Doda zostaje w Polsce na święta po diagnozie nowotworu u rodziców i składa sobie obietnicę

Doda zostaje w Polsce na święta po diagnozie nowotworu u rodziców i składa sobie obietnicę

Doda zostaje w Polsce na święta po diagnozie nowotworu u rodziców i składa sobie obietnicę

AKPA

Doda od lat przyzwyczaiła fanów, że okres świąteczny to dla niej czas ucieczki w najdalsze zakątki świata. W tym roku wszystko się zmieniło. Artystka podjęła decyzję, która zszokowała wielu – zostaje w Polsce. Powodem nie jest jednak nagła miłość do świątecznej atmosfery, a dramatyczne wydarzenia z przeszłości i druzgocąca diagnoza, która zmusiła ją do złożenia sobie ważnej obietnicy.

Reklama

Koniec z rajskimi wakacjami w święta. Powód decyzji Dody łamie serce

Przez lata Doda miała jeden scenariusz na święta: ucieczkę. Gdy w Polsce rozkręcała się świąteczna gorączka, ona już pakowała walizki, by zniknąć na drugim końcu świata. Egzotyczne podróże były jej receptą na przetrwanie okresu, którego szczerze nie znosi. Fani przywykli do tego, że życzenia świąteczne od artystki napływały z rajskich plaż, a nie zza wigilijnego stołu.

Ale w tym roku fani nie zobaczą jej zdjęć spod palm. Dorota Rabczewska zostaje w kraju, a powód tej decyzji jest niezwykle poruszający. To nie kaprys, a świadomy wybór podyktowany najtrudniejszymi rodzinnymi doświadczeniami. Sytuacja, która na zawsze zmieniła jej podejście do Bożego Narodzenia, wiąże się ze zdrowiem jej najbliższych.

Reklama

Momentem przełomowym okazała się diagnoza, którą usłyszeli rodzice gwiazdy. Od tamtej pory egzotyczne wakacje w grudniu odeszły w zapomnienie. Artystka podjęła decyzję, od której nie ma już odwrotu, stawiając dobro rodziny ponad własne pragnienia i wieloletnie przyzwyczajenia.

Doda Fot. Gałązka/AKPA

Reklama

"Odkąd moi rodzice zachorowali na nowotwór...". Doda zdradza, co przyrzekła

Kluczem do zrozumienia decyzji Dody jest obietnica, którą złożyła sobie, gdy jej światem wstrząsnęła druzgocąca wiadomość. Artystka w jednym z wywiadów wyznała, co stoi za jej rezygnacją z podróży.

Reklama

Natomiast święta spędzam w domu. Kiedyś wyjeżdżałam zawsze o tej porze roku na urlop i przez 2-3 tygodnie zwiedzałam świat. Dzwoniłam do rodziny gdzieś z drugiego końca świata, żeby złożyć im życzenia. Ale odkąd moi rodzice zachorowali na nowotwór, to przyrzekłam sobie, że zawsze będę święta spędzać w Polsce i tak robię.

Doda czuje ogromną odpowiedzialność za swoich rodziców. Jej tata ma już 75 lat, a mama skończyła 70. Mimo że ich stan jest stabilny, artystka wie, że w każdej chwili mogą potrzebować jej wsparcia. Z ogromną dojrzałością podchodzi do nowej roli w życiu.

Reklama

Bardzo dobrze się czują jak na swój wiek. Tata skończył 75 lat. Mama też jest po siedemdziesiątce. Moja mama świetnie się trzyma, a z tatą jest trochę gorzej. No ale co? Taki jest już los starszych ludzi, że trzeba się nimi zajmować. Tak, jak oni zajmowali się kiedyś nami.

Artystka nie ukrywa, że ta decyzja to dla niej ogromne poświęcenie. Szczerze przyznaje, że wcale nie cieszy jej perspektywa świąt w Polsce. Robi to jednak z miłości i poczucia obowiązku, co pokazuje, jak silna więź łączy ją z rodzicami. "Czy to lubię? Nie, ale tak spędzam święta" – kwituje gorzko.

Reklama

"Jestem totalnym Grinchem". Dlaczego Doda nienawidzi świąt?

Niechęć Dody do Bożego Narodzenia ma znacznie głębsze korzenie niż tylko awersja do tradycyjnego biesiadowania. Artystka od lat powtarza, że ten czas budzi w niej wyjątkowo trudne emocje. Wiąże się to z bolesnym poczuciem straty i przemijania, które w okresie świątecznym staje się szczególnie dotkliwe.

Od dwudziestu lat powtarzam, że nie lubię świąt. Nie wiem dlaczego. Po prostu od dziecka tak mam. Bardzo mi się kojarzą z przemijaniem. Bardzo kojarzą mi się ze stratą, bo co roku jakiegoś nowego członka rodziny nie ma. Przy tym stole coraz mniej osób siedzi. [...] Ja jestem po prostu totalnym Grinchem.

Jednym z wydarzeń, które mocno ukształtowały jej stosunek do świąt, była śmierć ukochanej babci w 2018 roku. To właśnie ona ją wychowywała, szyła jej pierwsze sceniczne kostiumy i otaczała miłością. Wspomnienia o niej do dziś wywołują w artystce ogromne wzruszenie.

Babcia zajmuje w moim sercu tak samo dużo miejsca, jak moi rodzice. W końcu zajmowała się mną w dzieciństwie tak samo, jak mama i tata. [...] Moje pierwsze kostiumy sceniczne to jej zasługa.

Nie tylko Grinch. Doda nienawidzi też... pierogów. "To wbrew mojej logice"

Okazuje się, że niechęć Dody do świąt ma również wymiar kulinarny. Artystka, znana z dbałości o formę i restrykcyjnej diety, nie odnajduje się w tradycji wigilijnego stołu. Mówiąc wprost, nie cierpi tego, co dla wielu jest esencją Bożego Narodzenia.

Nie lubię pierogów, nie lubię w ogóle takiego tradycyjnego biesiadowania, siedzenia i obżerania się. To jest dla mnie strasznie męczące.

Jej styl życia, oparty na jedzeniu zbilansowanych posiłków co cztery godziny, całkowicie kłóci się z ideą świątecznego ucztowania. Dla Dody jedzenie to paliwo i narzędzie do utrzymania zdrowia, a nie sposób na celebrację. Dlatego perspektywa bezkarnego objadania się jest dla niej absurdalna, co kwituje w swoim bezkompromisowym stylu.

Nagle jak ja mam usiąść i nawpiep**ać się wszystkiego jak tylko leci? Na siłę rozpychać ten bęc (brzuch – przyp.red.)? To jest wbrew mojej logice, mojej przyjemności i mojemu komfortowi psychicznemu.

Rozkraczona Doda odziana w lateks i rajstopy wyznaje: "Kocham inaczej".
Źródło: instagram.com/dodaqueen
Reklama
Reklama