Widzowie "Ślubu od pierwszego wejrzenia" wierzyli, że to miłość jak z bajki. Kasia i Maciej w finale eksperymentu zadeklarowali, że zostają razem i chcą walczyć o tę relację. Rzeczywistość okazała się jednak bezlitosna, a słowa Kasi o rozwodzie rozwiewają wszelkie wątpliwości.
To miał być happy end. Zamiast tego jest bolesne rozstanie
Finał 11. edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" na długo zapadnie widzom w pamięci. Katarzyna Zawidzka i Maciej Walkowiak, para, której kibicowała niemal cała Polska, z uśmiechem na twarzy zadeklarowali, że chcą walczyć o swoje małżeństwo. Fani odetchnęli z ulgą – w końcu eksperyment TVN przyniósł happy end.
Niestety, tuż po emisji finałowego odcinka na jaw wyszła brutalna prawda. Bajka nie miała szczęśliwego zakończenia, a marzenia o wspólnej przyszłości rozpadły się na kawałki. Kasia Zawidzka w szczerym wywiadzie dla serwisu tvn.pl przerwała milczenie i potwierdziła to, czego nikt nie chciał usłyszeć. Jej słowa nie pozostawiają żadnych złudzeń.
Podjęliśmy decyzję o rozstaniu, więc czeka nas rozwód.

Fani wietrzyli spisek na długo przed finałem. Wszystko przez jedno zdjęcie
Zanim jednak padły oficjalne słowa o rozwodzie, najwierniejsi fani programu już od dawna czuli pismo nosem. Iskrą zapalną okazało się jedno zdjęcie, które pojawiło się w mediach społecznościowych. Kasia Zawidzka spotkała się z Agnieszką Kempistą, uczestniczką poprzedniej edycji show, której małżeństwo z Damianem również zakończyło się fiaskiem. Wymowny wpis Agnieszki pod wspólnym zdjęciem uruchomił lawinę spekulacji.
W poszukiwaniu krasnali. Spotkanie dwóch osób, które przyszły "tylko na chwilę", a wyszły kilka godzin później. Te same pasje, podobne historie i zero nudy.
Reakcja internautów-detektywów była natychmiastowa. Słowa "podobne historie" zadziałały jak płachta na byka. W komentarzach zawrzało:
Czyli rozwódki.
Ktoś inny dodał:
Podobne historie. Hmmm... Czyżby Maciek okazał się taką samą ciapą co twój eks?
Agnieszka Kempista próbowała gasić pożar, ale jej tłumaczenia tylko dolały oliwy do ognia.
Niby w jaki sposób? Obie pracujemy w tym samym zawodzie i zgłosiłyśmy się do programu. Ot cała historia
Choć Agnieszka zaprzeczała, fani wiedzieli swoje. Oficjalne oświadczenie Kasi tylko potwierdziło ich najgorsze przeczucia.

Dlaczego bajka zamieniła się w koszmar? Kasia ujawnia powody
Co poszło nie tak? Co zniszczyło relację, która na ekranie wyglądała tak obiecująco? Kasia z bolesną szczerością wyznała, że proza życia okazała się dla nich przeszkodą nie do pokonania. Uczestniczka "Ślubu od pierwszego wejrzenia" przyznała, że choć decyzja w finale była szczera, to życie po programie brutalnie zweryfikowało ich plany.
Byliśmy zgodnym małżeństwem i nasza końcowa decyzja była szczera z obu stron, bo oboje założyliśmy, że chcemy się dalej poznawać. Natomiast kiedy to się wydarzyło? Rozstaliśmy się tak naprawdę niedługo przed emisją. Bodajże miesiąc przed emisją, chyba to był koniec lipca.
Głównymi powodami okazały się odległość i brak uczucia na tyle silnego, by przetrwać próbę czasu.
Głównym powodem była odległość, dlatego że Maciej, tak jak mówił w programie, zmieniał pracę i wiązało się to z tym, że musiałby przez kilka kolejnych miesięcy zostać tam u siebie, i musielibyśmy być takim małżeństwem weekendowym przez najbliższy czas. Do tego doszły tam jakieś inne powody. Takim też drugim głównym powodem jest to, że chyba się uczucie nie pojawiło, które by dawało taką szansę, żeby te weekendowe małżeństwa, bo przecież takie też są i się udają, żeby w naszym przypadku zdały to egzamin.

Oglądała własny ślub, wiedząc, że czeka ją rozwód. "Było mi tak smutno"
Dla Kasi oglądanie programu było wyjątkowo trudnym doświadczeniem. Jak się okazało, decyzja o rozstaniu zapadła na długo przed tym, jak widzowie poznali ich finałową decyzję – para rozstała się pod koniec lipca.
Nie mogę się opowiadać w imieniu Maćka, bo nie wiem. Natomiast jeżeli chodzi o mnie i o moje uczucia, kiedy oglądałam tę emisję, to było mi tak smutno to wszystko oglądać, bo od czasu naszego rozstania do czasu emisji i później do takich odcinków, gdzie faktycznie zaczęło się coś budować, to ja już sobie poukładałam, już się pogodziłam z tym wszystkim, a faktem jest, że jak się zaczęła emisja, to wróciły różne emocje i uczucia.
Oglądanie na ekranie budującej się relacji, o której wiedziała już, że nie przetrwała, było emocjonalną huśtawką. Dziś po wielkich nadziejach nie ma już śladu, a ich kontakt jest praktycznie zerowy.
Wiem, że tak po prostu miało być. Nie wyszło nam i tyle. Aczkolwiek ruszało mnie oglądanie tych odcinków. Jeżeli chodzi o taki ogólny kontakt, taki regularny, to go nie mamy. Od czasu naszego rozstania wymieniliśmy dosłownie kilka wiadomości.