Magdalena Cielecka o Karolu Nawrockim u Magdy Mołek: „Chyba bym go nie chciała spotkać”

Magdalena Cielecka o Karolu Nawrockim u Magdy Mołek: „Chyba bym go nie chciała spotkać”

Magdalena Cielecka o Karolu Nawrockim u Magdy Mołek: „Chyba bym go nie chciała spotkać”

prezydent.pl; instagram.com/cielecka_magda-official

Magdalena Cielecka jest znana z tego, że nie gryzie się w język. Tym razem jednak, w programie Magdy Mołek, jej reakcja była zupełnie inna. Gdy padło nazwisko Karola Nawrockiego, aktorka nie wybuchła. Zrobiła coś, co zabolało znacznie bardziej – całkowicie go zignorowała, a jej słowa natychmiast rozgrzały internet.

Reklama

Jedno nazwisko i koniec rozmowy. Reakcja Cieleckiej mówi więcej niż tysiąc słów

W studiu Magdy Mołek panowała swobodna atmosfera, dopóki dziennikarka nie zapytała o Karola Nawrockiego. Wtedy Magdalena Cielecka na chwilę zamilkła, a jej odpowiedź była ciosem zadanym z lodowatym spokojem. Aktorka nie wdała się w polityczne analizy, po prostu ucięła temat.

Boże, nie wiem (...), przepraszam, ale chyba bym go nie chciała spotkać (...).

Jej słowa, choć wypowiedziane niemal szeptem, uderzyły z siłą huraganu. To nie była agresja, ale coś znacznie gorszego – kompletna obojętność i jasny sygnał, że dla niej Nawrocki jako partner do rozmowy po prostu nie istnieje. Właśnie ta zmna obojętność, a nie złość, wywołała w sieci co najmniej konsternację.

Reklama

Dwa światy, jeden wywiad. Dlaczego to nazwisko wywołało taką burzę?

Żeby było jasne, dlaczego to pytanie było jak włożenie kija w mrowisko, wystarczy spojrzeć na te dwie postacie. Z jednej strony Magdalena Cielecka – dla wielu głos liberalnej Polski, artystka, która ostatnią dekadę spędziła na ulicznych protestach, walcząc o prawa kobiet i mniejszości.

Z drugiej strony prezydent Karol Nawrocki – twarz polityki historycznej PiS i człowiek, z którym artystce jest kompletnie nie po drodze. To zderzenie dwóch różnych Polsk w jednym pytaniu musiało skończyć się symbolicznym nokautem.

Reklama

Magdalen Cielecka z tablicą anty wyborczą dla Karola Nawrockiego instagram.com/cielecka_magda-official

Reklama

Aktorka wyjaśnia, dlaczego unika konfrontacji. "To tylko karmi naszą podzieloną ranę"

Cielecka nie zatrzymała się jednak na prostym "nie chcę go spotkać". W dalszej części rozmowy rozwinęła swoją myśl, tłumacząc, dlaczego unika bezpośrednich starć z politykami, z którymi się fundamentalnie nie zgadza. Przywołała sytuację z lotniska, gdzie spotkała innego polityka, którego uważa za "szkodnika".

Reklama

Zdarzyło mi się spotkać na lotnisku polityka, którego nie szanuję albo wiem, że jest szkodnikiem, z mojego punktu widzenia oczywiście, ale też nie podeszłam do niego i nie powiedziałam: "No co ty robisz?", "Co pan robi?, "Jak pan może tak traktować mniejszości?" albo: "Jak pan może tak traktować zwierzęta?". Nie mam w sobie tego rodzaju energii (...).

Swoją postawę podsumowała jednym, mocnym słowem: "pieniactwo". To właśnie ono, zdaniem aktorki, jest największym wrogiem dialogu. Jak sama stwierdziła, takie zachowanie "tylko karmi, rozjątrza tę naszą podzieloną ranę". Jej postawa to nie strach, ale świadoma decyzja o nieuczestniczeniu w jałowych sporach, które jedynie pogłębiają konflikty.

Reklama

Magdalena Cielecka w czarnej futrzanej sukni instagram.com/cielecka_magda-official

Gorzkie podsumowanie dekady na barykadach. Cielecka nie ma już złudzeń

Reakcja aktorki na nazwisko Nawrockiego jest częścią jej szerszego rozczarowania obecną sytuacją w Polsce. Jak gorzko podsumowała, ostatnią dekadę spędziła na ulicy, walcząc o zmiany, które nie nadeszły.

Od 40. do 50. roku życia - spędziłam te 10 lat na manifestacjach. Jeśli miałabym sobie podsumować, to spędziłam je w dużej mierze na ulicy, wierząc, że to coś może zmienić (...).Trochę podcięto nam skrzydła tym, że niewiele się zmieniło w sprawach praw kobiet (...). Jesteśmy podzieleni i nic na razie nie zanosi się na to, żeby coś w tej sprawie drgnęło.

Aktorka niedawno wróciła do Teatru Telewizji po latach nieobecności "z wiadomych względów". Wyraziła ulgę, że wreszcie nastały czasy, w których przynależność do konkretnej stacji czy partii nie jest kluczowym czynnikiem przy wyborze ról. Całą rozmowę spięła jednak gorzką puentą, że jej reakcja na Nawrockiego jest symptomem większego problemu: "Problemem jest to, że media publiczne są zależne od władzy - tak samo dzisiaj tej, jak i wtedy tamtej (...). Instytucje kultury powinny być po prostu niezależne".

Wygląda na to, że dla Magdaleny Cieleckiej pewne mosty zostały spalone bezpowrotnie. Jej reakcja to nie tylko opinia o jednym polityku, ale gorzki komentarz do stanu Polski, w której niektórzy już nawet nie chcą ze sobą rozmawiać. I to jest chyba najsmutniejsza puenta tej rozmowy.

53-letnia Magdalena Cielecka bez makijażu. Nic dziwnego, że rozkochała w sobie 16 lat młodszego Gelnera
Źródło: instagram.com/cielecka_magda.official
Reklama
Reklama