Marianna Schreiber zapowiadała swoje 34. urodziny jako imprezę roku w Mińsku Mazowieckim. Obiecywała szalone tańce, koncerty i niezapomnianą fetę dla wszystkich fanów. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Podczas gdy celebrytka szalała na parkiecie, bezlitosne kamery obnażyły prawdę: klub świecił pustkami.
Urodziny wisiały na włosku. Schreiber chciała odwołać imprezę
Trzeba przyznać, że ta impreza od początku była naznaczona pechem. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej Marianna Schreiber zakończyła burzliwy związek z narzeczonym, ogłaszając wszem i wobec, że zamierza pozostać singielką. Jakby tego było mało, wdała się w publiczną pyskówkę z Laluną na gali Fame MMA, co z pewnością nie poprawiło jej nastroju. Sama przyznała, że z powodu "trudnych emocji" rozważała odwołanie całej fety. Mimo to postanowiła zorganizować urodziny na przekór losowi.

Puste krzesła na urodzinach Marianny Schreiber. "Żadnych gości, dwóch smutnych panów na bramce"
Scena była gotowa, głośniki czekały na potężne basy, a na wejściu wystarczyło rzucić hasło "Marianka", by wkroczyć do świata celebrytki. Problem? Chętnych było jak na lekarstwo. Choć impreza Marianny Schreiber w Mińsku Mazowieckim miała być otwarta dla wszystkich, na parkiecie hulał wiatr. Frekwencja wołała o pomstę do nieba, co bezlitośnie udokumentował Szalony Reporter.
Influencer, który pojawił się na miejscu, opublikował nagranie, na którym widać opustoszały lokal. Jego relacja była miażdżąca i idealnie podsumowała sytuację.
Z hucznie zapowiadanych urodzin u Marianny Schreiber, póki co mamy całkowicie pusty lokal, żadnych gości, dwóch smutnych panów na bramce. Cóż, jeszcze pół godziny, może autokary jakieś podstawią.
Wygibasy na scenie i zaklinanie rzeczywistości. Tak bawiła się solenizantka
Jednak garstka gości nie była w stanie zepsuć humoru solenizantce. Solenizantka, ubrana w charakterystyczne kozaki z futrem, zdawała się nie przejmować pustkami i wywijała na scenie, jakby nie widziała, że tańczy głównie dla pustych krzeseł. Marianna Schreiber dała z siebie wszystko, prezentując dzikie pląsy w rytm muzyki serwowanej przez jej siostrzeńca.
Atrakcji nie brakowało – przynajmniej w teorii. Na scenie pojawił się Arkadiusz Tańcula, a także discopolowy zespół Camasutra. Schreiber chwyciła nawet za mikrofon, by dołączyć do wokalistki, kompletnie ignorując fakt, że jej publiczność można było policzyć na palcach. W swoich relacjach na Instagramie skrzętnie kadrowała ujęcia, by nikt przypadkiem nie zobaczył, jak wyglądała prawda o jej "hucznej" imprezie.

Schreiber podsumowuje imprezę: "Najlepsze urodziny ever!". Internet nie dowierza
Marianna Schreiber postanowiła podsumować swoją imprezę, ogłaszając ją spektakularnym sukcesem. W mediach społecznościowych opublikowała pełne entuzjazmu wpisy.
Mam najlepszych fanów na świecie. Dziękuję i kocham Was! Dziękuję za koncert Arkadiuszowi Tańcule. Najlepsze urodziny ever!
Pod jej wpisem natychmiast zaroiło się od złośliwości.
Co taka słaba frekwencja?
- dopytywali internauci.