Robert Karaś dał dostawcy jedzenia 14 tys. zł napiwku. Agnieszka Włodarczyk zapowiada, że zabierze mu karty

Robert Karaś dał dostawcy jedzenia 14 tys. zł napiwku. Agnieszka Włodarczyk zapowiada, że zabierze mu karty

Robert Karaś dał dostawcy jedzenia 14 tys. zł napiwku. Agnieszka Włodarczyk zapowiada, że zabierze mu karty

Instagram.com/agnieszkawlodarczykofficial

Robert Karaś znowu odpalił finansową petardę, ale tym razem nie chodzi o drogie gadżety, a o gest, który zwalił z nóg dostawcę jedzenia. 14 tysięcy złotych za jedną dostawę? Agnieszka Włodarczyk już zapowiedziała mężowi „koniec wolności”.

Reklama

14 tysięcy złotych za dostawę jedzenia. "Gest pański" polskiego triathlonisty

To brzmi jak scenariusz filmu, ale wydarzyło się naprawdę. Robert Karaś i Agnieszka Włodarczyk pojawili się w Matcha Talks podcast, gdzie rozmowa o życiu prywatnym szybko zeszła na finanse Roberta Karasia. Okazało się, że sportowiec ma gest, o jakim marzy każdy dostawca Glovo napiwek.

Triathlonista przyznał się do sytuacji, która wprawia w osłupienie. Wręczył dostawcy jedzenia napiwek 14 tysięcy złotych. Nie była to nagroda za wybitną szybkość, ale impulsywny "gest pański" wywołany ludzkim dramatem. Robert Karaś dowiedział się, że mężczyzna ma na karku komornika i postanowił go spłacić jednym przelewem, nie zważając na konsekwencje.

Reklama

Było mi go szkoda, bo miał komornika. Chwilę się z nim zakumplowałem. Ja jestem czasem głupi. Ale już powiedziałem, że nie będę tak robił

Robert Karaś instagram.com/robert_karas_teamkaras

Agnieszka Włodarczyk reaguje. "Będzie moim niewolnikiem"

Kiedy mąż rozdaje majątek lekką ręką, żona wkracza do akcji. Agnieszka Włodarczyk nie zamierza bezczynnie patrzeć na to, jak budżet domowy gwiazd topnieje przez dobre serce partnera. W rozmowie z Julią Izmalkową aktorka postawiła sprawę jasno, wywołując salwy śmiechu, ale i respektu. To było prawdziwe domowe "starcie tytanów".

Reklama

Powiedziałam, że pozabieram mu wszystkie pieniądze, wszystkie karty i on będzie moim niewolnikiem. Przysięgam

Rozrzutność czy wielkie serce? Karaś bije się w pierś: "Jestem głupi"

Sprawa wywołała w sieci prawdziwą burzę. Rozkrzutność Roberta Karasia dla jednych jest dowodem na jego wielkie serce, dla innych – skrajną naiwnością, która może słono kosztować. W dobie szalejącej inflacji taki gest wydaje się wręcz nierealny. Czy w dzisiejszych czasach stać nas jeszcze na taką ufność?

Reklama

Sam Robert Karaś nie ucieka od odpowiedzialności i publicznie bije się w pierś. Wprost nazywa siebie "głupim" i przyznaje, że łatwo nim manipulować. Jego szczerość w Matcha Talks podcast jest rozbrajająca, ale też nieco przerażająca dla każdego doradcy finansowego.

Reklama

Jestem zbyt pochopnie podejmujący decyzje. Jestem zbyt ufny, zbyt rozrzutny

Wygląda na to, że Agnieszka Włodarczyk w roli domowego ministra finansów to najlepsze, co mogło spotkać sportowca. Robert Karaś z ulgą oddaje stery, kwitując krótko: "Ja tego chcę, tak będzie dobrze". Miejmy tylko nadzieję, że dostawca jedzenia dobrze wykorzystał swoją szansę, a Robertowi zostało jeszcze na pizzę – tym razem bez gigantycznego napiwku.

Reklama

Źródło: instagram.com/stasiukiewiczanna
Reklama
Reklama