Eliza Trybała z "Warsaw Shore" znana jest z tego, że dla swoich córek zrobiłaby wszystko, a to "wszystko" często oznacza górę pieniędzy. Celebrytka właśnie przyznała, że na zachcianki 11-letniej Victorii i 9-letniej Kornelii wydaje "minimum tysiaka" miesięcznie. Problem? W szczerym do bólu wyznaniu przyznaje, że jej hojność obróciła się przeciwko niej, a rozpieszczone dzieci "tego nie doceniają".
"Minimum tysiak" na waciki? Eliza Trybała ujawnia, ile wydaje na córki
Kiedy padło pytanie o kieszonkowe, Eliza Trybała bez owijania w bawełnę rzuciła kwotą, która wielu rodziców wprawiłaby w osłupienie. Jej córki, 11-letnia Victoria Trybała i 9-letnia Kornelia Trybała, które wychowuje z Pawłem "Trybsonem" Trybałą, na swoje drobne wydatki i zachcianki dostają od mamy fortunę. Jaką? Celebrytka oszacowała, że miesięcznie na prośby dziewczynek idzie okrągła sumka.
Minimum tysiak by się znalazł
Celebrytka szybko jednak dodała, że sama ma świadomość, że to o wiele za dużo. W jej ocenie, taka hojność wcale nie służy prawidłowemu wychowaniu dzieci. Zapytana, jaka kwota kieszonkowego byłaby jej zdaniem bardziej odpowiednia dla dziewczynek w tym wieku, zasugerowała znacznie niższą stawkę.
Nie wiem... Z 500 złotych? Tak strzelam.
instagram.com/elizka_trybala
"Rzucone w kąt". Trybała o bolesnej konsekwencji rozpieszczania dzieci
Okazuje się jednak, że przelewanie pieniędzy na konto córek nie kupiło Elizie Trybale spokoju ducha. Wręcz przeciwnie. W jej głosie słychać było prawdziwą frustrację, gdy opowiadała o skutkach swojej hojności. Tu nie chodzi już tylko o pieniądze – w grę wchodzą gorzkie emocje matki, która widzi, że jej starania i drogie prezenty lądują w koszu. Dzieci gwiazd często mają wszystko, ale według Trybały, to "wszystko" to po prostu "za dużo".
Że one tego nie doceniają. Coś dostają, jest chwila, fajnie, a później to jest rzucone w kąt. Bo mają za dużo
Słowa Elizy pokazują jej bezradność w obliczu problemu, który sama stworzyła. Z jednej strony chce dać córkom wszystko, czego pragną, z drugiej widzi, że jej rozpieszczone dzieci nie potrafią cieszyć się z prezentów i szybko o nich zapominają. To trudna lekcja dla każdej matki, która marzyła o idealnym dzieciństwie dla swoich pociech.
"Ja się tym jaram". Trybała ujawnia prawdziwy powód, dla którego rozpieszcza córki
W dalszej części rozmowy Eliza Trybała zdobyła się na poruszającą szczerość i ujawniła, co tak naprawdę stoi za jej finansową hojnością. Okazuje się, że gwiazda, kupując córkom drogie prezenty, próbuje zrekompensować sobie własne braki z czasów, gdy dorastała. To mechanizm znany wielu rodzicom, którzy pragną zapewnić pociechom to, czego sami nigdy nie mieli.
Ja np. nie dostawałam od rodziców markowych ubrań i ja się jaram tym, że im kupuję markowe ubrania. One może tego nie doceniają, ale ja się tym jaram
Skąd ta potrzeba obsypywania córek luksusem? Odpowiedź jest zaskakująco szczera i do bólu ludzka. Eliza bez wahania przyznaje, że w ten sposób leczy własne kompleksy i spełnia marzenia, których nie mogła zrealizować jako dziecko. Jest w tym brutalnie świadoma – wie, że sama jest sobie winna, ale chęć zobaczenia na twarzach córek radości (nawet chwilowej) wygrywa z rozsądkiem. To opowieść nie tylko o pieniądzach, ale i o tym, jak własna przeszłość wpływa na wychowanie dzieci.