W obronie kontrowersyjnych decyzji prezydenta Karola Nawrockiego stanął europoseł PiS, Tobiasz Bocheński. Polityczna burza wokół praw zwierząt była jednak niczym w porównaniu z awanturą, która rozpętała się w radiowym studiu. Nikt nie spodziewał się, że w ogniu dyskusji polityk posunie się do tak szokującego, osobistego wyznania dotyczącego zerwania z dziewczyną.
Awantura o psy i futra. Prezydent Nawrocki w ogniu krytyki
Polityczna burza wokół praw zwierząt rozpętała się na dobre, a w jej epicentrum znalazł się prezydent Karol Nawrocki. Jego decyzje wprawiły w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych obserwatorów sceny politycznej. Z jednej strony, ku uciesze aktywistów, podpisał ustawę zakazującą hodowli zwierząt na fermy futerkowe. Chwilę później jednak zawetował przepisy, które miały raz na zawsze zlikwidować trzymanie psów na łańcuchach.
Ten ruch, natychmiast okrzyknięty przez krytyków szczytem hipokryzji, ściągnął na prezydenta lawinę krytyki. Sprawa momentalnie rozgrzała studio programu "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET", gdzie od samego początku iskrzyło.
W obronie prezydenta stanął europoseł PiS, Tobiasz Bocheński. Polityk PiS wytoczył ciężkie działa, oskarżając koalicję rządzącą o stosowanie "szantażu moralnego" i wmawianie Polakom, że każdy przeciwnik ich projektu ustawy łańcuchowej jest miłośnikiem dręczenia zwierząt. Atmosfera gęstniała z każdą minutą, a argumenty stawały się coraz bardziej osobiste.

Niewiarygodne wyznanie polityka PiS. Zerwał z dziewczyną przez psa na łańcuchu
Gdy dyskusja weszła w najgorętszą fazę, Tobiasz Bocheński, najwyraźniej przyparty do muru, postanowił zagrać va banque. Chcąc udowodnić swoją miłość do zwierząt, sięgnął po argument z życia prywatnego, którego nikt w studiu się nie spodziewał. Właściciel dwóch golden retrieverów odpalił prawdziwą bombę.
Jak byłem studentem, spotykałem się z dziewczyną, która poinformowała mnie, że ma psa na łańcuchu i przestałem się z nią spotykać.
Te słowa dosłownie zawisły w powietrzu. Polityk, chcąc dowieść swojej wrażliwości, opowiedział historię, która wprawiła w osłupienie nie tylko jego oponentów, ale i samego prowadzącego.
Tę niezręczną ciszę przerwał w końcu szyderczy śmiech Bartosza Arłukowicza z Koalicji Obywatelskiej. Nie mógł przepuścić takiej okazji i z ironicznym uśmiechem skwitował wyznanie Bocheńskiego, serwując ripostę, która zgasiła go w sekundę. Stwierdził, że europoseł PiS jest prawdopodobnie...
... pierwszym człowiekiem, który rzucił dziewczynę przez psa na łańcuchu.