sprawa byle jaka, tylko to było na zasadzie tego, że ta osoba namawiała osoby trzecie do zrobienia mi krzywdy, wskazując mój adres

Tajemniczy gość w maseczce. Kim był człowiek z pokoju hotelowego?

Sprawę pożaru czyni jeszcze bardziej zagadkową postać tajemniczego mężczyzny, który pojawił się w hotelu tuż przed wybuchem ognia. Mimo że w obiekcie nie obowiązywały już maseczki, nie zdjął swojej, zasłaniając twarz także czapką i ciemnymi okularami.

Reklama

Mężczyzna zniknął z pokoju dosłownie chwilę przed tym, jak pojawił się ogień. Monitoring został zniszczony przez żywioł, co uniemożliwia identyfikację "gościa". To tylko utwierdza Trojanka w przekonaniu, że pożar był precyzyjnie zaplanowaną akcją, a nie nieszczęśliwym wypadkiem.

Źródło: Facebook/Bogdan Trojanek
Reklama
Reklama