73-letnia Krystyna Janda przygarnęła psa ze schroniska. Zamiast gratulacji wylał się hejt

73-letnia Krystyna Janda przygarnęła psa ze schroniska. Zamiast gratulacji wylał się hejt

73-letnia Krystyna Janda przygarnęła psa ze schroniska. Zamiast gratulacji wylał się hejt

AKPA; facebook.com/Kompas.AnnaSaraniecka

Krystyna Janda, legenda polskiej sceny, wykonała piękny gest i adoptowała suczkę Tesię ze schroniska. Gdy informacja obiegła sieć, obok fali ciepłych słów, na aktorkę wylała się lawina hejtu. Pojawiły się oskarżenia o "pokazówkę" i próbę ocieplenia wizerunku, a internetowa dyskusja rozgrzała się do czerwoności.

Reklama

73-letnia Krystyna Janda przygarnęła psa ze schroniska

Krystyna Janda adoptowała pieska. Wiadomość, która w normalnym świecie wywołałaby tylko uśmiech, pojawiła się nie u samej gwiazdy, a na profilu Kompas Anny Saranieckiej. To stamtąd dowiedzieliśmy się, że suczka Tesia, po pobycie w schronisku, znalazła wreszcie swój bezpieczny port w domu legendy polskiego kina.

Wydawałoby się, że taka historia może wywołać tylko pozytywne emocje. Co więcej, fakt, że aktorka sama nie chwaliła się swoim uczynkiem w mediach społecznościowych, dla wielu był dowodem jej autentyczności. Niestety, w świecie internetu nawet najszlachetniejszy gest może stać się pretekstem do bezpardonowego ataku.

Reklama

Krystyna Janda facebook.com/Kompas.AnnaSaraniecka

Na Krystynę Jandę wylała się fala hejtu po adopcji psa

Sielanka nie trwała długo. Wystarczyło kilka chwil, by pod postem informującym o dobrym uczynku rozpętało się prawdziwe piekło, a na aktorkę wylała się fala jadu. Zamiast radości, że kolejny pies znalazł dom, rozpoczął się festiwal oskarżeń. Część internautów uznała gest Krystyny Jandy za cyniczną grę pod publiczkę i próbę ocieplenia wizerunku. Ich zdaniem adopcja psa była niczym innym jak zwykłą "pokazówką".

Reklama

Jeden z komentujących nie przebierał w słowach, zarzucając aktorce hipokryzję i wywołanie niezdrowej mody.

Reklama

No proszę i trzeba było akurat teraz się tym chwalić, teraz wszyscy pseudo celebryci polecą do schronisk robić sobie fotki z pieskami, pełne poruszenie jak by problem dopiero się pojawił. Hipokryzja i pokazówka.

W podobnym tonie wypowiadali się inni, sugerując, że cała akcja to jedynie "lans" i działanie na pokaz, a nie szczera miłość do zwierząt.

Reklama

Krystyna Janda Fot. AKPA

Reklama

Fani stają w obronie Jandy. "To nie pierwsze przygarnięte zwierzę"

Na odpowiedź hejterom nie trzeba było długo czekać. Fani aktorki i zwykli internauci, zniesmaczeni poziomem dyskusji, ruszyli z odsieczą, przypominając kilka niewygodnych dla krytyków faktów. Wielu podkreślało, że Krystyna Janda od lat przygarniała potrzebujące czworonogi, w tym koty, i nigdy nie robiła z tego medialnego show.

Argumentowano, że gdyby zależało jej na "pokazówce", sama opublikowałaby zdjęcie z psem na swoich oficjalnych profilach. Dla jej zwolenników to właśnie dyskrecja była największym dowodem na szczerość intencji.

To nie jest celebrytka, a juz na pewno nie pseudo. To jest artystka, aktorka, propagatorka kultury polskiej, wolności słowa ...i można by wymieniać jeszcze długo. I mniej plucia jadem życzę. A co do zwierząt, to zawsze była zwierzolubem i z tego co wiem, to nie pierwsze przygarnięte zwierzę, które było w potrzebie.

Mieszkania gwiazd: Krystyna Janda pochwaliła się 30-letnią kuchnią. "Zrobiona przez przyjaciela"
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama