Sąd warunkowo umorzył na dwa lata postępowanie wobec Pauliny Smaszcz w sprawie z powództwa Anny Muchy

Sąd warunkowo umorzył na dwa lata postępowanie wobec Pauliny Smaszcz w sprawie z powództwa Anny Muchy

Sąd warunkowo umorzył na dwa lata postępowanie wobec Pauliny Smaszcz w sprawie z powództwa Anny Muchy

AKPA

Wielka wojna celebrytek wreszcie znalazła swój finał na sali sądowej. Po miesiącach publicznych oskarżeń i medialnej burzy zapadł wyrok w sprawie Anny Muchy przeciwko Paulinie Smaszcz. Triumfalny uśmiech jednej i wymowna nieobecność drugiej mówią więcej niż tysiąc słów. Wiemy, kto wygrał ten głośny spór.

Reklama

Sąd nie miał wątpliwości. Paulina Smaszcz uznana za winną

Czwartkowe popołudnie okazało się druzgocące dla Pauliny Smaszcz. Sąd nie miał żadnych wątpliwości i uznał ją za winną w głośnym procesie, który wytoczyła jej Anna Mucha. "Kobieta petarda" przegrała z kretesem, a aktorka może świętować zwycięstwo. Chodziło o naruszenie ochrony danych osobowych, a finał tej sprawy był dla Smaszcz wyjątkowo bolesny.

Sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec Pauliny Smaszcz na okres dwóch lat próby i obciążył ją kosztami sądowymi w wysokości 140 złotych. Uzasadnienie sędziego nie pozostawiło złudzeń co do intencji oskarżonej. Jak podkreślono, Smaszcz:

Reklama

dokładnie wiedziała, o czym mówi, co robi, nie można mówić, że popełniła czyn nieumyślnie

Anna Mucha Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Uśmiechnięta Mucha i nieobecna Smaszcz. Ten widok zapowiadał finał

Atmosfera w sądzie od samego początku zdawała się zapowiadać finał. Anna Mucha pojawiła się na miejscu zrelaksowana, w doskonałym nastroju i w towarzystwie swojego partnera, Jakuba Wonsa. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, a na widok fotoreporterów rzuciła żartobliwie:

Reklama

Już macie takie zdjęcia?

Kiedy jeden z dziennikarzy skomplementował jej wygląd, mówiąc: "Ma pani nowy strój, nowy uśmiech", aktorka z rozbawieniem odparła:

Reklama

No dobra, przekonał mnie pan. Nie wiedziałam, że ścianki przeniosły się do sądu

Jej spokój i pewność siebie były wręcz namacalne.

Reklama

Ten obraz stał w całkowitym kontraście do postawy drugiej strony. Paulina Smaszcz, główna bohaterka zamieszania, postanowiła nie przyjść na ogłoszenie wyroku. Jej nieobecność na sali była niezwykle wymowna i dla wielu stanowiła ciche przyznanie się do porażki, jeszcze zanim sędzia zabrał głos. To właśnie ten widok — triumfująca Anna Mucha i puste krzesło po stronie Smaszcz — najlepiej podsumował całą tę sprawę sądową celebrytów.

Reklama

O co poszło w głośnej "aferze podsłuchowej"? Przypominamy genezę konfliktu

Dla tych, którzy nie śledzili tej medialnej telenoweli od początku, przypominamy, że wszystko zaczęło się od publicznych oskarżeń. Paulina Smaszcz zasugerowała w mediach społecznościowych, że Anna Mucha i Jakub Wons mieli podsłuchiwać jej prywatną rozmowę z synem w jednej z warszawskich restauracji, a następnie donieść o jej przebiegu byłemu mężowi Smaszcz, Maciejowi Kurzajewskiemu.

Anna Mucha natychmiast i stanowczo zaprzeczyła tym rewelacjom, czując się pomówiona. Jednak czarę goryczy przelało co innego. W akcie zemsty Paulina Smaszcz upubliczniła prywatne wiadomości, które wymieniała z Jakubem Wonsem. To właśnie ten krok – ujawnienie prywatnej korespondencji – stał się podstawą oskarżenia o naruszenie danych osobowych i doprowadził obie panie na salę sądową.

"Kobieta petarda zgaszona". Internet bezlitosny dla Smaszcz

Wieść o wyroku błyskawicznie rozgrzała internet do czerwoności. Komentujący nie zostawili na Paulinie Smaszcz suchej nitki, gratulując jednocześnie Annie Musze spokoju i klasy. Wygląda na to, że publiczność również wydała swój werdykt.

Klasa zawsze wygrywa z arogancją. Brawo Ania!

Tyle krzyku o nic. Może teraz "kobieta petarda" zajmie się swoim życiem, a nie cudzym.

140 zł kary to symboliczne, ale przegrana wizerunkowa jest bezcenna. Mucha ją znokautowała uśmiechem.

Co dalej? Wyrok nie jest prawomocny, ale to Mucha triumfuje

Należy zaznaczyć, że ogłoszony w czwartek wyrok sądowy nie jest jeszcze prawomocny. Oznacza to, że strony mają prawo do złożenia apelacji, co może potencjalnie przedłużyć całą sagę.

Choć wyrok nie jest prawomocny, to wizerunkowy nokaut jest faktem. Anna Mucha, zachowując spokój i klasę, wygrała starcie, które od początku wyglądało na próbę sił. Sądowa batalia pokazała, że w show-biznesie nie wszystko uchodzi płazem, a "kobieta petarda" tym razem odpaliła sobie pod nogami. Zamiast eksplozji był tylko kapiszon.

Anna Mucha niedawno wyznała, że nigdy wcześniej nie czuła się tak "dopieszczona". A teraz pokazała gorące zdjęcia w bieliźnie
Źródło: instagram.com/taannamucha
Reklama
Reklama